Wednesday, January 18th 2006


CZERWONY KAPTUREK
posted @ 1:36 am in [ Bajki - Dla dzieci ]

Czerwony Kapturek

Snuj si?, snuj, bajeczko!
A by?o tak: niedaleczko, W?a?nie tutaj, nad rzeczk?,
Mieszka?a wdowa z córeczk?.
Córeczka, chocia? ma?a, swej matce pomaga?a:
Zamiata?a pod?og?, pe??a grz?dki ubogie,
Chrust zbiera?a te? czasem, bo mieszka?y pod lasem,
Nios?a proso dla kurek… A zwa?a si?, – Czerwony Kapturek. Widziano j? bowiem nierzadko, jak krz?ta si? przed chatk?,
W ogródku i na podwórku – w czerwonym kapturku.
Tak si? zwa?a, jak si? zwa?a, cz?sto w niebo spogl?da?a,
W modre niebo, k?dy ptaki szybowa?y po?ród chmurek.
Teraz wiecie, kto to taki, Czerwony Kapturek.

Czerwony Kapturek: “Nie Mruczek, nie Burek, nie je?, nie ptak -
Czerwony Kapturek – to ja zw? si? tak.
Mam warkoczyk, modre oczy,
Buzi? mam jak mak.
Nie Mruczek, nie Burek
Nie je?, nie ptak – Czerwony Kapturek
To ja zw? si? tak.
W tej chatce, przy mamie Mój ca?y ?wiat,
nie psoc?, nie k?ami?, A mam siedem lat.
Nie znam troski, ?piewam piosnki, kocham ka?dy kwiat.
Pobiegn? na wzgórek, a las mi gra,
Czerwony Kapturek To ja, w?a?nie ja!”

W lesie, st?d chyba z mil?, a mo?e nawet nie tyle,
Mieszka?a babcia Czerwonego Kapturka.
Zbiera?a lecznicze zio?a rosn?ce dooko?a,
Mia?a oswojonego dzi?cio?a, i je?a, i wiewiórk?,
A bardzo si? kocha?y z Czerwonym Kapturkiem.

Pewnego ranka matka rzek?a do Czerwonego Kapturka:
“By? gajowy u mnie z wieczora,
przyniós? wie?ci, ?e babcia jest chora.
Trzeba szybko jej zanie?? lekarstwa.
Ja nie mog? zostawi? gospodarstwa,
Musz? kota napio?, Musz? koz? wydoi?,
I przegotowa? mleko, I nakwasi? ogórków…
To przecie? niedaleko,
skocz do babci, Czerwony Kapturku.
W tym koszyczku jest mas?o i serek,
i leków ró?nych szereg:
tabletki aspiryny i suszone maliny,
Proszki od bólu g?owy i olej rycynowy,
Kwas borny do p?ukania i ma?? do nacierania.
Nie tra?, córeczko, czasu, le? do babci, do lasu.
Id? prosto, jak ta ?cie?ka, nie zbaczaj tylko z drogi,
Bo tam w borze wilk mieszka, Wilk okrutny i srogi!
S?uchaj mojej przestrogi.”

Biegnie Czerwony Kapturek, jak przykaza?a matka,
Nie zbiera ptasich piórek, nie zrywa nawet kwiatka.
Tu strumie?, tam pagórek, a w ?rodku ?cie?ka g?adka.
Biegnie Czerwony Kapturek, tak jak prowadzi dró?ka.
Na drzewie jemio?uszka ?piewa g?osikiem cienkim
Swoje le?ne piosenki.
Gil, siedz?c na jednej z osik,
te? pragn?? za?piewa? cosik
I d?wi?czny wyt??y? g?osik.

Gil:
“Piu-piu! Fiu-fiu! Tu gil! Tu-tu, tu-tu, tryl-tryl!
Czerwony Kaptur-tur-tur,uwa?aj, tu bór, tu bór,
Tu bór, tu las, tu lis. Lis by ci? ch?tnie zgryz?,
I lis, i ka?dy zwierz. ?piesz si?, dziewczynko, ?piesz!
Piu-piu! Fiu-fiu! Tryl-tryl! Tu-tu, tu-tu, tu gil!”

