Monday, January 30th 2006


Lataj?cy Kufer – Hans Christian Andersen
posted @ 10:50 pm in [ Baśnie -Dla dzieci ]

By? raz kupiec tak bogaty, ?e móg? wybrukowa? talarami ca?? ulic?. Ale nie zrobi? tego, bo u?ywa? pieni?dzy w inny sposób. Ile razy da? talara, dostawa? z powrotem trzy. By? to w istocie dobry kupiec, ale mimo to musia? umrze?.

Jego syn odziedziczy? du?o pieni?dzy i ?y? weso?o, po ca?ych nocach ta?czy? na maskaradach, a puszczaj?c po wodzie kaczki, u?ywa? talarów zamiast kamieni.

Wkrótce zosta?o mu ledwo kilka groszy, para butów i stary kubrak. Przyjaciele go opu?cili, nie mog?c si? z nim pokaza? na ulicy; ale jeden z nich podarowa? mu stary kufer z napisem: “Pakuj si?!”. By?a to bardzo ?yczliwa rada, ale nie do wykonania z powodu braku rzeczy do spakowania.

Kufer ten posiada? dziwn? w?a?ciwo??. Gdy si? nacisn??o zamek, lecia? na o?lep w ka?dym ??danym kierunku, przy czym trzeszcza? tak, jakby si? mia? zaraz rozpa?? na drobne kawa?ki. Ch?opiec siad? w kufer i pofrun?? do kraju Turków. Ukry? kufer w lesie, a sam wyruszy? do pobliskiego miasta.

Po pewnym czasie spotka? kobiet? z ma?ym dzieckiem.

- Przepraszam bardzo, có? to za wielki pa?ac, z oknami tak wysoko umieszczonymi?

- Tam mieszka królewna! – odrzek?a kobieta – Wyprorokowano jej, ?e b?dzie nieszcz??liwa z winy narzeczonego, dlatego pod nieobecno?? króla i królowej nie wolno si? nikomu do niej zbli?a?.

- Dzi?kuj?! – powiedzia? syn kupca, wsiad? do kufra, osiad? na dachu pa?acu i wszed? oknem do komnaty królewny.

Królewna spa?a na sofie, a by?a tak pi?kna, ?e j? poca?owa?. Zbudzi?a si? bardzo przestraszona, ale ch?opiec powiedzia? jej, ?e jest bogiem tureckim i to jej bardzo pochlebi?o. Usiedli obok siebie, a on wychwala? jej oczy, podobne ciemnym jeziorom, po których p?ywaj? my?li. Mówi?, ?e jej czo?o jest pi?kne i bia?e jak góra ?nie?na. Opowiedzia? jej te? bajk? o bocianie, który przynosi ma?e dzieci i wiele innych bajek. Potem o?wiadczy? si? jej i zosta? przyj?ty.

- Musisz przyj?? w sobot? na herbat? – powiedzia?a – Ojciec i matka b?d? bardzo radzi, ?e wychodz? za boga. Tylko pami?taj, ?eby opowiedzie? pi?kn? bajk?.

Matka lubi tematy podnios?e i pouczaj?ce, a ojciec weso?e, z których mo?na si? ?mia?.

- Tak, tak! Bajki to mój jedyny podarunek ?lubny! – odpar?. Potem rozstali si?, a królewna podarowa?a mu szabl? wysadzan? dukatami.

Ch?opiec odlecia?, kupi? sobie nowe ubranie, siad? w lesie i zacz?? pisa? bajk?. Mia?a by? gotowa do soboty.

Na dworze przyj?to go na uroczystej herbacie bardzo go?cinnie, a królowa rzek?a:

- Opowiedz nam, prosz?, bajk? o tre?ci podnios?ej i pouczaj?cej wielce.

- A jednocze?nie ?mieszn? – doda? król.

- I owszem – odpar? syn kupca i zaraz zacz?? opowiadanie:

By?a sobie raz paczka zapa?ek, dumna wielce ze swego pochodzenia. Jej prababk? by?a ogromna, stara jod?a. Kiedy zapa?ki by?y jeszcze zielonymi ga??zkami, pi?y brylantow? ros?, k?pa?y si? w promieniach s?o?ca i kaza?y ptakom opowiada? bajki. By?y bogatsze od innych drzew, gdy? sta? je by?o nawet zim? na zielon? szat?. Pewnego dnia przyszli drwale i nasta?o wielkie zamieszanie. Wódz rodu zosta? jako maszt ustawiony na wielkim okr?cie, grubsze konary sta?y si? belkami, a drobne ga??zki – zapa?kami.

Wszystko to opowiada?y zapa?ki staremu, ?elaznemu garnkowi i krzesiwu, z którymi le?a?y razem na pó?ce.

- Moja historia jest ca?kiem inna – o?wiadczy? garnek. Od chwili urodzenia czyszczono mnie niezliczon? ilo?? razy i do dzi? lubi?, gdy po jedzeniu stan? sobie czysty na pó?ce, by pogwarzy? rozs?dnie z s?siadami. Bardzo lubi? kube?, z którym si? czasem spotykam, a kosz targowy przynosi mi z miasta nowiny.

- Gadu?a z ciebie – rzek?o krzesiwo i uderzy?o tak stal? w krzemie?, ?e sypn?? iskrami – Urz?d?my sobie weso?y wieczór. – Tak, pomówmy o tym, kto z nas jest najdostojniejszy!

