<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Bajki Opowiadania &#187; Bajki</title>
	<atom:link href="http://www.bajkiopowiadania.com/Bajki_Opowiadania/bajki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.bajkiopowiadania.com</link>
	<description>Bajki Opowiadania</description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 Mar 2011 01:12:18 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.3</generator>
		<item>
		<title>DZIEWCZYNKA Z ZAPA?KAMI &#8211; Hans Christian Andersen</title>
		<link>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/27/dziewczynka-z-zapalkami-hans-christian-andersen/</link>
		<comments>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/27/dziewczynka-z-zapalkami-hans-christian-andersen/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Jan 2006 13:22:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bajkiopowiadania</dc:creator>
				<category><![CDATA[BaÅ›nie]]></category>
		<category><![CDATA[Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[Dla dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bajkiopowiadania.com/bajki/dziewczynka-z-zapalkami-hans-christian-andersen/</guid>
		<description><![CDATA[By?o bardzo zimno; ?nieg pada? i zaczyna?o si? ju? ?ciemnia?; by? to ostatni dzie? w roku, wigilia Nowego Roku. W tym ch?odzie i w tej ciemno?ci sz?a ulicami biedna dziewczynka z go?? g?ow? i boso; mia?a wprawdzie trzewiki na nogach, kiedy wychodzi?a z domu, ale co to znaczy?o! To by?y bardzo du?e trzewiki, nawet jej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p class="MsoNormal"><span class="txt"><strong>By?o bardzo zimno; ?nieg pada? i zaczyna?o si? ju? ?ciemnia?; by? to ostatni dzie? w roku, wigilia Nowego Roku. W tym ch?odzie i w tej ciemno?ci sz?a ulicami biedna dziewczynka z go?? g?ow? i boso; mia?a wprawdzie trzewiki na nogach, kiedy wychodzi?a z domu, ale co to znaczy?o! To by?y bardzo du?e trzewiki, nawet jej matka ostatnio je wk?ada?a, tak by?y du?e; i ma?a zgubi?a je zaraz, przebiegaj?c ulic?, któr? p?dem przeje?d?a?y dwa wozy; jednego trzewika nie mog?a wcale znale??, a z drugim uciek? jaki? urwis; wo?a?, ?e przyda mu si? on na ko?ysk?, kiedy ju? b?dzie mia? dziecko. Sz?a wi?c dziewczynka boso, st?pa?a nó?kami, które poczerwienia?y i zsinia?y z zimna; w starym fartuchu nios?a zawini?t? ca?? mas? zapa?ek, a jedn? wi?zk? trzyma?a w r?ku; przez ca?y dzie? nie sprzeda?a ani jednej; nikt jej nie da? przez ca?y dzie? ani grosika; sz?a taka g?odna i zmarzni?ta i wygl?da?a taka smutna, biedactwo! P?atki ?niegu pada?y na jej d?ugie, jasne w?osy, które tak pi?knie zwija?y si? na karku, ale ona nie my?la?a wcale o tej ozdobie. Ze wszystkich okien naoko?o po?yskiwa?y ?wiat?a i tak mi?o pachnia?o na ulicy pieczonymi g??mi.</strong></span></p>
<p class="MsoNormal"><strong> </strong></p>
<p class="MsoNormal"><span class="txt"><strong>&#8220;To przecie? jest wigilia Nowego Roku&#8221; &#8211; pomy?la?a dziewczynka. W k?cie mi?dzy dwoma domami, z których jeden bardziej wysuwa? si? na ulic?, usiad?a i skurczy?a si? ca?a; ma?e no?yny podci?gn??a pod siebie, ale marz?a coraz bardziej, a w domu nie mog?a si? pokaza?, bo przecie? nie sprzeda?a ani jednej zapa?ki, nie dosta?a ani grosza, ojciec by j? zbi?, a w domu by?o tak samo zimno, mieszkali na strychu pod samym dachem i wiatr hula? po izbie, chocia? najwi?ksze szpary w dachu zatkane by?y s?om? i ga?ganami. Jej ma?e r?ce prawie ca?kiem zamarz?y z tego ch?odu. Ach, jedna ma?a zapa?ka, jakby to dobrze by?o! ?eby tak wyci?gn?? jedn? zapa?k? z wi?zki, potrze? j? o ?cian? i tylko ogrza? paluszki! Wyci?gn??a jedn? i &#8220;trzask&#8221;, jak si? iskrzy, jak p?onie! ma?y ciep?y, jasny p?omyczek, niby ma?a ?wieczka otoczona d?o?mi! Dziwna to by?a ?wieca; dziewczynce zdawa?o si?, ?e siedzi przed wielkim, ?elaznym piecem o mosi??nych drzwiczkach i ozdobach; ogie? pali? si? w nim tak ?askawie i grza? tak przyjemnie; ach, jakie? to by?o rozkoszne! Dziewczynka wyci?gn??a przed siebie nó?ki, aby je rozgrza? tak?e &#8211; a tu p?omie? zagas?. Piec znik? &#8211; a ona siedzia?a z niedopa?kiem siarnika w d?oni.</strong></span></p>
<p class="MsoNormal"><strong> </strong></p>
<p class="MsoNormal"><span class="txt"><strong>Zapali?a nowy, pali? si? i b?yszcza?, a gdzie cie? pad? na ?cian?, sta?a si? ona przejrzysta jak mu?lin; ujrza?a wn?trze pokoju, gdzie sta? stó? przykryty bia?ym, b?yszcz?cym obrusem, nakryty pi?kn? porcelan?, a na pó?misku smacznie dymi?a pieczona g??, nadziana ?liwkami i jab?kami; a co jeszcze by?o wspanialsze, g?? zeskoczy?a z pó?miska i zacz??a si? czo?ga? po pod?odze, z widelcem i no?em wbitym w grzbiet; doczo?ga?a si? a? do biednej dziewczynki; a? tu nagle zgas?a zapa?ka i wida? tylko by?o nieprzejrzyst?, zimn? ?cian?. </strong></span><strong /></p>
<p class="MsoNormal"><span class="txt"><strong>Zapali?a nowy siarnik. I oto siedzia?a pod najpi?kniejsz? choink?; by?a ona jeszcze wspanialsza i pi?kniej ubrana ni? choinka u bogatego kupca, któr? ujrza?a przez szklane drzwi podczas ostatnich ?wi?t; tysi?ce ?wieczek p?on??o na zielonych ga??ziach, a kolorowe obrazki, takie, jakie zdobi?y okna sklepów, spoziera?y ku niej. Dziewczynka wyci?gn??a do nich obie r?czki &#8211; ale tu zgas?a zapa?ka; mnóstwo ?wiate?ek choinki wznosi?o si? ku górze, coraz wy?ej i wy?ej, i oto ujrza?a ona, ?e by?y to tylko jasne gwiazdy, a jedna z nich spad?a w?a?nie i zakre?li?a na niebie d?ugi, b?yszcz?cy ?lad. &#8211; Kto? umar?! &#8211; powiedzia?a malutka, gdy? jej stara babka, która jedyna okazywa?a jej serce, ale ju? umar?a, powiada?a zawsze, ?e kiedy gwiazdka spada, dusza ludzka wst?puje do Boga. </strong></span><strong /></p>
<p class="MsoNormal"><span class="txt"><strong>Dziewczynka znowu potar?a siarnikiem o ?cian?, zaja?nia?o dooko?a i w tym  </strong></span><strong /><span class="txt"><strong>blasku stan??a przed ni? stara babunia, taka ?agodna, taka jasna, taka  </strong></span><strong /><span class="txt"><strong>b?yszcz?ca i taka kochana. </strong></span></p>
<p class="MsoNormal"><strong> </strong><span class="txt"><strong>- Babuniu! &#8211; zawo?a?a dziewczynka &#8211; o, zabierz mnie z sob?! Kiedy zapa?ka zga?nie, znikniesz jak ciep?y piec, jak g?ska pieczona i jak wspania?a olbrzymia choinka! &#8211; i szybko potar?a wszystkie zapa?ki, jakie zosta?y w wi?zce, chcia?a jak najd?u?ej zatrzyma? przy sobie babk?, i zapa?ki zab?ys?y takim blaskiem, i? sta?o si? ja?niej ni? za dnia. Babunia nigdy przedtem nie by?a taka pi?kna i taka wielka; chwyci?a dziewczynk? w ramiona i polecia?y w blasku i w rado?ci wysoko, wysoko; a tam ju? nie by?o ani ch?odu, ani g?odu, ani strachu &#8211; bowiem by?y u Boga. </strong></span><strong /></p>
<p class="MsoNormal"><span class="txt"><strong>A kiedy nasta? zimny ranek, w k?ciku przy domu siedzia?a dziewczynka z czerwonymi policzkami, z u?miechem na twarzy &#8211; nie?ywa: zamarz?a na ?mier? ostatniego wieczora minionego roku. Ranek noworoczny o?wietli? ma?ego trupka trzymaj?cego w r?ku zapa?ki, z których gar?? by?a spalona. Chcia?a si? ogrza?, powiadano; ale nikt nie mia? poj?cia o tym, jak pi?kne rzeczy widzia?a dziewczynka i w jakim blasku wst?pi?a ona razem ze star? babk? w szcz??liwo?? Nowego Roku.</strong></span></p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal"><img width="240" height="260" alt="dziewczynka z zapalkami" src="http://www.parkigry.com/wp-content/dziewczynka_z_zapakami.gif" /></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size: 9.5pt"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size: 9.5pt"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size: 9.5pt"> </span></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/27/dziewczynka-z-zapalkami-hans-christian-andersen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kot w Butach &#8211; Jan Brzechwa</title>
