STEFEK BURCZYMUCHA
O wi?kszego trudno zucha,
Jak by? Stefek Burczymucha,
- Ja nikogo si? nie boj?!
Cho?by nied?wied?… to dostoj?!
Wilki?… Ja ich ca?? zgraj?
Pozabijam i pokraj?!
Te hieny, te lamparty
To s? dla mnie czyste ?arty!
A pantery i tygrysy
Na sztyk wezm? u swej spisy!
Lew!… Có? lew jest?! - Kociak du?y!
Naczyta?em si? podró?y!
I znam tego jegomo?ci,
Co z?y tylko, kiedy po?ci.
Szakal, wilk,?… Straszna nowina!
To jest tylko wi?ksza psina!…
(Brysia mijam za? z daleka,
Bo nie lubi?, gdy kto szczeka!
Komu zechc?, to dam rad?!
Zaraz za ocean jad?
I nie b?d? Stefkiem chyba,
Jak nie chwyc? wieloryba!
I tak przez dzie? bo?y ca?y
Zuch nasz tr?bi swe pochwa?y,
A? raz usn?? gdzie? na sianie…
Wtem si? budzi niespodzianie.
Patrzy, a? tu jakie? zwierz?
Do ?niadania mu si? bierze.
Jak nie zerwie si? na nogi,
Jak nie wrza?nie z wielkiej trwogi!
P?dzi jakby chart ze smyczy…
- Tygrys, tato! Tygrys! - krzyczy.
- Tygrys?… - ojciec si? zapyta.
- Ach, lew mo?e!… Mia? kopyta
Straszne! Trzy czy cztery nogi,
Paszcz? tak?! Przy tym rogi…
- Gdzie to by?o?
- Tam na sianie.
- W?a?nie porwa? mi ?niadanie…
Idzie ojciec, s?u?ba ca?a,
Patrz?… a tu myszka ma?a
Polna myszka siedzi sobie
I z?bkami serek skrobie!…
czwartek, styczeń 19th 2006
Stefek Burczymucha - Maria Konopnicka
posted @ 11:13 pm in [ Dla dzieci - Wiersze ]