Wtem, kiedy ?piew gila zmilk?,
Zatrzeszcza? w pobli?u krzak,
Wilczych jagód zatrzeszcza? krzak,
I zza krzaka wychyli? si? wilk,
I odezwa? si? basem tak:
“Witam ci?, mój prze?liczny Czerwony Kapturku,
Nie bój si? moich z?bków i moich pazurków.
Oczernili mnie ludzie przed tob?,
A ja jestem niewinn? osob?,
Ja wywodz? si? z takich wilków,
Co nie krzywdz? nawet motylków.
Ja mi?sa po prostu nie trawi?,
Poprzestaj? na jagodach i trawie.
A co ludzie mówi? – to plotki.
Chcesz, dziewczynko, to si? z tob? pobawi??
Mo?e w kotki, a mo?e w ?askotki
Czy w kosi-kosi-?apci?

Czerwony Kapturek:
“Panie wilku, ja id? do babci,
Babcia chora i czeka od rana…”

Wilk:
“A gdzie mieszka babunia kochana?”

Czerwony Kapturek:
“Za polan?, przy siódmym pagórku…”

Wilk:
“No to ?piesz si?, Czerwony Kapturku.”

Czerwony Kapturek:
“Babcia czeka od godzin ju? kilku.
Musz? lecie?, pa-pa, panie wilku!”
Biegnie Czerwony Kapturek,
biegnie prosto przed siebie,
Nie ogl?da jaszczurek ani chmurek na niebie,
Nó?kami szybko drepce do babci, co w izdebce
Na przyj?cie wnuczki czeka.

Wilk spogl?da? z daleka, posta? jeszcze z minut?
I pop?dzi? na prze?aj, skrótem.
Pop?dzi? przez ost?py, Z?owrogi i podst?pny,
Mkn?? szybko borem-lasem,
Tak pod?piewuj?c basem:

Wilk:
“W las dam nurka i Kapturka sprytnie zmyl?.
W m? pu?apk? z?api? babk? ju? za chwil?.
Gdy w brzuchu burczy, dostaj? kurczy
I jem wszystko, ?e a? furczy,
Taki ze mnie wilk!
Moim wrogom dzisiaj srog? dam nauczk?,
Bo mam chrapk? i na babk?,i na wnuczk?.
Gdy w brzuchu burczy, dostaj? kurczy
I jem wszystko, ?e a? furczy,
Taki ze mnie wilk!

Zaszumia?y drzewa ?a?o?nie,
Zatrz?s?y si? d?bowe ?o?edzie,
Zaterkota? derkacz na so?nie:
“Co to b?dzie, ojej, co to b?dzie?
Co to b?dzie, Czerwony Kapturku?!”

A wilk stan?? przy siódmym pagórku,
Podwin?? pod siebie ogon,
Rozejrza? si?, czy nie ma nikogo,
I do babci w okienko zapuka?,
Po czym schowa? si? szybko za murek.

Babcia:
“Kto to puka? I czego tu szuka?”

Wilk:
“To ja, babciu, Czerwony Kapturek.
Borem-lasem przybieg?am tu sama,
Z lekarstwami przysy?a mnie mama.”

Babcia:
“Jaki? dziwny masz g?os…”

Wilk:
“Bo mam chrypk?…”

Babcia:
“Jaki? dziwny masz g?os…”
“Nie zd??y?am ci? dojrze? przez szybk?,
Chod? do okna…”

Wilk:
“Niestety nie mog?, Bo po drodze zrani?am si? w nog?,
Ledwo stoj?… Ach, wpu??, babciu mi?a!”

No, i babcia drzwi otworzy?a.