		<link>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/20/kot-w-butach-jan-brzechwa/</link>
		<comments>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/20/kot-w-butach-jan-brzechwa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2006 12:58:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bajkiopowiadania</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[Dla dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bajkiopowiadania.com/bajki/kot-w-butach-jan-brzechwa/</guid>
		<description><![CDATA[KOT W BUTACH Janek: Biedny jestem sierota, Ojca zmar?ego syn, Ty?, bracie, dosta? m?yn, A ja dosta?em kota, Dosta?em kota w spadku I zgin? w niedostatku. Brat: Id?, Janku, ruszaj w drog?, Zabieraj swego kota, Ja pomóc ci nie mog?, Mnie czeka tu robota, W ruch musz? pu?ci? ?arna, A z ciebie korzy?? marna. Mnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size: 10pt"> </span></strong></p>
<p><strong><span style="color: #ac730c">KOT W BUTACH</span></strong></p>
<p><strong><span style="color: #ac730c"><img width="106" height="179" align="right" alt="Czarny kot" src="http://www.parkigry.com/wp-content/kot_1.gif" /></span></strong><strong><span style="font-size: 10pt" /></strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
Biedny jestem sierota,<br />
Ojca zmar?ego syn,<br />
Ty?, bracie, dosta? m?yn,<br />
A ja dosta?em kota,<br />
Dosta?em kota w spadku<br />
I zgin? w niedostatku.</strong></p>
<p><strong>Brat:<br />
Id?, Janku, ruszaj w drog?,<br />
Zabieraj swego kota,<br />
Ja pomóc ci nie mog?,<br />
Mnie czeka tu robota,<br />
W ruch musz? pu?ci? ?arna,<br />
A z ciebie korzy?? marna.<br />
Mnie nawet nie wypada<br />
Mie? w domu darmozjada.</strong></p>
<p><strong>Bratowa:<br />
Id? sobie, jeste? n?dzarz.</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
Skoro mnie st?d wyp?dzasz,<br />
Odchodz? z moim kotem.</strong></p>
<p><strong>Bratowa:<br />
Nie przychod? tu z powtorem,<br />
Bo mie? takiego szwagra<br />
To gorzej ni? podagra.<br />
A we? t? bu?k? czerstw?,<br />
By? o nas ?le nie gada?.</strong><br />
<strong>Janek:<br />
Dzi?kuj? wam, braterstwo,<br />
Chod?, kocie, trudna rada.<br />
Ruszajmy ?cie?k? poln?,<br />
Tu zosta? nam nie wolno.</strong></p>
<p><strong>Nie mam srebra ani z?ota,<br />
Lecz nie pragn? w ?yciu zmian,<br />
Bo kto ma w?asnego kota,<br />
Ten jest ca?? g?b? pan.</strong></p>
<p><strong>Wszystko w lot<br />
Miau-miau<br />
Chwyta kot<br />
Miau-miau<br />
Co za kot<br />
Miau-miau<br />
Kot na chwa?<br />
Miau-miau</strong></p>
<p><strong>Gdy si? z kotem zaprzyja?ni?,<br />
Ju? nie b?d? czu? si? sam.<br />
Z przyjacielem ?y? jest ra?niej,<br />
Ra?niej czas pop?ynie nam.</strong><br />
<strong>Wszystko w lot<br />
Miau-miau<br />
Chwyta kot<br />
Miau-miau<br />
Co za kot<br />
Miau-miau<br />
Kot na chwa?<br />
Miau-miau</strong></p>
<p><strong>Zejdzmy nad rzeczu?k?<br />
Wymocz? w wodzie bu?k?<br />
I zjemy j? na spó?k?.</strong><br />
<strong>Kot:<br />
Miau-miau! Za bu?k? dzi?ki,<br />
Wystarczy k?s male?ki.</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
Ojej! Po ludzku gada!<br />
To chyba maskarada!</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Nie jestem zwyk?ym kotem,<br />
Wnet si? przekonasz o tym.<br />
S? koty martuzja?skie,<br />
Kuba?skie i birma?skie,<br />
Syjamskie i tobolskie,<br />
S? chi?skie i s? polske,<br />
A ja &#8211; to rzadka rasa,<br />
Rasa, co dot?d hasa<br />
Na Wyspach Bergamutach<br />
I zawsze chadza w butach.<br />
Gdy w buty si? wystroj?,<br />
Nie zaznasz niedostatku.</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
W?ó?, kocie, buty moje,<br />
Dosta?em je po dziadku,<br />
S? jeszcze prawie nowe,<br />
A mnie, cho? b?d? boso,<br />
Nogi i tak ponios?.<br />
Kapelusz w?ó? na g?ow?,<br />
O, tak, wytwornym ruchem,<br />
I kwiatek no? nad uchem.<br />
Wygl?dasz znakomicie!</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Twym wiernym b?d? s?ug?<br />
Przekonasz si? nid?ugo<br />
O mym niezwyk?ym sprycie,<br />
Zr?czno?ci i odwadze.<br />
Ruszamy! Ja prowadz?.</strong></p>
<p><strong>Nie jestem Mi? Puchatek,<br />
Nie jestem Byk Fernando,<br />
Ja jestem sobie kot,<br />
Kot w butach na dodatek.</strong></p>
<p><strong>Jak mrucz? &#8211; to mruczando,<br />
Mruczano &#8211; murmurando,<br />
Bo jestem w?a?nie kot,<br />
Kot w Butach na dodatek.</strong></p>
<p><strong>Za uchem nosz? kwiatek<br />
I mrucz? murmurando,<br />
Ja jestem sobie kot,<br />
Kot w Butach na dodatek.</strong></p>
<p><strong>Patrz, widzisz? Kuropatwy.<br />
Ze cztery z?apa? musz?,<br />
Mam na nie sposób ?atwy:<br />
Nakrywam kapeluszem,<br />
Hop! I z?apa?em w locie.</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
Cudownie! Brawo, kocie!<br />
Lecz co to? Kurzu tuman,<br />
Kolasa jedzie ku nam.</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
To król ze swym orszakiem,<br />
Id?, ukryj si? za krzakiem,<br />
Niech ci? nie widzi ?wita.<br />
Mnie pewna my?l ju? ?wita.<br />
Sied? cicho, s?uchaj bacznie,<br />
Wnet si? przygoda zacznie&#8230;</strong></p>
<p><strong>Chór:<br />
Jedzie król,<br />
Jedzie król,<br />
W?adca lasów, ??k i pól.<br />
Jedzie król<br />
Koni czwórk?,<br />
Jedzie król<br />
Ze sw? córk?,<br />
A za nimi dwór<br />
Wiezie z?ota wór.</strong></p>
<p><strong>Ochmistrz:<br />
Król jest dzisiaj nie w humorze,<br />
Ka?dy batem dosta? mo?e,<br />
Król jest dzisiaj z?y i srogi,<br />
Uciekajcie, ludzie, z drogi!</strong></p>
<p><strong>Chór:<br />
Jedzie król,<br />
Jedzie król,<br />
W?adca lasów, ??k i pól.<br />
Jedzie król<br />
Koni czwórk?,<br />
Jedzie król<br />
Ze sw? córk?,<br />
A za nimi dwór<br />
Wiezie z?ota wór.</strong></p>
<p><strong>Stangret:<br />
Uwaga! Z drogi, ?ledzie,<br />
Bo król z królewn? jedzie!<br />
Któ? to na drodze staje?<br />
Kot w Butach, s?owo daj?!</strong></p>
<p><strong>Ochmistrz:<br />
To dziwne nies?ychanie,<br />
Spójrz, najja?niejszy panie,<br />
Kot w Butach! Spójrz, królewno<br />
Ubawisz si? na pewno.</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
Kot w Butach! A to dziwy!</strong></p>
<p><strong>Królewna:<br />
Czy aby jest prawdziwy?<br />
Chc? widzie? go ogromnie!</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
Niech kot si? zbli?y do mnie,<br />
To sprawa osobliwa.</strong></p>
<p><strong>Ochmistrz:<br />
Chod?, kocie, król ci? wzywa!</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Ja jestem Kot-Kotando,<br />
Mruczando-Murmurando,<br />
S?uga mo?nego pana<br />
Barona Barabana,<br />
Na ?owach pan mój hula,<br />
Przysy?a dar dla króla.</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
Wytworne masz maniery,<br />
Co? Kuropatwy cztery?<br />
Niech kucharz na ?niadanie<br />
Udusi je w ?mietanie,<br />
