Friday, January 20th 2006


Ja? i Ma?gosia – Jan Brzechwa
posted @ 1:32 pm in [ Bajki - Dla dzieci ]

JA? I MA?GOSIA

Narrator:
Pos?uchajcie, oto bajka,
Stara bajka-samograjka,
Ale dla was, daj? s?owo,
Wymy?li?em j? na nowo.
Je?li nie znacie jej, to poznacie.
A by?o tak:
W ma?ej chacie,
Od ludzkich osiedli z dala
Mieszka?a rodzina drwala
Z czterech osób z?o?ona.
By? wi?c drwal, jego ?ona
I – jak to si? w bajkach kleci -
By?o tak?e dwoje dzieci,
W waszym wieku, mniej wi?cej.
Ja piosenk? im po?wi?c?,
Przys?uchajcie si? piosence:

Ja?:
My mieszkamy w chatce drwala.

Razem:
Trala-lala, trala-la.

Ma?gosia:
Nasz? chatk? las okala.
Trala-lala, trala-la.

Ja?:
A nazywamy si?,
Ja? i Ma?gosia.

Ma?gosia:
Bardzo kochamy si?,
Ja? i Ma?gosia.

Razem:
Razem trzymamy si?,
Mamy s?uchamy si?,
Tralala-la!

Matka:
Dzieci kochane, ?piewacie cudnie,
Ale ju? min??o po?udnie,
Ojciec czeka na obiad w lesie,
Dzi? Ma?gosia kobia?k? zaniesie.

Ma?gosia:
Pójdziemy z Jasiem we dwoje,
Bo ja troszeczk? si? boj?.

Ja?:
Dlaczego puszcza? j? sam??
Pójd? z Ma?gosi?, mamo.

Matka:
A kto mi w domu pomo?e?
A kto uprz?tnie w oborze?
A kto zamiecie w komorze?
No, dobrze ju?. Tym razem
Pozwalam i?? wam razem.
To zreszt? niedaleko.
W kobia?ce jest chleb, jest mleko,
A tu gor?ce pierogi.
Nie zbaczajcie wi?c z drogi,
Le?cie szybko jak dwa szczyg?y,
By pierogi nie wystyg?y.

Ja?:
Ju? biegniemy, mamo droga,
Pami?tamy o pierogach!

Ka?dy ptak nam w lesie ?piewa.
Trala-lala, trala-la.

Ma?gosia:
Znamy w lesie wszystkie drzewa.

Razem:
Trala-lala, trala-la.

Ja?:
A nazywamy si?
Ja? i Ma?gosia.

Ma?gosia:
Razem trzymamy si?,
Ja? i Ma?gosia.

Razem:
Borem skradamy si?.
Wilkom nie damy si?,
Tralala-la!

Ja?:
Spójrz, Ma?gosiu, jakie? zwierz?!

Ma?gosia:
Ojej, Jasiu, strach mnie bierze,
Wszak to wilk. Jest pewno z?y,
Bo okropnie szczerzy k?y.
Uciekajmy.

Ja?:
Wilk jest pr?dszy,
On po ?ladach nas wyw?szy.

Wilk:
Wilk jest panem w lesie,
A gdy je?? my chce si?,
Idzie sobie w lasu g??b,
?eby znale?? co? na z?b.
Trzeba szybko je?? -
I cze??!

Oto widz? jad?o,
Co mi z nieba spad?o.
Idzie jaki? smaczny k?s,
Idzie para ?wie?ych mi?s,
Trzeba szybko je?? -
I cze??!

Ruszam prosto na nie,
B?d? mia? ?niadanie,
Chyba to s? owce dwie,
Do nich j?zyk a? si? rwie,
Trzeba szybko je?? -
I cze??!

Nie, to dzieci! Mam wi?c pecha!
Có? mi z dzieci za pociecha?

Ma?gosia:
Patrz, on prosto ku nam zmierza…
Tak si? boj? tego zwierza,
Uciekajmy!

Wilk:
Ja nie radz?,
Bo cho? tu sprawuj? w?adz?,
Cho? mi w brzuchu burczy z g?odu,
Ale wilki z mego rodu
Tym si? szczyc? od stuleci,
?e nie krzywdz? ma?ych dzieci.

Ja? i Ma?gosia:
Dzi?kujemy ci, wilku, za to.

Wilk:
Jad?a wyrzekam si? z w?asn? strat?.
Teraz zmiatajcie st?d. Do widzenia!
Ju? nie dra?nijcie mi podniebienia.
Id?cie prosto przez polan?,
A ja o suchym pysku zostan?.

