środa, styczeń 18th 2006


Psi pazur - Jan Brzechwa
posted @ 4:58 pm in [ Bajki ]

Psi pazur


?y? sobie raz pewien Mazur.
Mia? Mazur oczy jak lazur,
A zwa? si? Mazur Psipazur.

Psipazur mierzy? trzy cale,
Ale w nadmiernym zapale
Wci?? wykrzykiwa? zuchwale:

“Hej, niedo??gi i tchórze,
Który chce dosta? po skórze,
Niech zjawi si? tu, a nu?e!”

Wygra?a? tak raz i drugi,
A mia? na swoje us?ugi
Zapa?k? zamiast maczugi.

Dziewcz?ta si? ogl?da?y,
Ch?op ka?dy wytrzeszcza? ga?y,
?e Mazur, a taki ma?y.

Dzieci wo?a?y: “S?siedzie,
Uwa?aj, bo b?dziesz w biedzie,
Jeszcze ci? kundel przejedzie!”

Psipazur grozi? zapa?k?:
“Oj, dam ja po skórze ?mia?kom!
Ut?uk? wszystkich na mia?ko!”

Roze?mia? si? gruby piekarz:
“Chcesz bi? si?, to czemu zwlekasz?
Ju? d?u?ej czeka? mi nie ka?!”

Pispazur rzek?: “Daj? skok, o!”
I podskoczywszy wysoko,
Zapa?k? dziabn?? go w oko.

Ukry? si? potem na so?nie,
A piekarz j?kn?? ?a?o?nie
I uciek? tam, gdzie pieprz ro?nie.

Mazur za? dalej szed? drog?,
Spotka? ?o?nierza. Ten srogo
Zawo?a?: “Straszy? chcesz? Kogo?”

Psipazur uda?, ?e s?ucha,
Podskoczy?, i krzycz?c “u-ha”
Wbi? mu zapa?k? do ucha.

Zwia? ?o?nierz w krzaki pobliskie
Wo?aj?c z p?aczliwym piskiem:
“Ugodzi? mnie swym pociskiem!”

Tu wpad? na Mazura m?ynarz:
“Ju? troch? si? zapominasz,
?le sobie, bratku, poczynasz!

Lecz teraz ci si? dostanie!
Za twoje z?e zachowanie
Pot??ne spuszcz? ci lanie!”

Psipazur spojrza? z ukosa,
Podskoczy? i z?y jak osa
Wbi? mu zapa?k? do nosa.

M?ynarz zatoczy? si?, kichn??,
A? sobie szcz?k? wywichn??
I z j?kiem do m?yna czmychn??.

Psipazur za? po tej scenie
Wpakowa? r?ce w kieszenie
I odszed? dumny szalenie.

Na Rynku wszed? do gospody,
Gdzie siedzia? Wyrwid?b m?ody
I jad? ?mietankowe lody.

Psipazur rzek?: “Tu u?yj?!
Mam w gar?ci kij, co sam bije,
Podstawiaj do bicia szyj?!”

Wyrwid?b za?mia? si? z cicha:
“A có? to za stwór, u licha,
Który do ucha mi prycha?!”

Wsta? z ?awy, niedba?ym ruchem
Dwa palce uniós? nad zuchem
I schowa? go za pazuch?.

“Ja ci si? zaraz przys?u??!
W kurniku ci?, Psipazurze,
Dam na kolacj? pstrej kurze!”

Pobieg? poprzez ?cierniska,
Bo droga by?a niebliska,
A je?ca r?k? przyciska?.

Gdy bieg? przez most na Zarzecze,
Zawo?a? nagle: “Cz?owiecze!
Ratunku! Pali mnie! Piecze!

Co robisz, ty pch?o, ty mucho?!
Daj spokój, bo b?dzie krucho!
Wszak ogie? mam za pazuch?!

Ach, nie wierz moim przechwa?kom,
Ju? puszcz? ci?, bo zapa?k?
Na w?giel spalisz mi cia?ko!”

To mówi?c Wyrwid?b m?ody
Rzuci? si? z mostu do wody,
By w rzece szuka? och?ody.

A Mazur na brzeg wyskoczy?,
Ledwie podeszwy zamoczy?,
I mru??c z?o?liwie oczy

Zawo?a?: “Zdechlaki! Tchórze!
Który chce dosta? po skórze,
Niech zjawi si? tu! A nu?e!”


Leave a Reply