Bo mam apetyt na nie,<br />
A panu swemu, kocie,<br />
Podzi?kuj po powrocie.<br />
B?d? zdrów!</strong></p>
<p><strong>Chór kobiet:<br />
B?d? zdrów! ?egnamy!</strong></p>
<p><strong>Ochmistrz:<br />
Czy ju? gotowe damy?<br />
Panowie te?? Ruszamy.</strong></p>
<p><strong>Chór:<br />
Jedzie król,<br />
Jedzie król,<br />
W?adca lasów, ??k i pól&#8230;</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Ju? mo?esz wyj?? zza krzaka.</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
I na co heca taka?<br />
Do czego mi przemiana<br />
W barona Barabana?</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Mój panie, mam to w planie,<br />
Miej do mnie zaufanie,<br />
Ja jestem Kot-Kotando,<br />
Mruczando-Murmurando,<br />
Wi?c s?uchaj mnie i nie ?aj,<br />
Musimy biec na prze?aj<br />
??kami ze dwie mile,<br />
By orszak zosta? w tyle,<br />
A w czasie odpowiednim<br />
Znów si? zjwimy przed nim.<br />
Biegnijmy ?wawo, skrótem!</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
Zada?em si? z filutem<br />
I co si? teraz stanie?</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Le?, panie Barabanie,<br />
Ja nogi za pas bior?,<br />
By wyj?? na drog? w por?,<br />
A musz? wpierw na ?ace<br />
Z?apa? dwa zaj?ce.</strong></p>
<p><strong>Piosenka zaj?czöw:<br />
My jeste?my zaj?czki dwa,<br />
Nie boimy si? nawet lwa,<br />
Niestraszny nam my?liwski pies,<br />
Bo zaj?c odwa?ny, odwa?ny jest!</strong></p>
<p><strong>Nikt nie z?apie zaj?czków dwóch,<br />
Bo my mamy wyborny s?uch,<br />
Niestraszny nam my?liwski pies,<br />
Bo zaj?c odwa?ny, odwa?ny jest!</strong></p>
<p><strong>Nic nie grozi zaj?czkom dwóm,<br />
Cho? si? zjawi my?liwych t?um,<br />
Niestraszny nam my?liwski pies,<br />
Bo zaj?c odwa?ny, odwa?ny jest!</strong><br />
<strong>Kot:<br />
Zaj?ce psów si? boj?,<br />
Lecz si? nie boj? kotów,<br />
Wpadn? w zasadzk? moj?,<br />
Prosz?, kapelusz gotów,<br />
Mimo ich czujnych uczu<br />
Ju? mam je w kapeluszu.</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
Zuch z ciebie, mo?ci kocie!</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Czy jeszcze dziwi to ci??<br />
Ja jestem Kot-Kotando,<br />
Mruczando-Murmurando!<br />
Id?, schowaj si? krzakiem,<br />
Nadci?ga król z orszakiem.</strong></p>
<p><strong>Chór:<br />
Jedzie król,<br />
Jedzie król,<br />
W?adca lasów, ??k i pól.<br />
Jedzie król<br />
Koni czwórk?,<br />
Jedzie król<br />
Ze sw? córk?,<br />
A za nimi dwór<br />
Wiezie z?ota wór.</strong></p>
<p><strong>Stangret:<br />
Uwaga! Z drogi, ?ledzie,<br />
Bo król z królewn? jedzie!<br />
Uciekaj! Przecie? wo?am!<br />
Chcesz dosta? si? pod ko?a?</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Jam s?uga megopana<br />
Barona Barabana.</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
Kot w Butach, daj? s?owo!</strong></p>
<p><strong>Królewna:<br />
Wi?c zjawi? si? na nowo?</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
Wyrasta tak jak z ziemi.<br />
Czy pan twój dary ?le mi?</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Mój pan ze swoich w?o?ci<br />
Dla Króla Jegomo?ci<br />
?le dwa zaj?ce w darze<br />
I pok?on z?o?y? ka?e.</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
Dzi?ki ci, mo?ci kocie,<br />
Masz tu dukata w z?ocie.</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Nie trzeba mi zap?aty.<br />
Mój pan jest do?? bogaty,<br />
Nie dbamy o dukaty.</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
To pi?knie! Na mym dworze<br />
Mnie ka?dy tak, jak mo?e,<br />
Ze z?ota chcia?by obra?<br />
Licz?c na moj? dobro?.</strong></p>
<p><strong>Królewna:<br />
Papo! Chc? pozna? pana<br />
Barona Barabana.<br />
Czy s?yszysz? Bo inaczej<br />
Natychmiast si? rozp?acz?!</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
Córeczko ukochana,<br />
Nie teraz, jutro z rana,<br />
Dzi? przyj?? go nie mog?,<br />
Ruszamy w dalsz? drog?.</strong></p>
<p><strong>Chór:<br />
Jedzie król,<br />
Jedzie król,<br />
W?adca lasów, ??k i pól&#8230;</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Ju? mo?esz wyj?? zza krzaka.<br />
Teraz z szybko?ci? ptaka<br />
Musimy drog? prost?<br />
Na prze?aj gna? do mostu,<br />
By znale?? si? nad rzek?.<br />
To tutaj, niedaleko,<br />
Byleby zd??y? w por?.</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
Wszak robi? kroki spore,<br />
Nie widzisz? Biegn?, p?dz?!</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Za wolno! Jeszcze pr?dzej!</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
Z tym &#8220;pr?dzej&#8221; sprawa gorsza.</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Trzba wyprzedzi? orszak,<br />
Zanim na mo?cie stanie.<br />
Le?, panie Barabanie!<br />
Patrz! Spoza tego wzgórza<br />
Rzeka si? ju? wynorza<br />
Teraz nie tra?my czasu,<br />
Dobiega turkot z lasu.<br />
Rozbieraj si? do naga!</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
A po co?</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Rób, co ka??,<br />
Tego mój plan wymaga.<br />
Nie czas na komera??!<br />
Zaufaj! Mam powody,<br />
By? ton??! Skacz do wody!<br />
Ju? wida? kurzu k??by,<br />
Król b?dzie jecha? t?dy,<br />
Zbli?aj? si? do mostu,<br />
No, pr?dzej! To? po prostu!</strong></p>
<p><strong>Chór:<br />
Jedzie król,<br />
Jedzie król,<br />
W?adca lasów, ??k i pól&#8230;</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Hola! Zatrzyma? konie,<br />
Na pomoc! Pan mój tonie!<br />
Kto ?yw, niech go ratuje!<br />
Napadli na nas zbóje,<br />
Okradli, ograbili,<br />
Ratujcie, ludzie mili!</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
S?yszycie to wo?anie?<br />
Niech?e? kolasa stanie,<br />
Po?pieszcie si?, dworzanie!</strong></p>
<p><strong>Ochmistrz:<br />
Kot, najja?nieszy panie,<br />
Kot w Butach! Tak, poznaj?!</strong></p>
<p><strong>Królewna:<br />
O, papo! Wielkie nieba!<br />
Pop?d? t? ca?? zgraj?,<br />
Z pomoc? ?pieszy? trzba!<br />
Skacz, paziu, jeste? m?ody,<br />
Oceni? twe zas?ugi.</strong></p>
<p><strong>Dworzanin:<br />
No, ?mia?o! Skacz do wody!<br />
Ty pierwszy, a ja drugi!</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Znikn?? w przybrze?nym wirze,<br />
T?dy, panowie, bli?ej!</strong></p>
<p><strong>Dworzanin:<br />
Mam! Trzymam go!</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Nareszcie!<br />
Tu go na brzeg zabierzcie!</strong></p>
<p><strong>Królewna:<br />
Czy ?yje?</strong></p>
<p><strong>Dworzanin:<br />
Tak, królewno!<br />
?yje i to na pewno,<br />
Ale jest ca?kiem nagi.</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
To sprawa mniejszej wagi,<br />
Dajcie mu nowe szaty,<br />
Ubierzcie w strój bogaty<br />
I niech tu przyjdzie ?wawo.<br />
Chc? pozna? go! Mam prawo.</strong></p>
<p><strong>Królewna:<br />
Osoba mi nieznana,<br />
A jednak niespodzianie<br />
Jestem zakochana<br />
W panu Barabanie.</strong></p>
<p><strong>Sk?d we mnie ta przemmiana?<br />
I co si? teraz stanie?<br />
Jestem zakochana<br />
W panu Barabanie.</strong></p>
<p><strong>W serduszku mym do rana<br />
Odczuwam ko?atanie,<br />
Jestem zakochana<br />
W panu Barabanie.</strong></p>
<p><strong>Ochmistrz:<br />
Kot, najja?niejszy panie,<br />
Czeka na pos?uchanie.</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
Kot w Butach? Witam, kocie,<br />