Ma?gosia:
Le?my, Jasiu, t?dy przez kniej?!

Ja?:
Wilk na szcz??cie pierogów nie je,
A tato lubi je i czeka,
S?ysz? ju? jego g?os z daleka.

Drwal:
Zetn? sosn?, sosn? zetn?,
B?d? z sosny deski ?wietne,
Pi?o, r?nij, siekiero, wal,
Róbcie to, co ka?e drwal.

Lubi? chodzi? na wyr?by,
?cina? graby, ?cina? d?by,
Pi?o, r?nij, siekiero, wal,
Róbcie to, co ka?e drwal!

Gdy spi?uj? d?b wiekowy,
D?b si? nada do budowy,
Pi?o, r?nij, siekiero, wal,
Róbcie to, co ka?e drwal.

Gdy zawioz? grab do szko?y,
B?d? z niego pi?kne sto?y,
Pi?o, r?nij, siekiero, wal,
Róbcie to, co ka?e drwal!

Ja?:
Przynie?li?my, tato, kobia?k?,
Lecz pierogi wystyg?y ju? ca?kiem.

Ma?gosia:
Pierogi s? smaczne, z grzybami,
A te grzyby zbierali?my sami.

Drwal:
Co? Pierogi? A to ci dopiero!
Zamachn??em si? w?a?nie siekier?,
Zostawcie kobia?k?, zjem potem,
Zmykajcie, dzieci, z powrotem,
Bo tu wko?o drzazgi lec?,
A ja popracuj? nieco,
Nie mam czasu do stracenia.

Ja?:
?egnaj, tato!

Ma?gosia:
Do widzenia!

Drwal:
Wracajcie t? dró?k? na wprost.

Ma?gosia:
S?yszysz, Jasiu? ?piewa drozd.

Ja?:
Ma?gosiu, nie drozd, lecz pliszka.

Ma?gosia:
Popatrz, jaka dziwna szyszka.

Ja?:
Na szyszk? troch? za g?adka,
Spójrz, to przecie? czekoladka!

Ma?gosia:
Tu jest irys, tu cukierek!

Ja?:
Kto? je pouk?ada? w szereg,
Jak w sklepie – taki równiutki.

Ma?gosia:
Tu znowu le?? ci?gutki…

Ja?:
Wyborne…

Ma?gosia:
I s?odkie szalenie.

Ja?:
Trzeba nape?ni? kieszenie.

Ma?gosia:
Naje?? si? te? nie zawadzi.
A dok?d ta droga prowadzi?
Bo tam dalej na odmian?,
Widz? krówki rozsypane.

Ja?:
A tu znów inne s?odycze!
Jak du?o! Wprost ich nie zlicz?!
Marmoladki, czekoladki
Rosn? wprost jak le?ne kwiatki.

Ma?gosia:
To ci dopiero przygoda!
Nie zjemy wszystkich, a szkoda!

Ja?:
Stój! Popatrz! Domek z piernika!
Czy to sen? Nie! Domek nie znika.
Gdzie popatrze? – wsz?dzie piernik,
Zbudowa? go chyba cukiernik.

Ma?gosia:
Zaraz kawa?ek u?ami?…
Pyszny! Trzeba zanie?? mamie.

Ja?:
Spójrz, Ma?gosiu, na t? ?cian?…
To pierniki lukrowane,

Ma?gosia:
A z tej strony nadziewane.
Skosztuj, czy czujesz smak ró?y?

Ja?:
U?amiemy kawa? du?y!
Kiedy mama go dostanie,
B?dzie mia?a u?ywanie.

Narrator:
Do?? d?ugo dzieci drwala zbiera?y ?akocie
Ani my?l?c o powrocie,
A domkiem z pierników tak by?y zaj?te,
?e da?y si? wzi?? na przyn?t?.
To w?a?nie czarownica z?a i gniewna srodze
Rozsypa?a s?odycze na drodze.
I w ten sposób zwabi?a Jasia i Ma?gosi?.
Czarownic? poznacie po g?osie!

Czarownica:
Hola! Có? to za przyb??dy
Maj? ?mia?o?? chodzi? t?dy?
Kto mi domek z pierników objada?
O, to zuchwalstwo nie lada!

Ma?gosia:
Jasiu, s?yszysz? ?adne rzeczy!
Kto? nam okropnie z?orzeczy.

