By? raz kupiec tak bogaty, ?e móg? wybrukowa? talarami ca?? ulic?. Ale nie zrobi? tego, bo u?ywa? pieni?dzy w inny sposób. Ile razy da? talara, dostawa? z powrotem trzy. By? to w istocie dobry kupiec, ale mimo to musia? umrze?.
Jego syn odziedziczy? du?o pieni?dzy i ?y? weso?o, po ca?ych nocach ta?czy? na maskaradach, a puszczaj?c po wodzie kaczki, u?ywa? talarów zamiast kamieni.
Wkrótce zosta?o mu ledwo kilka groszy, para butów i stary kubrak. Przyjaciele go opu?cili, nie mog?c si? z nim pokaza? na ulicy; ale jeden z nich podarowa? mu stary kufer z napisem: “Pakuj si?!”. By?a to bardzo ?yczliwa rada, ale nie do wykonania z powodu braku rzeczy do spakowania.
Kufer ten posiada? dziwn? w?a?ciwo??. Gdy si? nacisn??o zamek, lecia? na o?lep w ka?dym ??danym kierunku, przy czym trzeszcza? tak, jakby si? mia? zaraz rozpa?? na drobne kawa?ki. Ch?opiec siad? w kufer i pofrun?? do kraju Turków. Ukry? kufer w lesie, a sam wyruszy? do pobliskiego miasta.
Po pewnym czasie spotka? kobiet? z ma?ym dzieckiem.
- Przepraszam bardzo, có? to za wielki pa?ac, z oknami tak wysoko umieszczonymi?
- Tam mieszka królewna! - odrzek?a kobieta - Wyprorokowano jej, ?e b?dzie nieszcz??liwa z winy narzeczonego, dlatego pod nieobecno?? króla i królowej nie wolno si? nikomu do niej zbli?a?.
- Dzi?kuj?! - powiedzia? syn kupca, wsiad? do kufra, osiad? na dachu pa?acu i wszed? oknem do komnaty królewny.
Królewna spa?a na sofie, a by?a tak pi?kna, ?e j? poca?owa?. Zbudzi?a si? bardzo przestraszona, ale ch?opiec powiedzia? jej, ?e jest bogiem tureckim i to jej bardzo pochlebi?o. Usiedli obok siebie, a on wychwala? jej oczy, podobne ciemnym jeziorom, po których p?ywaj? my?li. Mówi?, ?e jej czo?o jest pi?kne i bia?e jak góra ?nie?na. Opowiedzia? jej te? bajk? o bocianie, który przynosi ma?e dzieci i wiele innych bajek. Potem o?wiadczy? si? jej i zosta? przyj?ty.
- Musisz przyj?? w sobot? na herbat? - powiedzia?a - Ojciec i matka b?d? bardzo radzi, ?e wychodz? za boga. Tylko pami?taj, ?eby opowiedzie? pi?kn? bajk?.
Matka lubi tematy podnios?e i pouczaj?ce, a ojciec weso?e, z których mo?na si? ?mia?.
- Tak, tak! Bajki to mój jedyny podarunek ?lubny! - odpar?. Potem rozstali si?, a królewna podarowa?a mu szabl? wysadzan? dukatami.
Ch?opiec odlecia?, kupi? sobie nowe ubranie, siad? w lesie i zacz?? pisa? bajk?. Mia?a by? gotowa do soboty.
Na dworze przyj?to go na uroczystej herbacie bardzo go?cinnie, a królowa rzek?a:
- Opowiedz nam, prosz?, bajk? o tre?ci podnios?ej i pouczaj?cej wielce.
- A jednocze?nie ?mieszn? - doda? król.
- I owszem - odpar? syn kupca i zaraz zacz?? opowiadanie:
By?a sobie raz paczka zapa?ek, dumna wielce ze swego pochodzenia. Jej prababk? by?a ogromna, stara jod?a. Kiedy zapa?ki by?y jeszcze zielonymi ga??zkami, pi?y brylantow? ros?, k?pa?y si? w promieniach s?o?ca i kaza?y ptakom opowiada? bajki. By?y bogatsze od innych drzew, gdy? sta? je by?o nawet zim? na zielon? szat?. Pewnego dnia przyszli drwale i nasta?o wielkie zamieszanie. Wódz rodu zosta? jako maszt ustawiony na wielkim okr?cie, grubsze konary sta?y si? belkami, a drobne ga??zki - zapa?kami.
Wszystko to opowiada?y zapa?ki staremu, ?elaznemu garnkowi i krzesiwu, z którymi le?a?y razem na pó?ce.
- Moja historia jest ca?kiem inna - o?wiadczy? garnek. Od chwili urodzenia czyszczono mnie niezliczon? ilo?? razy i do dzi? lubi?, gdy po jedzeniu stan? sobie czysty na pó?ce, by pogwarzy? rozs?dnie z s?siadami. Bardzo lubi? kube?, z którym si? czasem spotykam, a kosz targowy przynosi mi z miasta nowiny.
- Gadu?a z ciebie - rzek?o krzesiwo i uderzy?o tak stal? w krzemie?, ?e sypn?? iskrami - Urz?d?my sobie weso?y wieczór. - Tak, pomówmy o tym, kto z nas jest najdostojniejszy!