No co, ju? po k?opocie?</strong></p>
<p><strong>Kot:<br />
Ja jestem Kot-Kotando,<br />
Mruczando-Murmurando,<br />
A pan mój tu, na mo?cie,<br />
Czeka.</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
Dworzanie, pro?cie!<br />
Mnie ciesz? tacy go?cie.</strong></p>
<p><strong>Dama I:<br />
Spójrzcie, jak godnie kroczy.</strong></p>
<p><strong>Dama II:<br />
Jakie ma pi?kne oczy.</strong></p>
<p><strong>Dworzanin:<br />
Jest rzadkiej wprost urody.</strong></p>
<p><strong>Dama II:<br />
Postawny,</strong></p>
<p><strong>Dama I:<br />
Zgrabny</strong></p>
<p><strong>Ochmistrz:<br />
M?ody.</strong></p>
<p><strong>Dama II:<br />
Teraz przed królem staje.</strong></p>
<p><strong>Dama I:<br />
Król r?k? mu podaje.</strong></p>
<p><strong>Ochmistrz:<br />
Królewna z nim si? wita,<br />
Co? mówi, o co? pyta.</strong></p>
<p><strong>Królewna:<br />
Mój panie Barabanie,<br />
Uczyni? ci wyznanie:<br />
Od dawna ?ni?e? mi si?<br />
Podobny w ka?dym rysie,<br />
A teraz chc? niez?omnie,<br />
By? zawsze by? ko?o mnie.</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
Królewno, twoje s?owa<br />
S? jak anielska mowa,<br />
Gdzie? druga jest ksi??niczka<br />
Tak nadobnego liczka?<br />
Zaledwie ci? ujrza?em,<br />
Od razu pokocha?em,<br />
Lecz mnie wys?uchaj, bowiem<br />
Ca?? ci prawd? powiem:<br />
Prostaczek jam ubogi,<br />
Twoje królewskie progi<br />
Nie dla mnie, os?d? sama,<br />
A kot po prostu k?ama?.</strong></p>
<p><strong>Królewna:<br />
Chocia?by? by? sierot?,<br />
Co ?yje w poniewierce,<br />
Ja wcale nie dbam o to,<br />
Ja dbam o czu?e serce.<br />
Papo! Nie kiwaj g?ow?,<br />
Powiedz królewskie s?owo.</strong></p>
<p><strong>Król:<br />
Córeczko, twoja ch?tka<br />
Bywa?a mi rozkazem,<br />
Lecz nie b?d? taka pr?dka,<br />
Przynajmniej nie tym razem.</strong></p>
<p><strong>Królewna:<br />
Masz, papo, serce mi?kkie,<br />
Wi?c ka?, by pan Baraban<br />
Poprosi? mnie o r?k?,<br />
Bo zrobi? taki raban<br />
I tak si? rozgrymasz?,<br />
Jak kiedy je?? mam kasz?!</strong></p>
<p><strong>Herold:<br />
Ludu! Og?aszam wol?<br />
Jego Królewskiej Mo?ci!<br />
Król przy biesiadnym stole<br />
Czeka na zacnych go?ci!<br />
Król ca?y lud zaprasza,<br />
Bowiem królewna nasza<br />
Dzi? po?lubi?a pana<br />
Barona Barabana!<br />
W pa?acu pa?stwo m?odzi<br />
Sprawiaj? huczne gody.<br />
Kto ch?? ma, niech przychodzi<br />
Spija? królewskie miody!<br />
Król tak? wie?? og?asza<br />
I ca?y lud zaprasza!</strong></p>
<p><strong>Janek:<br />
Heroldzie! Prosz? ciszej!<br />
Kot w Butach dla wywczasu<br />
Poluje dzi? na myszy.<br />
Nie róbmy wi?c ha?asu,<br />
Bo myszy si? wystrasz?!<br />
Czy mnie pan herold s?yszy?<br />
Ko?czymy bajk? nasz?. </strong></p>
<p align="center" style="text-align: center"><strong><span style="font-size: 10pt"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size: 10pt"> </span></strong></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/20/kot-w-butach-jan-brzechwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szelmostwa lisa Witalisa &#8211; Jan Brzechwa</title>
		<link>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/20/szelmostwa-lisa-witalisa-jan-brzechwa/</link>
		<comments>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/20/szelmostwa-lisa-witalisa-jan-brzechwa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2006 12:38:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bajkiopowiadania</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[Dla dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bajkiopowiadania.com/bajki/szelmostwa-lisa-witalisa-jan-brzechwa/</guid>
		<description><![CDATA[SZELMOSTWA LISA WITALISA I Znano ró?ne w ?wiecie lisy: By? wi?c lis Ancymon ?ysy; Pospolity lisek rudy, Pe?en sprytu i ob?udy; Lis niebieski &#8211; wielka sknera; Zezowaty lis &#8211; przechera; Czarny lisek ogoniasty; Lis Patrycy Jedenasty; Srebrny lis niezwykle szczwany; Lis Mikita spod Oszmiany; Lis Telesfor farbowany, Niebezpieczny i zawzi?ty; Lis Wincenty, lis Walenty, Lecz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><strong> </strong></p>
<p align="center" style="text-align: center"><strong><u><span style="color: #339966; font-weight: normal">SZELMOSTWA LISA WITALISA</span></u></strong><strong><u><br />
</u></strong><strong /></p>
<p><strong>I</strong></p>
<p><strong>Znano ró?ne w ?wiecie lisy:<br />
By? wi?c lis Ancymon ?ysy;</strong></p>
<p><strong>Pospolity lisek rudy,<br />
Pe?en sprytu i ob?udy;<br />
Lis niebieski &#8211; wielka sknera;<br />
Zezowaty lis &#8211; przechera;</strong></p>
<p><strong>Czarny lisek ogoniasty;<br />
Lis Patrycy Jedenasty;<br />
Srebrny lis niezwykle szczwany;<br />
Lis Mikita spod Oszmiany;</strong></p>
<p><strong>Lis Telesfor farbowany,<br />
Niebezpieczny i zawzi?ty;</strong></p>
<p><strong>Lis Wincenty, lis Walenty,</strong></p>
<p><strong>Lecz nie by?o w ?wiecie lisa<br />
Ponad lisa Witalisa.</strong></p>
<p><strong>Mia? Witalis taki ogon,<br />
?e nie by?o wprost nikogo,<br />
Kto nie stan??by zdumiony:<br />
Taki ogon nad ogony!<br />
I falisty, i puszysty,</strong></p>
<p><strong>I niezwykle zamaszysty,<br />
I ruchliwy na kszta?t kity -<br />
Niezrównany, znakomity!</strong></p>
<p><strong>Gdy Witalis kroczy? drog?,<br />
Wpierw widziano jego ogon,<br />
Co jak ruda chmura zwisa,<br />
A dopiero potem &#8211; lisa.</strong></p>
<p><strong>Gdy si? lis pogr??y? we ?nie,<br />
Dziesi?? ptaków jednocze?nie<br />
W tym ogonie wi?o gniazda,<br />
Nios?o jajka, potem &#8211; jazda!<br />
Lis si? budzi? niespodzianie<br />
I &#8211; jad? ptaszki na ?niadanie.</strong></p>
<p><strong>Gdy Witalis przed wieczorem<br />
Kucn?? sobie nad jeziorem<br />
I potrz?sn?? swym ogonem,<br />
Wszystkie rybki, zachwycone,<br />
Wyp?ywa?y bardzo pr?dko<br />
Za ogonem jak za w?dk?:<br />
Lis je w sosie wy?mienitym<br />
Jad? na obiad z apetytem.</strong></p>
<p><strong>By? Witalis ma?ci rudej,<br />
Niezbyt gruby, niezbyt chudy,<br />
Mia? na prawym oku bielmo<br />
I by? szelm?. Strasznym szelm?!</strong></p>
<p><strong>Mia? rozumu za dziesi?ciu,<br />
Tote? w ka?dym przedsi?wzi?ciu<br />
Wprawia? w podziw swoim sprytem,<br />
Wyrobieniem znkomitym,<br />
Orientacj? doskona??<br />
I dowcipem, jakich ma?o!<br />
A mia? w sobie tyle dumy,<br />
Jakby wszystkie zjad? rozumy.</strong></p>
<p><strong>II</strong></p>
<p><strong>Jest na wschodzie miasto ?om?a.<br />
Gdy na wschód si? dalej zd??a,<br />
Las wyrasta na bezkresie,<br />
Ciemny w?wóz jest w tym lesie,<br />
W tym w?wozie lis mia? jam?,<br />
A w tej jamie &#8211; dziwy same.</strong></p>
<p><strong>Wi?c lusterko posrebrzane,<br />
Które z tego by?o znane,<br />
?e gdy czyha? kto? na lisa,<br />
Powstawa?a na nim rysa.</strong></p>
<p><strong>Prócz lusterka mia? pude?ko,<br />
Dok?d zajrze? móg? przez szkie?ko,<br />
By ustali? w sposób ?atwy,<br />
Gdzie zimuj? kuropatwy<br />
Lub na skraju jakiej ??czki<br />
Zabawiaj? si? zaj?czki.</strong></p>
<p><strong>Mia? prócz tego srebrn? mis?<br />
Z ozdobami i napisem:<br />
&#8220;Misa lisa Witalisa.&#8221;<br />
Zawsze pe?na by?a misa<br />
I nic z niej nie ubywa?o,<br />
Cho? Witalis jad? niema?o.</strong></p>
<p><strong>Mia? ponadto z?oty grzebie?,<br />
Bowiem bardzo dba? o siebie,<br />
I grzebieniem tym starannie<br />
Czesa? ogon nieustannie:<br />