Czarownica:
Jestem gro?na czarownica,
Cha-cha!
Zna mnie ca?a okolica,
Cha-cha!
Kiedy dnieje, kogut pieje,
Ja si? ?miej?
Ucha-cha!

Mam ja wilka na pos?ugi,
Cha-cha!
Czy to s?oty, czy szarugi,
Cha-cha!
Wicher wieje, z nieba leje,
Ja si? ?miej?
Ucha-cha!

Piernikami dzieci n?c?,
Cha-cha!
Kto tu wszed?, nie wyjdzie wi?cej.
Cha-cha!
Piec si? grzeje, ?arem zieje.
Ja si? ?miej?
Ucha-cha!

Ma?gosia:
S?yszysz, co ona ?piewa?
Jasiu, Jasiu, b?dzie krewa!

Czarownica:
Dawno mia?am na was chrapk?,
Wpadli?cie w moj? pu?apk?!
Droga do mnie wydawa?a si? s?odka,
A czy wiece, co teraz was spotka?

Ja?:
My?leli?my, ?e pierniki s? dla nas…

Czarownica:
Dobry z ciebie ananas!

Ma?gosia:
Niepotrzebnie pani si? z?o?ci,
My?my przyszli do pani w go?ci,
A przecie? ludzie w Polsce s?yn? z go?cinno?ci.

Ja?:
Niech nas pani wypu?ci!

Czarownica:
Wypu?ci? was? A ju?ci!
Zaraz w szpony was pochwyc?
I – poznacie czarownic?!

Ma?gosia:
Pani tylko tak straszy…

Ja?:
Nauczyciel w szkole naszej
Od dawna uczy nas przecie,
?e czarownic nie ma na ?wiecie.

Czarownica:
Co? Tego ucz? was w szkole?
Ja drwi? z siebie nie pozwol?!
To zuchwalstwo, daj? s?owo!
Kim wi?c jestem? Owc?? Krow??
Czy mo?e po prostu sow??
W mojej szkole jest inaczej,
Kto nie wierzy, ten zobaczy.
B?d? trzyma? was pod kluczem
I upas?, i utucz?,
Bo nie lubi? chuderlaków -
Mi?so chude jest bez smaku,
A w dodatku ?ykowate.
Potem wrzuc? na ?opat?
I pod blach? wczesnym rankiem
Upiek? was z majerankiem.

Ja?:
Prosz? pani, ja nie wierz?!
Nawet wilk, ?ar?oczne zwierz?,
Cho? by? g?odny, nas oszcz?dzi?.

Czarownica:
Wilk ma w lesie do?? ?o??dzi.
To punkt pierwszy. A punkt drugi -
Wilk jest u mnie na pos?ugi.
Kiedy sid?a me zastawi?,
On ju? wie, co piszczy w trawie.
Mo?e nawet szpetnie szczeknie,
Lecz mojego ?upu nie tknie.
A teraz ju? sko?czmy gadanie,
Jako rzek?am, tak si? stanie.

Ma?gosia:
My jeste?my dzie?mi drwala,
Tato je?? nas nie pozwala!

Ja?:
On siekier? ma ze stali
I siekier? mocno wali.

Ma?gosia:
Ma on tak?e ostr? pi??.
Je?li pani ?ycie mi?e…

Czarownica:
Do?? ju?! Wi?cej ani s?owa!
Klatka dla was jest gotowa.
Wilku, hej! Mój wilku bury,
Do mnie! Wysu? swe pazury,
Poka? k?y zuchwa?ej parce
I niech sko?cz? si? te harce.

Wilk:
Nim zawo?asz po raz drugi,
Jestem ju? na twe us?ugi.

Ja?:
Ojej, wilk! By? grzeczny, g?adki,
Teraz wpycha nas do klatki.

Ma?gosia:
Wilku, nie drap tak, powoli…

Ja?:
Delikatniej, bo j? boli!
Czy to jest obyczaj wilczy?

Wilk:
Niech kawaler lepiej milczy,
Przykro s?ucha? tych z?orzecze?.
Ma by? piecze? – b?dzie piecze?!

Czarownica:
Ja zabieram klucz od klatki,
A wam daj? czekoladki,
Marmoladki i karmelki,
Strucle, ciastka, piernik wielki,
Wór irysów i ci?gutek -
Jedzcie! By przyspieszy? skutek,
Sprawiam uczt?. Na tej uczcie
Nale?ycie si? utuczcie,
Bo gdy wam przyb?dzie cia?a,
To ja b?d? ucztowa?a.