- Nie! Musia?bym mówi? o sobie – rzuci? gliniany garnek – a tego nie lubi?. Niech ka?dy z nas opowie, co prze?y? w ?wiecie. A wi?c zaczynam. Nad morzem, w pobli?u du?skich zatok…

- Prze?liczny pocz?tek! – zabrz?cza?y talerze – To si? na pewno wszystkim spodoba.

- Tak! Tam prze??em m?odo?? u pewnej skromnej rodziny. Meble ci?gle polerowano, czyszczono posadzki, a co dwa tygodnie zawieszano ?wie?e firanki.

- Jak przejrzyste i barwne jest to opowiadanie! – powiedzia?a szczotka do zamiatania – Czu? w tym kobiece zami?owanie do porz?dku.

- To prawda – przyzna?o wiadro i podskoczy?o z brz?kiem.

Garnek ci?gn?? dalej, a koniec by? ca?kiem podobny do pocz?tku. Talerze zaszcz?ka?y z rado?ci, a szczotka doby?a z k?ta ga??zk? pietruszki i uwie?czy?a garnek w nadziei na rewan?. Krzesiwo postanowi?o ta?czy? i huka?o, podnosz?c ci?gle jedn? nog?, tak ?e ze strachu p?k?o obicie na starym fotelu.

- Czy tak?e zostan? uwie?czone? – spyta?o po sko?czeniu. I tak te? si? sta?o.
- Ach, có? za ho?ota! – mrukn??y do siebie zapa?ki.

Potem poproszono maszynk? do kawy, ?eby za?piewa?a. Odmówi?a jednak, t?umacz?c si? chrypk? oraz tym, ?e mo?e ?piewa? tylko w gor?cym stanie. By?y to tylko wykr?ty, bo wola?a ?piewa? przy go?ciach, w jadalni…

Na oknie le?a?o stare pióro s?u??cej. Nie posiada?o innej zalety nad to, ?e tkwi?o zbyt g??boko w atramencie.

- Je?li maszynka do kawy nie chce ?piewa? – odezwa?o si? pióro – to mo?na zaprosi? s?owika.

- Rzecz nies?ychana, mieliby?my s?ucha? jakiego? przyb??dy spoza kuchni! – zawo?a? czajnik, krewny maszynki.

- Jestem oburzony! – zawo?a? kosz targowy – Nudzimy si?, zamiast si? bawi?. Dalej, nich ka?dy robi, co chce!

- Tak, ha?asujmy! – zawo?a?y wszystkie sprz?ty.

Ale nagle wesz?a s?u??ca. Ca?e zebranie zmartwia?o. Ka?dy sprz?t by? pewny, ?e gdyby jego pos?uchano, wieczór wypad?by wspaniale.

S?u??ca za?wieci?a zapa?k? i roznieci?a ogie?. Ach, jak?e trzaska? i ?wieci?!

- Ka?dy widzi teraz, ?e jeste?my pierwsze w ca?ej kuchni – rzek?y z dum? zapa?ki i zgas?y.

- Prze?liczna to bajka – powiedzia?a królowa – Duchem jestem po stronie zapa?ek. Tak, dostaniesz nasz? córk?!

- Tak, dostaniesz królewn? – doda? król.

Ustalono dzie? ?lubu i o?wietlono uroczy?cie ca?e miasto. Mieszka?cy dostali cukierki i ciasteczka, a ulicznicy gwizdali rado?nie na palcach.

- Musz? i ja si? przyczyni? do u?wietnienia tego dnia! – rzek? syn kupca, nakupi? rakiet i najrozmaitszych sztucznych ogni, potem za? wylecia? w powietrze swoim kufrem.

Zrobi? si? nies?ychany zam?t. Ognie bengalskie nape?ni?y powietrze hukiem i ?wiat?em, jakiego dot?d nie widziano. Wszyscy byli pewni, ?e królewna po?lubia boga.

Wysiad?szy w lesie ze swego kufra, ch?opak chcia? zasi?gn?? wie?ci, co o nim mówi? w mie?cie.

Ka?dy g?osi? co innego, ale wszyscy byli zachwyceni.

- Widzia?em samego boga! – wo?a? jeden – Oczy jego b?yszcza?y jak gwiazdy, a broda przypomina?a spieniony górski potok!

- Lecia? okryty p?aszczem z p?omieni, a po?ród zwojów widnia?y g?owy anio?ów!

Nazajutrz mia?o si? odby? wesele.

Syn kupca wróci? do lasu chc?c zabra? kufer… ale có? si? okaza?o? Oto ma?a iskierka zatli?a stare, suche drzewo i cudowny kufer doszcz?tnie sp?on??! Nie móg? ju? lata? i udawa? boga! Nie móg? si? pokaza? na oczy narzeczonej! Ona za? sta?a przez ca?y dzie? na dachu, czekaj?c na niego. Stoi tam jeszcze pewnie do dzi?. A ch?opak w?druje po ?wiecie i opowiada bajki, ale ?adna nie jest ju? tak weso?a, jak bajka o zapa?kach.


Leave a Reply

*
To prove you're a person (not a spam script), type the security word shown in the picture. Click on the picture to hear an audio file of the word.
Click to hear an audio file of the anti-spam word