Rozczesywa? raz i wtóry<br />
Z góry na dó? i do góry,<br />
I raz jeszcze, i na nowo<br />
Rozczesywa? &#8211; daj? s?owo!<br />
By? Witalis rodem z Polski,<br />
Lecz kapelusz mia? tyrolski,<br />
W którym by?o mu do twarzy,<br />
Cho? wygl?da? nieco starzej.</strong></p>
<p><strong>III</strong></p>
<p><strong>Raz pos?ysza?, ?e nied?wiedzie<br />
S? w tym roku w wielkiej biedzie,<br />
Wi?c nie trac?c chwili czasu,<br />
?wawo uda? si? do lasu.</strong></p>
<p><strong>Przyszed? grzeczny, mi?y, g?adki:<br />
- Có?, robaczki? Có?, nied?wiadki?<br />
Krucho z wami? Chodz? gadki,<br />
?e bezmi?sne ju? obiadki<br />
Je?? musicie! Zió?ka, kwiatki,<br />
Trawki, listki i sa?atki!<br />
Chodz? gadki, ?e za miedz?<br />
Dwa zaj?czki ma?e siedz?,</strong></p>
<p><strong>Które was za chwil? zjedz?!<br />
Wstyd mi za was! Gdy posucha,<br />
Nied?wied? tylko w ?apy dmucha.<br />
Gdzie popatrze? &#8211; chuderlaki!<br />
Przykry mi jest widok taki!<br />
Fe! Doprawdy, nie wypada,<br />
Lepiej, gdy potrzebna rada,<br />
Przyj?? po rad? do s?siada.</strong></p>
<p><strong>Zawstydzi?y si? nied?wiedzie:<br />
- ?le si? nam ostatnio wiedzie,<br />
Porad?, porad? nam, s?siedzie,<br />
Powiedz, lisie Witalisie,<br />
Jakie jest twe widzimisi??<br />
Lis przyczesa? sobie ogon<br />
I powiedzia? z min? srog?:<br />
- Chod?cie ze mn?! Znam zagrod?,<br />
W której s? prosi?ta m?ode.</strong></p>
<p><strong>Jest was pi?ciu i dla pi?ciu<br />
B?dzie dzisiaj po prosi?ciu!</strong></p>
<p><strong>Ucieszy?y si? nied?wiedzie:<br />
- Prowad?, prowad? nas, s?siedzie!</strong></p>
<p><strong>Poszli razem le?n? drog?.<br />
Sam Witalis, pr???c ogon,<br />
Uroczy?cie szed? na przedzie.<br />
A za lisem w ?lad &#8211; nied?wiedzie:<br />
Cztery stare, jeden m?ody.<br />
Poszli noc? do zagrody,<br />
Lis obejrza? parkan, chatk?<br />
I poci?gn?? za ko?atk?.<br />
- Któ? to straszy dzieci noc??<br />
Kto przychodzi tu i po co?</strong></p>
<p><strong>- To Witalis &#8211; lis odrzecze. -<br />
Prosz?, otwórz mi, cz?owiecze,<br />
Z chlewu zabra? chc? prosiaki,<br />
Bo mam dzi? apetyt taki.</strong></p>
<p><strong>Po tych s?owach lis da? nurka,<br />
A tymczasem od podwórka<br />
Psów zjawi?a si? gromada.<br />
Ka?dy szczeka i ujada,<br />
Ka?dy gro?nie z?by szczerzy,<br />
Ka?dy gryzie, gdzie nale?y,<br />
A? nied?wiedzie, pe?ne trwogi,<br />
Powiedzia?y sobie: &#8211; W nogi!<br />
Ratuj, lisie Witalisie!<br />
Ale psom a? w ?lepiach skrzy si?<br />
I popad?y w ferwor taki,<br />
?e fruwa?y tylko k?aki.</strong></p>
<p><strong>Lis tymczasem, sun?c boczkiem,<br />
Wbieg? przez furtk? drobnym kroczkiem,<br />
Po szelmowsku mrugn?? oczkiem,<br />
Wszed? ostro?nie od kurnika,<br />
Porwa? kaczk?, g??, indyka,<br />
Trzy kurczaki i perliczk?,<br />
Zwi?za? wszystko to rzemyczkiem<br />
I, nie trac?c chwili czasu,<br />
Pobieg? z ?upem swym do lasu.</strong></p>
<p><strong>A nied?wiedzie, nieszcz??liwe,<br />
Pogryzione, na wpó? ?ywe,<br />
Kulej?ce, g?odne, chore,<br />
Odszuka?y lisi? nor?.</strong></p>
<p><strong>- Przydybali?my ci?, rybko!<br />
Dosy? ?artów! Wy?a? szybko,<br />
Wy?a?, lisie Witalisie!</strong></p>
<p><strong>Lis Witalis ju? &#8211; po rysie<br />
Na lusterku &#8211; pozna? snadnie,<br />
?e na? gniew nied?wiedzi spadnie.<br />
Widz?c, ?e mu co? zagra?a,<br />
Lis ukaza? si? w banda?ach,<br />
W plastrach, szmatach i ga?ganach:<br />
- Spójrzcie, ca?y jestem w ranach!<br />
Ogon strasznie mam zwichni?ty,<br />
Pok?sane wszystkie pi?ty:<br />
Nara?a?em w?asne ?ycie,<br />
By was broni? nale?ycie.<br />
Wojna by?a nie na ?arty,<br />
Psy walczy?y jak lamparty,<br />
W sposób gro?ny i za?arty.<br />
Lecz wyjawi? mog? skromnie,<br />
?e daleko im jest do mnie:<br />
Gdym wyskoczy? zza cha?upy,<br />
Pad?y pierwsze cztery trupy,<br />
Jeden pies ju? po minucie<br />
W przera?eniu wielkim uciek?,<br />
Drugi chcia? go wzi?? w obron?,<br />
Wi?c zabi?em go ogonem.<br />
Cztery dalsze, poranione,<br />
Po?o?y?y si? pod p?otem<br />
I skona?y wkrótce potem,<br />
A jedynie niedobitki<br />
Was napad?y w sposób brzydki.<br />
Có?, dostali?cie po skórze.<br />
A dlaczego? Bo?cie tchórze!<br />
Zawstyczy?o to nied?wiedzi,<br />
Brak im by?oodpowiedzi,<br />
Wi?c nie ?al?c si? nikomu<br />
Posz?y g?odne spa? do domu.<br />
- ?egnal, lisie Witalisie!</strong></p>
<p><strong>Spa? lisowi ani ?ni si?!<br />
Do swej jamy szybko wróci?,<br />
Zdj?? banda?e, plastry zrzuci?,<br />
Zerkn?? w lustro z min? b?og?<br />
I przyczesa? sobie ogon.</strong></p>
<p><strong>Potem przyniós? chrustu wi?zk?,<br />
?eby upiec sobie g?sk?.<br />
G?ska taka by?a w?ciek?a,<br />
?e na ogniu raka spiek?a,<br />
Lecz z natury by?a mi?a,<br />
Wi?c si? pi?knie zrumieni?a<br />
I Witalis porcj? t?ust?<br />
Zjad? z jab?kami i kapust?.</strong></p>
<p><strong>IV</strong></p>
<p><strong>W czas zimoej ch?odnej pory<br />
Wyszed? lis ze swojej nory:<br />
- Do mnie, wszystkie g?odomory,<br />
Do mnie, z lasów, z kniei, z chaszczy!<br />
Mam ja co? dla ka?dej paszczy!<br />
Kto nie dojad?, ten si? naje!<br />
Znam zwierz?ce obyczaje,<br />
Znam zwierz?ce apetyty<br />
I mam pomys? znakomity,<br />
?eby ka?dy z was by? syty.</strong></p>
<p><strong>Zewsz?d zbieg?y si? zwierz?ta,<br />
Bo dla zwierz?t to przyn?ta,<br />
Pok?d iskra ?ycia tli si?.<br />
- Gadaj, lisie Witalisie,<br />
Przybywamy ca?? zgraj?,<br />
Bo nam kiszki marsza graj?.<br />
Opowiadaj, lisie, ?ci?le<br />
O niezwyk?ym swym pomy?le!</strong></p>
<p><strong>Lis tych s?ów uwa?nie s?ucha?,<br />
Po czym rzek? zdejmuj?c z ucha<br />
Swój kapelusz zawadiacki:<br />
- Umiem piec ze ?niegu placki.<br />
Mam do tego obok, w lasku,<br />
Piec w?asnego wynalazku.<br />
Kto dostarczy kup? ?niegu<br />
I dorzuci mi do tego<br />
Po?e? sad?a lub s?oniny,<br />
Ten w niespe?na pó? godziny<br />
Prosto z pieca na ?niadanie<br />
Placków t?ustych nies?ychanie<br />
Pe?ny taki wór dostanie.</strong></p>
<p><strong>Mówi?c to potrz?sn?? worem,<br />
?e a? z wora nad otworem<br />
Buchn??, mile ?echc?c w chrapach,<br />
Pieczonego ciasta zapach.<br />
Za? Witalis prawi? dalej:</strong></p>
<p><strong>- Mnie bynajmniej si? nie pali,<br />
Takie placki stale jadam,<br />
Ale sobie trud ten zadam,<br />
By wy?ywi? was do wiosny,<br />
Bo wasz wygl?d jest ?a?osny.</strong></p>
<p><strong>Co za placki! Szkoda gada?!<br />
Móg?bym tydzie? opowiada?<br />
O ich cudnym aromacie,<br />
O ich smaku! Otó? macie.</strong></p>
<p><strong>Z tymi s?owy wyj?? z wora<br />
Placków tuzin czy póltora<br />
I sam zjad? je z apetytem,<br />
Pomlaskuj?c sobie przy tym.</strong></p>
<p><strong>Po szelmowskim tym popisie<br />
Pad?y g?osy: &#8211; Witalisie,<br />
Co si? zjad?o, to przepad?o,<br />
Dostarczymy ?nieg i sad?o,<br />
Uczta b?dzie wy?mienita,<br />
Chcemy naje?? si? do syta,<br />
Chcemy placki mie? &#8211; i kwira!</strong></p>
<p><strong>Lis przyczesa? sobie ogon:<br />
- Placki jutro by? ju? mog?.</strong></p>
<p><strong>Wi?c nazajutrz bardzo wcze?nie,<br />
Gdy las ton?? jeszcze we ?nie,<br />
T?umy zwierz?t sz?y w szeregu,<br />
Wlok?c ca?e góry sniegu,<br />
A do tego jeszcze sad?o -<br />
Tyle, ile go przypad?o.</strong></p>
<p><strong>Lis ju? sta? przed swoj? nor?.<br />
Spojrza?: owszem, sad?a sporo!<br />
Pe?en werwy i ochoty<br />