Ma?gosia:
Pani jest bez serca.

Ja?:
Pani jest ludo?erca!

Wilk:
Przykro s?ucha? tych z?orzecze?.
Ma by? piecze? – b?dzie piecze?!

Czarownica:
Ich mowa ju? mi obrzyd?a,
Chod?my, wilku, zastawi? sid?a,
Pójdziemy przez bór, przez kniej?,
Zobaczymy, co tam si? dzieje.
Wy za?, dziatki, jedzcie du?o
I niech wam ?akocie s?u??.

Sma??, warz? smo?? w kotle
Cha-cha!
A jak je?d??, to na miotle,
Cha-cha!
Trzeszc? knieje, ?le si? dzieje,
Ja si? ?miej?
Ucha-cha!

Ja?:
Posz?a sobie lasem-borem,
Pewno wróci przed wieczorem,
S?odyczami nas upasie,
No i zje po pewnym czasie.

Ma?gosia:
Niby ?adna, niby m?oda,
A taka niedobra. Szkoda!

Ja?:
Trzeba pój?? po rozum do g?owy,
Pos?uchaj, mam plan gotowy:
Zawsze nosz? drut przy sobie,
Z drutu ró?ne rzeczy robi?,
A tym razem w sposób chytry
Mój drut przerobi? na wytrych.
Pomó? mi, bo drut jest grudy,
Przyst?pi? zaraz do próby.
Krata jest troch? za ?cis?a…

Ma?gosia:
Czy?by wi?c nadzieja prys?a?

Ja?:
Rozsuniemy troch? krat?,
Ty ci?nij na t?, ja na t?,
Mocniej, mocniej! Jeszcze ?dziebko!

Ma?gosia:
Ty, Jasiu, r?k? masz krzepk?,
A ja…

Ja?:
Pchaj ?okciem, kolanem!
Ju? teraz si? tam dostan?,
Jestem w zamku. Drutem kr?c?…
Mam troch? za krótkie r?ce…

Ma?gosia:
Musisz si? przecisn?? wi?cej!

Ja?:
Opór w zamku nieco s?abnie…

Ma?gosia:
Ach, jak ty to robisz zgrabnie,
Majster z ciebie i m?drala,
Zna?, ?e jeste? synem drwala!

Ja?:
Zamek zgrzytn??! Do roboty,
Jeszcze tylko dwa obroty,
Lecz r?ka mi ju? omdla?a…

Ma?gosia:
B?d? j? podtrzymywa?a,
Jasiu, jeszcze chwilka ma?a!

Ja?:
Wytrych znowu si? obraca,
Drut ostatni zatrzask maca,
Wnet sko?czona b?dzie praca.

Ma?gosia:
Z czo?a pot ci sp?ywa strug?,
Trzeba wytrwa?!

Ja?:
Ju? nied?ugo.
Co to? Czy si? zamek zatka??
Nie! To ju?! Otwarta klatka!

Ma?gosia:
Znów jeste?my wolni! Brawo!
Uciekajmy teraz ?wawo.

Ja?:
Uciekajmy! Mrok zapada.

Ma?gosia:
Ciszej! Kto? ku nam si? skrada.
To na pewno czarownica…
Skryjmy si?, bo sierp ksi??yca
Na nas rzuca swoje ?wiat?o.

Ja?:
Teraz uciec ju? nie?atwo.

Czarownica:
Co to? Klatka jest otwarta?
Gdzie wi??niowe? Có?, do czarta?!
Pewno w k?t si? gdzie? zaszyli…
Odezwijcie si? w tej chwili!
Pr?dzej! Nie ma ?artów ze mn?,
Wnet was znajd?, cho? jest ciemno,
Zrewiduj? ca?? klatk?!

Ja?:
Patrz, Ma?gosiu… Mamy gratk?!
Podkradnijmy si? czym pr?dzej
I zamknijmy w klatce j?dz?.

Ma?gosia:
Ciszej… Skryjmy si? za drzewa.
Ty id? z prawa, a ja z lewa,
Cichute?ko, bez szelestu,
Gdzie si? podzia? drut mój?

Ma?gosia:
Jest tu!

Ja?:
No, to bierzmy si? do dzie?a,
By nam j?dza nie umkn??a.
Jeden ruch drucianym pr?tem…
Hops! I drzwiczki ju? zamkni?te.

