Friday, January 27th 2006


DZIEWCZYNKA Z ZAPA?KAMI – Hans Christian Andersen
posted @ 2:22 pm in [ Bajki - Baśnie - Dla dzieci ]

By?o bardzo zimno; ?nieg pada? i zaczyna?o si? ju? ?ciemnia?; by? to ostatni dzie? w roku, wigilia Nowego Roku. W tym ch?odzie i w tej ciemno?ci sz?a ulicami biedna dziewczynka z go?? g?ow? i boso; mia?a wprawdzie trzewiki na nogach, kiedy wychodzi?a z domu, ale co to znaczy?o! To by?y bardzo du?e trzewiki, nawet jej matka ostatnio je wk?ada?a, tak by?y du?e; i ma?a zgubi?a je zaraz, przebiegaj?c ulic?, któr? p?dem przeje?d?a?y dwa wozy; jednego trzewika nie mog?a wcale znale??, a z drugim uciek? jaki? urwis; wo?a?, ?e przyda mu si? on na ko?ysk?, kiedy ju? b?dzie mia? dziecko. Sz?a wi?c dziewczynka boso, st?pa?a nó?kami, które poczerwienia?y i zsinia?y z zimna; w starym fartuchu nios?a zawini?t? ca?? mas? zapa?ek, a jedn? wi?zk? trzyma?a w r?ku; przez ca?y dzie? nie sprzeda?a ani jednej; nikt jej nie da? przez ca?y dzie? ani grosika; sz?a taka g?odna i zmarzni?ta i wygl?da?a taka smutna, biedactwo! P?atki ?niegu pada?y na jej d?ugie, jasne w?osy, które tak pi?knie zwija?y si? na karku, ale ona nie my?la?a wcale o tej ozdobie. Ze wszystkich okien naoko?o po?yskiwa?y ?wiat?a i tak mi?o pachnia?o na ulicy pieczonymi g??mi.

“To przecie? jest wigilia Nowego Roku” – pomy?la?a dziewczynka. W k?cie mi?dzy dwoma domami, z których jeden bardziej wysuwa? si? na ulic?, usiad?a i skurczy?a si? ca?a; ma?e no?yny podci?gn??a pod siebie, ale marz?a coraz bardziej, a w domu nie mog?a si? pokaza?, bo przecie? nie sprzeda?a ani jednej zapa?ki, nie dosta?a ani grosza, ojciec by j? zbi?, a w domu by?o tak samo zimno, mieszkali na strychu pod samym dachem i wiatr hula? po izbie, chocia? najwi?ksze szpary w dachu zatkane by?y s?om? i ga?ganami. Jej ma?e r?ce prawie ca?kiem zamarz?y z tego ch?odu. Ach, jedna ma?a zapa?ka, jakby to dobrze by?o! ?eby tak wyci?gn?? jedn? zapa?k? z wi?zki, potrze? j? o ?cian? i tylko ogrza? paluszki! Wyci?gn??a jedn? i “trzask”, jak si? iskrzy, jak p?onie! ma?y ciep?y, jasny p?omyczek, niby ma?a ?wieczka otoczona d?o?mi! Dziwna to by?a ?wieca; dziewczynce zdawa?o si?, ?e siedzi przed wielkim, ?elaznym piecem o mosi??nych drzwiczkach i ozdobach; ogie? pali? si? w nim tak ?askawie i grza? tak przyjemnie; ach, jakie? to by?o rozkoszne! Dziewczynka wyci?gn??a przed siebie nó?ki, aby je rozgrza? tak?e – a tu p?omie? zagas?. Piec znik? – a ona siedzia?a z niedopa?kiem siarnika w d?oni.

Zapali?a nowy, pali? si? i b?yszcza?, a gdzie cie? pad? na ?cian?, sta?a si? ona przejrzysta jak mu?lin; ujrza?a wn?trze pokoju, gdzie sta? stó? przykryty bia?ym, b?yszcz?cym obrusem, nakryty pi?kn? porcelan?, a na pó?misku smacznie dymi?a pieczona g??, nadziana ?liwkami i jab?kami; a co jeszcze by?o wspanialsze, g?? zeskoczy?a z pó?miska i zacz??a si? czo?ga? po pod?odze, z widelcem i no?em wbitym w grzbiet; doczo?ga?a si? a? do biednej dziewczynki; a? tu nagle zgas?a zapa?ka i wida? tylko by?o nieprzejrzyst?, zimn? ?cian?.

Zapali?a nowy siarnik. I oto siedzia?a pod najpi?kniejsz? choink?; by?a ona jeszcze wspanialsza i pi?kniej ubrana ni? choinka u bogatego kupca, któr? ujrza?a przez szklane drzwi podczas ostatnich ?wi?t; tysi?ce ?wieczek p?on??o na zielonych ga??ziach, a kolorowe obrazki, takie, jakie zdobi?y okna sklepów, spoziera?y ku niej. Dziewczynka wyci?gn??a do nich obie r?czki – ale tu zgas?a zapa?ka; mnóstwo ?wiate?ek choinki wznosi?o si? ku górze, coraz wy?ej i wy?ej, i oto ujrza?a ona, ?e by?y to tylko jasne gwiazdy, a jedna z nich spad?a w?a?nie i zakre?li?a na niebie d?ugi, b?yszcz?cy ?lad. – Kto? umar?! – powiedzia?a malutka, gdy? jej stara babka, która jedyna okazywa?a jej serce, ale ju? umar?a, powiada?a zawsze, ?e kiedy gwiazdka spada, dusza ludzka wst?puje do Boga.

Dziewczynka znowu potar?a siarnikiem o ?cian?, zaja?nia?o dooko?a i w tym blasku stan??a przed ni? stara babunia, taka ?agodna, taka jasna, taka b?yszcz?ca i taka kochana.

- Babuniu! – zawo?a?a dziewczynka – o, zabierz mnie z sob?! Kiedy zapa?ka zga?nie, znikniesz jak ciep?y piec, jak g?ska pieczona i jak wspania?a olbrzymia choinka! – i szybko potar?a wszystkie zapa?ki, jakie zosta?y w wi?zce, chcia?a jak najd?u?ej zatrzyma? przy sobie babk?, i zapa?ki zab?ys?y takim blaskiem, i? sta?o si? ja?niej ni? za dnia. Babunia nigdy przedtem nie by?a taka pi?kna i taka wielka; chwyci?a dziewczynk? w ramiona i polecia?y w blasku i w rado?ci wysoko, wysoko; a tam ju? nie by?o ani ch?odu, ani g?odu, ani strachu – bowiem by?y u Boga.

A kiedy nasta? zimny ranek, w k?ciku przy domu siedzia?a dziewczynka z czerwonymi policzkami, z u?miechem na twarzy – nie?ywa: zamarz?a na ?mier? ostatniego wieczora minionego roku. Ranek noworoczny o?wietli? ma?ego trupka trzymaj?cego w r?ku zapa?ki, z których gar?? by?a spalona. Chcia?a si? ogrza?, powiadano; ale nikt nie mia? poj?cia o tym, jak pi?kne rzeczy widzia?a dziewczynka i w jakim blasku wst?pi?a ona razem ze star? babk? w szcz??liwo?? Nowego Roku.

dziewczynka z zapalkami


Leave a Reply

*
To prove you're a person (not a spam script), type the security word shown in the picture. Click on the picture to hear an audio file of the word.
Click to hear an audio file of the anti-spam word