Wzi?? si? zaraz do roboty,<br />
Zdj?? kapelusz, duchem skoczy?,<br />
Z pi??set snie?nych kul utoczy?,<br />
Ka?d? sp?aszczy? szybkim ruchem,<br />
Tak jak robi si? z racuchem,<br />
Schwyci? sad?o i rzetelnie<br />
Wysmarowa? nim patelni?;</strong></p>
<p><strong>I cho? jest to rzecz kobieca,<br />
Placki wk?ada? j?l do pieca.</strong></p>
<p><strong>Z pieca wnet buchn??? para,<br />
A Witalis ju? si? stara,<br />
Ju? dorzuca nowe placki,<br />
Taki z niego kucharz chwacki.</strong></p>
<p><strong>Przygl?daj? si? zwierz?ta,<br />
Pilnie chodz? mu po pi?tach,<br />
Wprost doczeka? si? nie mog?!<br />
A Witalis pr??y ogon,<br />
Zda si?, w?cha cudny zapach,<br />
A? zwierz?tom kr?ci w chrapach,<br />
A? zwierz?tom skr?ca kiszki.<br />
A Witalis zbiera szyszki<br />
I do ognia je dorzuca,<br />
Kr??y, krz?ta si?, przykuca.<br />
- Sad?a jeszcze! Sad?a! Pr?dzej!<br />
No, bo placki wam uw?dz?!</strong></p>
<p><strong>Po up?ywie pól godziny,<br />
Niewyra?ne stroj?c miny,<br />
Z pieca wyj?? lis patelni?<br />
I do zwierz?t rzek? bezczelnie:<br />
- A to dziwna jest przygoda!<br />
prosz?, spójrzcie, sama woda!<br />
Z takim ?niegiem trudu szkoda:<br />
Rozpuszczony, mokry, sypki -<br />
Mog?yby w nim p?ywa? rybki!<br />
A mówi?em, ?e to nie to!<br />
?nieg powinien by? jak beton -<br />
Zamarzni?ty i w kawa?kach.<br />
Taki w?a?nie jest w Suwa?kach,<br />
W Augustowie, w Ostro??ce&#8230;<br />
A to co! Umywam r?ce!<br />
Posz?o ca?e wasze sad?o,<br />
Tyle pracy mej przepad?o!<br />
Nie nabior? si? powtórnie,<br />
Mam was dosy?, bo?cie durnie!</strong></p>
<p><strong>Zawstydzi?y si? zwierz?ta.<br />
Racja! Nikt z nich nie pami?ta?,<br />
?e przed samym ?witem jeszcze<br />
Pada? ?nieg zmieszany z deszczem.<br />
A ?nieg z deszczem jest wodnisty -<br />
Fakt dla wszystkich oczywisty.</strong></p>
<p><strong>Na nic ca?e przedsi?wzi?cie!</strong></p>
<p><strong>Lis wykr?ci? si? na pi?cie,<br />
Spu?ci? ogon na znak smutku<br />
I do nory powolutku<br />
Poszed?, by si? zamkn?? w norze,<br />
Bo by? w bardzo z?ym humorze.</strong></p>
<p><strong>Lecz gdy ju? odeszli go?cie,<br />
Wtedy z pieca jak najpro?ciej<br />
Wyj?? sad?o, w?o?y? w garnki,<br />
Garnki schowa? do spi?arki,<br />
Po czym, dumny z tego zysku,<br />
Krzykn??: &#8211; Brawo, Witalisku!</strong></p>
<p><strong>V</strong></p>
<p><strong>Jak co rok w Zielone ?wi?ta<br />
Zgromadzi?y si? zwierz?ta<br />
Dla obioru prezydenta.</strong></p>
<p><strong>Jest to taka wa?na sprawa,<br />
?e zwierz?ce wszystkie prawa<br />
Dzie? ten czyni? dniem przymierza:<br />
Zwierz na zwierza nie uderza,<br />
G?? jest pewna swego pierza,<br />
Pies nie czai si? na je?a,<br />
Owca mo?e wyj?? ze stada -<br />
Nikt nikogo nie napada.<br />
Kot nie drapie, wilk nie zjada,<br />
Nawet zaj?c, cho? ma pierta,<br />
Z odleg?o?ci kilometra<br />
Obserwuje te wybory,<br />
Nawet mysz wychodzi z nory,<br />
Nawet tchórz ze strachu chory<br />
Na wybory ?pieszy ?wawo,<br />
Bo mu wolno. Bo ma prawo.</strong></p>
<p><strong>Lis Witalis, wielki szelma,<br />
?ypie bia?kiem swego bielma,<br />
Pr??y ogon znakomity,<br />
Zwisaj?cy na kszta?t kity,<br />
I w tyrolskim kapeluszu<br />
Kr??y pe?en animuszu.</strong></p>
<p><strong>Tu do wilka si? przymili<br />
I co? szepnie, tam po chwili<br />
Do nied?wiedzia chy?kiem sunie,<br />
Jakie? s?ówko rzuci kunie,<br />
Chytrze mrugnie do jelenia,<br />
Je?a mu?nie od niechcenia,<br />
Mysz ogonem po?askocze,<br />
Mimochodem, Bóg wie o czym,<br />
Porozmawia chwilk? z rysiem.<br />
- ?wietnie, lisie Witalisie!</strong></p>
<p><strong>Wszyscy my?l?: &#8220;A to szelma!<br />
Jaki? w tym, widocznie, cel ma&#8221;</strong></p>
<p><strong>Ju? najstarszy wilk bu?aw?<br />
Machn?? w lewo, machn?? w prawo;<br />
Takie jest zwierz?ce prawo.</strong></p>
<p><strong>Ju? wybory rozpocz?ta -<br />
Któ? zostanie prezydentem?</strong></p>
<p><strong>Lis spryciarzem by? bezsprzecznie,<br />
Wi?c o g?os poprosi? grzecznie,<br />
Wszed? na pie? i w s?owach kilku<br />
Tak powiedzia?:<br />
- Zacny wilku,<br />
I wy, wszyscy tu zebrani,<br />
Tak przeze mnie szanowani,<br />
Albo mówi?c wprost &#8211; zwierz?ta!<br />
Macie wybra? prezydenta.<br />
Czy? jest kto?, kto nie pami?ta<br />
Zas?ug lisa Witalisa?<br />
W pi?ciu tomach ich nie spisa?!<br />
Otó? ja przed wielu laty,<br />
Gdym by? m?ody i bogaty,<br />
W ci?gu jednej tylko wiosny<br />
Zasadzi?em tutaj sosny,<br />
Buki, d?by &#8211; niemal wszystko,<br />
By zwierz?tom da? schronisko!<br />
Dla was szereg lat z zapa?em<br />
Drób w kurnikach hodowa?em,<br />
Dla was w chlewach tucz? wieprze,<br />
By?cie mieli ?ycie lepsze.<br />
Jestem waszym dobrodziejem,<br />
A sam nie ?pi?, a sam nie jem,<br />
Tylko my?l? dniem i noc?,<br />
Jak zwierz?tom przyj?? z pomoc?&#8230;</strong></p>
<p><strong>Mrukn?? nied?wied? do s?siada:<br />
- Co tu gada? &#8211; dobrze gada!<br />
Szepn?? borsuk: &#8211; Jaka swada,<br />
Jaka dykcja i wymowa,<br />
To przynajmniej t?ga g?owa!</strong></p>
<p><strong>A tymczasem lis po chwili<br />
Ci?gn?? dalej: &#8211; Moi mili,<br />
Nie namawiam, ale radz?:<br />
Je?li dzi? otrzymam w?adz?,<br />
Daj? s?owo, ?e zasadz?<br />
W ci?gu pi?ciu dni na piasku<br />
Drzewa mego wynalazku.<br />
Ju? nie szyszki, nie ?o?edzie,<br />
Ale rosn?? na nich b?dzie<br />
Schab w?dzony i pieczony,<br />
Boczki, szynki, salcesony,<br />
Mortadela i serdelki,<br />
Mi?s przeró?nych wybór wielki,<br />
Nawet prosi? w galarecie,<br />
Je?li tylko zapragniecie.</strong></p>
<p><strong>Wszystkim oczy a? zab?us?y:<br />
- Lis niezgorsze ma pomys?y,<br />
Niech zostanie prezydentem!<br />
- Czy przyj?te? &#8211; Tak! Przyj?te!<br />
Nied?wied? obj?? go za szyj?<br />
I zawo?a?: &#8211; Niech nam ?yje!<br />
- ?yj nam, lisie Witalisie! -<br />
Powtórzy?y za nim rysie,<br />
Kuny, tchórze i jelenie<br />
Oraz ca?e zgromadzenie.</strong></p>
<p><strong>Po wyborach zgodnie z prawem<br />
Lis od wilka wzi?? bu?aw?<br />
I do domu cztery koz?y<br />
Z wielk? pomp? go zawioz?y.</strong></p>
<p><strong>Kiedy jecha? le?n? drog?,<br />
Wpierw widziano jego ogon,<br />
Co jak ruda chmura zwisa,<br />
A dopiero potem &#8211; lisa.</strong></p>
<p><strong>Ju? nazajutrz na polanie<br />
Zacz?? lis urz?dowanie.<br />
Kaza? poda? sobie kor?,<br />
Wzi?? do gar?ci pióro spore<br />
I ustaw? za ustaw?<br />
J?? wydawa? z wielk? wpraw?:</strong></p>
<p><strong>- Zarz?dzamy, by zwierz?ta<br />
Do u?ytku prezydenta<br />
Oddawa?y, prócz okupu,<br />
Czwart? cz??? swojego ?upu.</strong></p>
<p><strong>?eby ka?dy ptak od maja<br />
A? do maja wszystkie jaja<br />
Niós? dla lisa Witalisa,<br />
Który ?ó?tka z nich wysysa.<br />
?eby kury i kurcz?ta<br />
Same sz?y do prezydenta<br />
I prosi?y, by na ro?nie<br />
Raczy? upiec je ostro?nie.<br />
Nie pami?tam ju?, niestety,<br />
Jakie prawa i dekrety<br />
Wyda? jeszcze lis ponadto,<br />
Lecz zwierz?cy ca?y ?wiat to,<br />
Pe?en l?ku i poddania,<br />
Wykonywa? bez szemrania.</strong></p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Up?ywa?y dni, tygodnie&#8230;<br />
Lis Witalis ?y? wygodnie,<br />
?upi? wszystkich, jak si? da?o,<br />
I korzy?ci mia? niema?o.</strong></p>
<p><strong>Przed siedzib? jego zawsze<br />
Dwa nied?wiedzie co naj?wawsze<br />
Sta?y sprawnie i wzorowo<br />