Czarownica:
W klatce nie ma ich. A co to?
O, smarkaczu! O, niecnoto!
Mnie uwi?zi? tak szkaradnie?
Ci??ka na was kara spadnie!
Wilku, hej! Mój wilku bury,
Do mnie! Wysu? swe pazury,
Ostre k?y i z?by uka?,
Wilcz? paszcz? dzieci ukarz!

Wilk:
Jestem, pani czarownico,
Ale tym si? w?a?nie szczyc?
Wszystkie wilki z mego rodu,
?e cho? kiszki burcz? z g?odu,
?aden z nich nie skrzywdzi dzieci -
I tak jest ju? od stuleci.
?egnaj! Niech si? co chce dzieje,
A ja precz odchodz?, w kniej?.

Czarownica:
No to koniec ju? zabawy!
Chod?cie do mnie bez obawy,
Powiem wam, jak stoj? sprawy.
Bardzo lubi? za?artowa? -
I was chcia?am wypróbowa?.
Bajka nasza si? nie liczy:
Tu jest fabryka s?odyczy,
Za drzewami, z tamtej strony,
Wida? szklane pawilony.
A te wszystkie czekoladki,
Marmoladki, raczki, krówki
Spad?y dzisiaj z ci??arówki.
Ja pracuj? w magazynie,
Odpowiadam, gdy co? zgnie.
Towar ten to rzecz nietania,
A wy w?a?nie bez pytania
Pozrywali?cie pierniki.
Chcia?am was ukara?, smyki,
Bo cudzego si? nie zjada!

Ma?gosia:
Wi?c to by?a maskarada?

Ja?:
Wi?c te dziwy si? nie dziej??

Ma?gosia:
Czarownice nie istniej??

Czarownica:
O tym wiecie ju? ze szko?y.
To by? tylko ?art weso?y.
Na nim bajka jest oparta,
Chyba znacie si? na ?artach?

Ja?:
No, a chatka piernikowa?

Czarownica:
To produkcja eksportowa
Dla nabywaców z zagranicy,
Zwie si? Chatk? Czarownicy.
Pakujemy chatki w klatki,
?adujemy je na statki
I tak w?a?nie w ?wiat przez Gdyni?
Towar nasz na zachód p?ynie.

Ma?gosia:
No a wilk, co tu, w?ród sosen,
Mówi? do nas ludzkim g?osem?

Czarownica:
To nie wilk, to pies po prostu,
Lecz wi?kszego nieco wzrostu,
Wilczur – m?dry, tresowany,
Czy nie znacie tej odmiany?

Ja?:
Lecz on gada? najwyra?niej.

Czarownica:
Chyba w waszej wyobra?ni.
Pies nie gada, tylko szczeka,
A on szceka? ju? z daleka.

Ja?:
Wilk si? nam przywidzia?? Szkoda!

Ma?gosia:
Pi?kna by?a to przygoda…

Ja?:
No to bardzo przepraszamy

Ma?gosia:
I wracamy ju? do mamy!

Ja?:
Tato nas na pewno zgani.
Tak nam przykro, prosz? pani!

Czarownica:
Powiem wam na po?egnanie,
?e?cie dzielni nies?ychanie.
Za to ka?de z was dostanie
Po pude?ku czekoladek,
A dla mamy, na wypadek,
Gdyby bardzo si? gniewa?a,
B?dzie ciastek torba ca?a.
Mo?e Ja? by sam je dobra?…

Ma?gosia:
Pani dla nas taka dobra!

Czarownica:
Moja dobro? was zachwyca?
Przecie? jestem czarownica.
Ale o tym – sza – nikomu!
Teraz le?cie ju? do domu.

Ja?:
Do widzenie!

Czarownica:
B?dzcie zdrowi.
T?dy, prostu ku domowi!

Ja? i Ma?gosia:
Tak si? ko?czy nasza bajka.
Trala-lala!
Trala-la!
Stara bajka-samograjka.
Trala-lala!
Trala-la!
Bajka nazywa si?
“Ja? i Ma?gosia.”
Tu ju? urywa si?
“Ja? i Ma?gosia.”
Co z bajk? ?aczy si?,
To dobrze ko?czy si?.
Trala-lala,
Trala-lala,
Trala-lala,
Trala-la!

Ja? i Ma?gosia


Leave a Reply

*
To prove you're a person (not a spam script), type the security word shown in the picture. Click on the picture to hear an audio file of the word.
Click to hear an audio file of the anti-spam word