Mo?ecie sobie, moi drodzy,
wyobrazi?, co si? wtedy sta?o!
By opisa? to – s?ów jest za ma?o,
Przera?enie zaciska wprost gard?o.
Powiem krótko: wilczysko si? wdar?o
I rykn??o:

“Mam chrapk? na babk?!
Gdy w brzuchu burczy,
Dostaj? kurczy i jem wszystko, ?e a? furczy!”
To rzek?szy wilk po?kn?? staruszk?,
Tak jak wróbel po?yka muszk?.
Ale kiszki wci?? gra?y mu marsza,
Bowiem babcia, osoba starsza,
By?a ko?cista i chuda,
Wi?c mu obiad nie bardzo si? uda?.

Wilk:
“brzuch mam pusty po takiej potrawie.
Przyjdzie wnuczka, to sobie poprawi?.
Ale zanim ten ptaszek tu sfrunie,
Przeobrazi? si? musz? w babuni?.
W?o?? czepek staruszki na g?ow?,
Gdzie pi?ama? Jest! Prosz?… Gotowe!
Teraz – hops! – pod pierzyn? do ?ó?ka…
O, lusterko! No tak… jeszcze chwilka!
Wykapana babunia-staruszka,
Niepodobna zupe?nie do wilka.
Schowam ?ap?, bo wida? pazurek.
Idzie!… Idzie Czerwony Kapturek!”

Czerwony Kapturek:
“Pobiegn? na wzgórek, A las mi gra,
Czerwony Kapturek to ja, w?a?nie ja…
O, ju? chatka babuni! Co te? dzieje si? u niej?
Ucieszy si?, gdy zobaczy Czerwonego Kapturka!
A to co? Na dachu wiewiórka…
Rzuca we mnie orzechy…
Mo?e w?a?nie z uciechy?
Nie. Z?o?ci si? jak j?dza.
Po prostu mnie odp?dza.
Wiewiórko, có? to znaczy?
Wita?a? mnie dawniej inaczej.
Powiem babci, dostaniesz bur?…”

Wilk:
“Kto tam?”

Czerwony Kapturek:
“Ja, Czerwony Kapturek.
Borem-lasem przybieg?am tu sama,
Z lekarstwami przysy?a mnie mama.”

Wilk:
“Wejd?, kochanie…”

Czerwony Kapturek:
“Ju? id?, ju? lec?…
Babciu, mo?e zapali? ?wiec??”

Wilk:
“Nie, ja wol?, kiedy jest ciemno.
Chod?, Kapturku, przywitaj si? ze mn?.”

Czerwony Kapturek:
“Babciu, taki dziwny masz g?os.
Dlaczego mówisz przez nos?”

Wilk:
“Jeste? g?upia… Ugryz?a mnie osa…
A zreszt?… nie wtr?caj si? do mego nosa.”

Czerwony Kapturek:
“Babciu, dlaczego jeste? taka z?a?”

Wilk:
“Bo? za d?ugo do mnie sz?a,
Zreszt?… nie pytaj ju? wi?cej…”

Czerwony Kapturek:
“Babciu, a gdzie twoje r?ce?”

Wilk:
“Pod pierzyn?, bo mi marzn? na zimnie,
Przesta? pyta? i usi?d? tu przy mnie.”

Czerwony Kapturek:
“Babciu… ja troch? si? boj?,
Bo te z?by s? jakie? nie twoje…”

Wilk:
“Dobre s? ka?de z?by, które prowadz? do g?by,
A ?e je?? tymi z?bami wygodnie,Zaraz ci udowodni?!”

To rzek?szy wilk po?kn?? dziewuszk?,
Tak jak wróbel po?yka muszk?.
Obliza? si?, j?zorem mlasn??,
Wlaz? pod pierzyn? i zasn??,
Nie troszcz?c si? wi?cej o nic.
Ale to, moi drodzy, nie koniec.
O, nie! Bo w?a?nie z d?browy
Szed? w tamte strony gajowy.
Pos?ucha?, co gil wy?piewa?,
Pos?ucha?, co szumi? drzewa,
Potem jeszcze przybieg?a wiewiórka…
I tak si? dowiedzia? o losie Czerwonego Kapturka.