Pe?ni?c wart? honorow?.</strong></p>
<p><strong>Sta?y te? jelenie cztery,<br />
By go wozi? na spacery.</strong></p>
<p><strong>A wiewiórki przez dzie? ca?y<br />
Przy ogonie si? krz?ta?y<br />
I chucha?y, i dmucha?y,<br />
I bez przerwy go czesa?y.</strong></p>
<p><strong>Niky spokoju nie mia? w lesie:<br />
Ten us?u?y, tamten poda,<br />
Ten przyniesie, ten odniesie,<br />
Nawet borsuk &#8211; wojewoda,<br />
Cho? to bardzo dumna sztuka,<br />
By? u lisa za hajduka,<br />
Wi?c z?o?ci?o to borsuka.</strong></p>
<p><strong>Jad? Witalis za dwudziestu<br />
I zwierz?ta bez protestu<br />
Napycha?y mu spi?arni?,<br />
Chocia? same jad?y marnie.</strong></p>
<p><strong>Nigdy nie chcia? z nikim gada?<br />
Ani nawet odpowiada?<br />
Na pytania, na podania<br />
I nie dawa? pos?uchania.<br />
Siedzia? dumny niczym basze,<br />
Jad? i mówi?: &#8211; Sprawa wasza<br />
Dobrze dba? o mój ?o??dek.<br />
Taki musi by? porz?dek!<br />
Jam prezydent, czyli w?adza,<br />
A jak komu nie dogadza,<br />
Niech zabiera si? i zmiata,<br />
Je?li nie chce w?cha? bata!</strong></p>
<p><strong>Gdy ju? wreszcie lisi nierz?d<br />
Kl?sk? spad? na ?ycie zwierz?t,<br />
Wilk cichaczem, bez ha?asu,<br />
Zwo?a? wielki wiec do lasu<br />
I gdy wszyscy si? zebrali,<br />
Rzek?: &#8211; Nie mo?e by? tak dalej!</strong></p>
<p><strong>VI</strong></p>
<p><strong>Czeka wszystkich nas zag?ada<br />
I jest na to jedna rada:<br />
Z?apmy lisa lub zastrzelmy -<br />
Do?? ju? rz?dów tego szelmy,<br />
Tego lisa Witalisa,<br />
Który soki z nas wysysa!</strong></p>
<p><strong>Pad?y s?owa: &#8211; Racja! Brawo!<br />
- Lis Witalis gwa?ci prawo!<br />
- Zniszczy? wszystkich nas ze szcz?tem!<br />
- Precz! Precz z takim prezydentem!<br />
I uchwali? wiec zwierz?cy,<br />
?e nie ?cierpi tego wi?cej,<br />
?e lis broi? co niemiara,<br />
Wi?c go musi spotka? kara.</strong></p>
<p><strong>Lis tymczasem do lusterka<br />
Niespokojnym okiem zerka;<br />
Nagle widzi &#8211; co to? Rysa!<br />
Strach oblecia? Witalisa.<br />
A tu rysa ro?nie, ro?nie,<br />
Za?amuje si? uko?nie<br />
I lusterko ca?e ?amie.<br />
A Witalis siedz?c w jamie<br />
Zimny pot ociera z czo?a.<br />
- Sprawa jednak nieweso?a!</strong></p>
<p><strong>machn?? raz czy dwa ogonem,<br />
Po czym smutnie rzek?: &#8211; Sko?czone!<br />
Co u?y?em, to u?y?em,<br />
Dobrze jad?em, dobrze pi?em,<br />
Za to teraz czas mi w drog?.<br />
Trudno. Zosta? tu nie mog?!</strong></p>
<p><strong>Zapakowa? par? waliz.<br />
I chcia? umkn?? lis Witalis.</strong></p>
<p><strong>Zatrzyma?y go nied?wiedzie:<br />
- Po co ?pieszy? si?, s?siedzie?<br />
Nie tak pr?dko, jeszcze chwilka,<br />
Wst?pi? musisz wpierw do wilka,<br />
Wilk ma spraw do ciebie kilka.</strong></p>
<p><strong>- Wilk zaprasza? Rzecz ciekawa!</strong></p>
<p><strong>- Wilk ci? wzywa w imi? prawa!</strong></p>
<p><strong>- Ani my?l?. Nie chce mi si?!<br />
- Mamy rozkaz Witalisie,<br />
Lepiej si? nie stawiaj hardo,<br />
Bo dostaniesz halabard?.</strong></p>
<p><strong>Tu lisowi ?cierp?a skóra.<br />
Widz?c, ?e ju? nic nie wskóra,<br />
Ci??ko westchn??, spu?ci? ogon<br />
I potulnie ruszy? drog?.</strong></p>
<p><strong>Wilk na? czeka? w cieniu buka:<br />
Z prawej strony mia? borsuka,<br />
Z lewej dzika. Nieco dalej<br />
Delegaci zwierz?t stali.</strong></p>
<p><strong>Lis zatrzyma? si? w pó? drogi,<br />
Ale wilk, ogromnie srogi,<br />
Rykn??: &#8211; Bli?ej! Ruszaj mi si?!<br />
Kara ci? nie minie, lisie!<br />
Bra? go!</strong></p>
<p><strong>Wzi??y go dwa rysie,<br />
Ten za nogi, ów za g?ow?;<br />
Wilk zawo?a? wi?c: &#8211; Gotowe!<br />
Wtedy wysz?y dwie ?asiczki;<br />
Mia?a ka?da z nich no?yczki.<br />
Pochwyci?y ogon lisa,<br />
Co jak ruda chmura zwisa?,<br />
I do pracu si? zabra?y:<br />
Ci??y, strzyg?y, przystrzyga?y,<br />
Odrzuca?y rude p?ki,<br />
Podcina?y puszek mi?kki<br />
Szybko, zwinnie, lecz ostro?nie.<br />
A lis wi? si? jak na ro?nie,<br />
J?cza?, szlocha?, zrozpaczony:<br />
- Taki ogon nad ogony<br />
Ostrzyc&#8230; zniszczy?! O zbrodniarze!<br />
Jak?e? teraz si? poka???<br />
Jak poka?? si? z ogonem<br />
Tak nikczemnie ostrzy?onym?!</strong></p>
<p><strong>Rzeczywi?cie. Ogon lisa<br />
Zwisa? jak pa?eczka ?ysa,<br />
A wiart rudy puch rozwiewa?<br />
I unosi? ponad drzewa.</strong></p>
<p><strong>Wypu?ci?y lisa rysie,<br />
A wilk rykn??: &#8211; Wyno? mi si?,<br />
Zmiataj, lisie Witalisie!</strong></p>
<p><strong>Lis ucieka?, gdzie pieprz ro?nie.<br />
Raz zatrzyma? si? przy so?nie<br />
I us?ysza? zawstydzony,<br />
Jak si? z niego ?mia?y wrony,<br />
Kuny, sus?y, nawet je?e -<br />
Ka?dy ptak i ka?de zwierz?:</strong></p>
<p><strong>- Taki ogon zamiast tyczki<br />
Móg?by by? dla ogrodniczki!<br />
- To? to s?k, nie ?aden ogon!</strong></p>
<p><strong>- ?mieszny widok, swoj? drog?!</strong></p>
<p><strong>- To ci ogon nad ogony!&#8230;</strong></p>
<p><strong>Lis Witalis, o?mieszony,<br />
Wyszydzony, uciek? z lasu<br />
I ju? nikt od tego czasu<br />
Nie ogl?da? Witalisa -<br />
Nawet ja, com go opisa?. </strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong> </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/20/szelmostwa-lisa-witalisa-jan-brzechwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ja? i Ma?gosia &#8211; Jan Brzechwa</title>
		<link>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/20/jas-i-malgosia-jan-brzechwa/</link>
		<comments>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/20/jas-i-malgosia-jan-brzechwa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2006 12:32:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>matteoraggi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[Dla dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bajkiopowiadania.com/bajki/jas-i-malgosia-jan-brzechwa/</guid>
		<description><![CDATA[JA? I MA?GOSIA Narrator: Pos?uchajcie, oto bajka, Stara bajka-samograjka, Ale dla was, daj? s?owo, Wymy?li?em j? na nowo. Je?li nie znacie jej, to poznacie. A by?o tak: W ma?ej chacie, Od ludzkich osiedli z dala Mieszka?a rodzina drwala Z czterech osób z?o?ona. By? wi?c drwal, jego ?ona I &#8211; jak to si? w bajkach kleci [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><strong> </strong></p>
<p align="center" style="text-align: center"><strong><u><span style="color: #cc99ff">JA? I MA?GOSIA</span></u></strong><strong><u><br />
</u></strong><strong><br />
Narrator:<br />
Pos?uchajcie, oto bajka,<br />
Stara bajka-samograjka,<br />
Ale dla was, daj? s?owo,<br />
Wymy?li?em j? na nowo.<br />
Je?li nie znacie jej, to poznacie.<br />
A by?o tak:<br />
W ma?ej chacie,<br />
Od ludzkich osiedli z dala<br />
Mieszka?a rodzina drwala<br />
Z czterech osób z?o?ona.<br />
By? wi?c drwal, jego ?ona<br />
I &#8211; jak to si? w bajkach kleci -<br />
By?o tak?e dwoje dzieci,<br />
W waszym wieku, mniej wi?cej.<br />
Ja piosenk? im po?wi?c?,<br />
Przys?uchajcie si? piosence:</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
My mieszkamy w chatce drwala.</strong></p>
<p><strong>Razem:<br />
Trala-lala, trala-la.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Nasz? chatk? las okala.<br />
Trala-lala, trala-la.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
A nazywamy si?,<br />
Ja? i Ma?gosia.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Bardzo kochamy si?,<br />