- Nie! Musia?bym mówi? o sobie - rzuci? gliniany garnek - a tego nie lubi?. Niech ka?dy z nas opowie, co prze?y? w ?wiecie. A wi?c zaczynam. Nad morzem, w pobli?u du?skich zatok…
- Prze?liczny pocz?tek! - zabrz?cza?y talerze - To si? na pewno wszystkim spodoba.
- Tak! Tam prze??em m?odo?? u pewnej skromnej rodziny. Meble ci?gle polerowano, czyszczono posadzki, a co dwa tygodnie zawieszano ?wie?e firanki.
- Jak przejrzyste i barwne jest to opowiadanie! - powiedzia?a szczotka do zamiatania - Czu? w tym kobiece zami?owanie do porz?dku.
- To prawda - przyzna?o wiadro i podskoczy?o z brz?kiem.
Garnek ci?gn?? dalej, a koniec by? ca?kiem podobny do pocz?tku. Talerze zaszcz?ka?y z rado?ci, a szczotka doby?a z k?ta ga??zk? pietruszki i uwie?czy?a garnek w nadziei na rewan?. Krzesiwo postanowi?o ta?czy? i huka?o, podnosz?c ci?gle jedn? nog?, tak ?e ze strachu p?k?o obicie na starym fotelu.
- Czy tak?e zostan? uwie?czone? - spyta?o po sko?czeniu. I tak te? si? sta?o.
- Ach, có? za ho?ota! - mrukn??y do siebie zapa?ki.
Potem poproszono maszynk? do kawy, ?eby za?piewa?a. Odmówi?a jednak, t?umacz?c si? chrypk? oraz tym, ?e mo?e ?piewa? tylko w gor?cym stanie. By?y to tylko wykr?ty, bo wola?a ?piewa? przy go?ciach, w jadalni…
Na oknie le?a?o stare pióro s?u??cej. Nie posiada?o innej zalety nad to, ?e tkwi?o zbyt g??boko w atramencie.
- Je?li maszynka do kawy nie chce ?piewa? - odezwa?o si? pióro - to mo?na zaprosi? s?owika.
- Rzecz nies?ychana, mieliby?my s?ucha? jakiego? przyb??dy spoza kuchni! - zawo?a? czajnik, krewny maszynki.
- Jestem oburzony! - zawo?a? kosz targowy - Nudzimy si?, zamiast si? bawi?. Dalej, nich ka?dy robi, co chce!
- Tak, ha?asujmy! - zawo?a?y wszystkie sprz?ty.
Ale nagle wesz?a s?u??ca. Ca?e zebranie zmartwia?o. Ka?dy sprz?t by? pewny, ?e gdyby jego pos?uchano, wieczór wypad?by wspaniale.
S?u??ca za?wieci?a zapa?k? i roznieci?a ogie?. Ach, jak?e trzaska? i ?wieci?!
- Ka?dy widzi teraz, ?e jeste?my pierwsze w ca?ej kuchni - rzek?y z dum? zapa?ki i zgas?y.
- Prze?liczna to bajka - powiedzia?a królowa - Duchem jestem po stronie zapa?ek. Tak, dostaniesz nasz? córk?!
- Tak, dostaniesz królewn? - doda? król.
Ustalono dzie? ?lubu i o?wietlono uroczy?cie ca?e miasto. Mieszka?cy dostali cukierki i ciasteczka, a ulicznicy gwizdali rado?nie na palcach.
- Musz? i ja si? przyczyni? do u?wietnienia tego dnia! - rzek? syn kupca, nakupi? rakiet i najrozmaitszych sztucznych ogni, potem za? wylecia? w powietrze swoim kufrem.
Zrobi? si? nies?ychany zam?t. Ognie bengalskie nape?ni?y powietrze hukiem i ?wiat?em, jakiego dot?d nie widziano. Wszyscy byli pewni, ?e królewna po?lubia boga.
Wysiad?szy w lesie ze swego kufra, ch?opak chcia? zasi?gn?? wie?ci, co o nim mówi? w mie?cie.
Ka?dy g?osi? co innego, ale wszyscy byli zachwyceni.
- Widzia?em samego boga! - wo?a? jeden - Oczy jego b?yszcza?y jak gwiazdy, a broda przypomina?a spieniony górski potok!
- Lecia? okryty p?aszczem z p?omieni, a po?ród zwojów widnia?y g?owy anio?ów!
Nazajutrz mia?o si? odby? wesele.
Syn kupca wróci? do lasu chc?c zabra? kufer… ale có? si? okaza?o? Oto ma?a iskierka zatli?a stare, suche drzewo i cudowny kufer doszcz?tnie sp?on??! Nie móg? ju? lata? i udawa? boga! Nie móg? si? pokaza? na oczy narzeczonej! Ona za? sta?a przez ca?y dzie? na dachu, czekaj?c na niego. Stoi tam jeszcze pewnie do dzi?. A ch?opak w?druje po ?wiecie i opowiada bajki, ale ?adna nie jest ju? tak weso?a, jak bajka o zapa?kach.