Gajowy:
“Przez lasy, przez d?browy w?druje gajowy,
Na tr?bce w lesie gra i gra,
A echo niesie tra-ra-ra!
Ma bro? nabit? w d?oni, ta bro? go obroni,
Niestraszny mu jest nied?wied? z?y,
Niestraszne mu s? wilcze k?y!
“Przez lasy, przez d?browy w?druje gajowy,
Na tr?bce w lesie gra i gra,
A echo niesie tra-ra-ra!

Galowy idzie, wyd?u?a krok,
Bo ju? doko?a zapada mrok,
I g?os puchacza leci przez kniej?.
W oddali chatka babci widnieje.
Idzie gajowy, patrzy przez szybk?…
O, tu potrzebne dzia?anie szybkie!
Wchodzi do ?rodka, zapa?k? ?wieci!
I có? zobaczy?? Zgadnijcie, dzieci!

Wilk pod pierzyn? spokojnie chrapie,
Trzyma czerwon? czapk? w ?apie,
A brzuch ma taki p?katy,
?e zajmuje nieomal pó? chaty.
Galowy mu do gard?a przystawi? dwururk?.

Gajowy:
“Hej, wilku bury! ?apy do góry!
Co? zrobi? z babci? i Czerwonym Kapturkiem?
Oddawaj je, bo ci szyj? Kulami przeszyj?!”

Wilk:
“Ojej! Po co tyle ha?asu?
Zapomnia?em wróci? do lasu,
Zaspa?em, bo my?la?em, ?e to niedziela.
B?agam, niech pan nie strzela,
Lito?ci, panie gajowy!”

Gajowy:
“O liro?ci nie ma mowy!
B?dziesz mia?, wilku, nauczk?!
Oddawaj tu babci? i wnuczk?!
Licz? do trzech, a potem…”

Wilk:
“Ju? je oddaj? z powrotem,
tylko niech pan t? luf? odsunie…
Musz? si? wyt??y? maluczko…
Eech… Eech… Uuch… Masz pan babuni?…
Uuch… Eech… Uuch… Razem z wnuczk?!”

I wyobra?cie sobie,
?e z paszczy wyskoczy?y mu obie,
Nienaruszone, a przy tym
W stanie ca?kiem przyzwoitym.
Babcia nawet uzdrowiona.
Czerwonego Kapturka chwyci?a w ramiona
I tak si? ca?owa?y, ?ciska?y, cieszy?y,
?e odzyska?y zaraz i humor, i si?y.
Potem si? gajowemu rzuci?y na szyj?.

Babcia i Czerwony Kapturek:
“Niech nam pan gajowy ?yje sto lat albo i wi?cej!”

Babcia:
“Có? my mo?emy da? panu w podzi?ce?
Chyba ten kapturek z czerwonej w?óczki
Na pami?tk? od mojej wnuczki.”

Czerwony Kapturek:
“?wietnie! Niech go pan przymierzy!
Nawet ca?kiem dobrze le?y,
Troch? jest mo?e zbyt kusy…”

Babcia:
“Dodaj wi?c do kapturka jeszcze dwa ca?usy.”

Gajowy by? w siódmym niebie.
Okr?ci? babci? dooko?a siebie,
U?ciska? si? z Czerwonym Kapturkiem,
A wilka zwi?za? bardzo mocnym sznurkiem
I zawióz? od razu prosto do Warszawy.

Oto jest koniec bajki. I koniec zabawy.
A wiecie, co z wilkiem si? dzieje?
Wilk po?egna? musia? kniej?
I zamieszka? w warszawskim zoo,
Gdzie mu niezbyt weso?o,
Tote? jest na wszystkich z?y
I przez kraty szczerzy k?y.
Nie podchod?cie do klatki za blisko,
Bo to bardzo niedobre wilczysko.
A teraz ju?, dzieci, koniec.
Nie pytajcie mnie wi?cej o nic,
Bo gdybym co? wi?cej wiedzia?,

Tobym wam sam opowiedzia?.


Leave a Reply

*
To prove you're a person (not a spam script), type the security word shown in the picture. Click on the picture to hear an audio file of the word.
Click to hear an audio file of the anti-spam word