Madonno moja, grzechu pe?na,
w sen jak w zwierciad?o p?kni?te wprawiona.
Duszna noc, kamie? gwiazd na ramionach
i ta trwoga, jak ty - nie?miertelna.
Madonno moja w grzechu pocz?ta,
to nie s? winy, kt�rym ?lez brak.
Noc jak zwierz? zatulone w strach,
noc, kt�ra zawsze pami?ta.
Usta s? gorzkie i suche, do lodyg
spalonych tak m?odo podobne,
oczy ogniem niep?odne -
z?oty orzech.
Czym ?uska? z zamy?lenia?
Wiar? uczyni? po zgonie?
Jestem jak blask tw�j, co tonie
w morzach powrotnych jak ziemia.
Madonno, czym mnie wybawisz od nocy?
Czy dziecko przywr�cisz wygi?ciem warg na d�??
Snom kolistym, kwiatom, wodospadom
dasz si? przeze mnie toczy??
Uczy? ruch nieomylny, daj nazwanie
wiatrom ch?odnym, kt�re z dzban�w lej?
p?yn, co jak p?omie? jest.
Dzi? noc i budz? si?, zanim dojrzej?
w lusterkach twoich ?ez.
28 III 42 r., Stawisko.