Ja? i Ma?gosia.</strong></p>
<p><strong>Razem:<br />
Razem trzymamy si?,<br />
Mamy s?uchamy si?,<br />
Tralala-la!</strong></p>
<p><strong>Matka:<br />
Dzieci kochane, ?piewacie cudnie,<br />
Ale ju? min??o po?udnie,<br />
Ojciec czeka na obiad w lesie,<br />
Dzi? Ma?gosia kobia?k? zaniesie.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Pójdziemy z Jasiem we dwoje,<br />
Bo ja troszeczk? si? boj?.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Dlaczego puszcza? j? sam??<br />
Pójd? z Ma?gosi?, mamo.</strong></p>
<p><strong>Matka:<br />
A kto mi w domu pomo?e?<br />
A kto uprz?tnie w oborze?<br />
A kto zamiecie w komorze?<br />
No, dobrze ju?. Tym razem<br />
Pozwalam i?? wam razem.<br />
To zreszt? niedaleko.<br />
W kobia?ce jest chleb, jest mleko,<br />
A tu gor?ce pierogi.<br />
Nie zbaczajcie wi?c z drogi,<br />
Le?cie szybko jak dwa szczyg?y,<br />
By pierogi nie wystyg?y.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Ju? biegniemy, mamo droga,<br />
Pami?tamy o pierogach!</strong></p>
<p><strong>Ka?dy ptak nam w lesie ?piewa.<br />
Trala-lala, trala-la.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Znamy w lesie wszystkie drzewa.</strong></p>
<p><strong>Razem:<br />
Trala-lala, trala-la.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
A nazywamy si?<br />
Ja? i Ma?gosia.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Razem trzymamy si?,<br />
Ja? i Ma?gosia.</strong></p>
<p><strong>Razem:<br />
Borem skradamy si?.<br />
Wilkom nie damy si?,<br />
Tralala-la!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Spójrz, Ma?gosiu, jakie? zwierz?!</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Ojej, Jasiu, strach mnie bierze,<br />
Wszak to wilk. Jest pewno z?y,<br />
Bo okropnie szczerzy k?y.<br />
Uciekajmy.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Wilk jest pr?dszy,<br />
On po ?ladach nas wyw?szy.</strong></p>
<p><strong>Wilk:<br />
Wilk jest panem w lesie,<br />
A gdy je?? my chce si?,<br />
Idzie sobie w lasu g??b,<br />
?eby znale?? co? na z?b.<br />
Trzeba szybko je?? -<br />
I cze??!</strong></p>
<p><strong>Oto widz? jad?o,<br />
Co mi z nieba spad?o.<br />
Idzie jaki? smaczny k?s,<br />
Idzie para ?wie?ych mi?s,<br />
Trzeba szybko je?? -<br />
I cze??!</strong></p>
<p><strong>Ruszam prosto na nie,<br />
B?d? mia? ?niadanie,<br />
Chyba to s? owce dwie,<br />
Do nich j?zyk a? si? rwie,<br />
Trzeba szybko je?? -<br />
I cze??!</strong></p>
<p><strong>Nie, to dzieci! Mam wi?c pecha!<br />
Có? mi z dzieci za pociecha?</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Patrz, on prosto ku nam zmierza&#8230;<br />
Tak si? boj? tego zwierza,<br />
Uciekajmy!</strong></p>
<p><strong>Wilk:<br />
Ja nie radz?,<br />
Bo cho? tu sprawuj? w?adz?,<br />
Cho? mi w brzuchu burczy z g?odu,<br />
Ale wilki z mego rodu<br />
Tym si? szczyc? od stuleci,<br />
?e nie krzywdz? ma?ych dzieci.</strong></p>
<p><strong>Ja? i Ma?gosia:<br />
Dzi?kujemy ci, wilku, za to.</strong></p>
<p><strong>Wilk:<br />
Jad?a wyrzekam si? z w?asn? strat?.<br />
Teraz zmiatajcie st?d. Do widzenia!<br />
Ju? nie dra?nijcie mi podniebienia.<br />
Id?cie prosto przez polan?,<br />
A ja o suchym pysku zostan?.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Le?my, Jasiu, t?dy przez kniej?!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Wilk na szcz??cie pierogów nie je,<br />
A tato lubi je i czeka,<br />
S?ysz? ju? jego g?os z daleka.</strong></p>
<p><strong>Drwal:<br />
Zetn? sosn?, sosn? zetn?,<br />
B?d? z sosny deski ?wietne,<br />
Pi?o, r?nij, siekiero, wal,<br />
Róbcie to, co ka?e drwal.</strong></p>
<p><strong>Lubi? chodzi? na wyr?by,<br />
?cina? graby, ?cina? d?by,<br />
Pi?o, r?nij, siekiero, wal,<br />
Róbcie to, co ka?e drwal!</strong></p>
<p><strong>Gdy spi?uj? d?b wiekowy,<br />
D?b si? nada do budowy,<br />
Pi?o, r?nij, siekiero, wal,<br />
Róbcie to, co ka?e drwal.</strong></p>
<p><strong>Gdy zawioz? grab do szko?y,<br />
B?d? z niego pi?kne sto?y,<br />
Pi?o, r?nij, siekiero, wal,<br />
Róbcie to, co ka?e drwal!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Przynie?li?my, tato, kobia?k?,<br />
Lecz pierogi wystyg?y ju? ca?kiem.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Pierogi s? smaczne, z grzybami,<br />
A te grzyby zbierali?my sami.</strong></p>
<p><strong>Drwal:<br />
Co? Pierogi? A to ci dopiero!<br />
Zamachn??em si? w?a?nie siekier?,<br />
Zostawcie kobia?k?, zjem potem,<br />
Zmykajcie, dzieci, z powrotem,<br />
Bo tu wko?o drzazgi lec?,<br />
A ja popracuj? nieco,<br />
Nie mam czasu do stracenia.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
?egnaj, tato!</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Do widzenia!</strong></p>
<p><strong>Drwal:<br />
Wracajcie t? dró?k? na wprost.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
S?yszysz, Jasiu? ?piewa drozd.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Ma?gosiu, nie drozd, lecz pliszka.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Popatrz, jaka dziwna szyszka.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Na szyszk? troch? za g?adka,<br />
Spójrz, to przecie? czekoladka!</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Tu jest irys, tu cukierek!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Kto? je pouk?ada? w szereg,<br />
Jak w sklepie &#8211; taki równiutki.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Tu znowu le?? ci?gutki&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Wyborne&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
I s?odkie szalenie.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Trzeba nape?ni? kieszenie.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Naje?? si? te? nie zawadzi.<br />
A dok?d ta droga prowadzi?<br />
Bo tam dalej na odmian?,<br />
Widz? krówki rozsypane.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
A tu znów inne s?odycze!<br />
Jak du?o! Wprost ich nie zlicz?!<br />
Marmoladki, czekoladki<br />
Rosn? wprost jak le?ne kwiatki.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
To ci dopiero przygoda!<br />
Nie zjemy wszystkich, a szkoda!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Stój! Popatrz! Domek z piernika!<br />
Czy to sen? Nie! Domek nie znika.<br />
Gdzie popatrze? &#8211; wsz?dzie piernik,<br />
Zbudowa? go chyba cukiernik.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Zaraz kawa?ek u?ami?&#8230;<br />
Pyszny! Trzeba zanie?? mamie.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Spójrz, Ma?gosiu, na t? ?cian?&#8230;<br />
To pierniki lukrowane,</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
A z tej strony nadziewane.<br />
Skosztuj, czy czujesz smak ró?y?</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
U?amiemy kawa? du?y!<br />
Kiedy mama go dostanie,<br />
B?dzie mia?a u?ywanie.</strong></p>
<p><strong>Narrator:<br />
Do?? d?ugo dzieci drwala zbiera?y ?akocie<br />
Ani my?l?c o powrocie,<br />
A domkiem z pierników tak by?y zaj?te,<br />
?e da?y si? wzi?? na przyn?t?.<br />
To w?a?nie czarownica z?a i gniewna srodze<br />
Rozsypa?a s?odycze na drodze.<br />
I w ten sposób zwabi?a Jasia i Ma?gosi?.<br />
Czarownic? poznacie po g?osie!</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Hola! