Cz?sto w duszy mi dzwoni pie??, wy?kana w ?a?obie,
O tych dwojgu ludzie?kach, co kochali si? w sobie.Lecz w ogrodzie szept pierwszy mi?osnego wyznania
Sta? si? dla nich przymusem do nag?ego rozstania.Nie widzieli si? d?ugo z czyjej? woli i winy,
A czas ci?gle up?ywa? – bezpowrotny, jedyny.A gdy zeszli si?, d?onie wyci?gaj?c po kwiecie,
Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dot?d na ?wiecie!Pod jaworem – dwa ?�?ka, pod jaworem – dwa cienie,
Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
Bez ?zy szcz??cia na oczach, bez jednego u?miechu.Ust ich czerwie? zagas?a w zimnym ?mierci fiolecie,
I pobledli tak bardzo, jak nikt dot?d na ?wiecie!Chcieli jeszcze si? kocha? poza w?asn? mogi??,
Ale mi?o?? umar?a, ju? mi?o?ci nie by?o.I pokl?kli sp�?nieni u niedoli swej proga,
By si? modli? o wszystko, lecz nie by?o ju? Boga.Wi?c si? reszt? dotrwali a? do wiosny, do lata,
By powr�ci? na ziemi? – lecz nie by?o ju? ?wiata.
Tuesday, April 25th 2006
Dwoje ludzieÅ„ków – BolesÅ‚aw LeÅ›mian
posted @ 1:01 pm in [ Poezja - Wiersze ]
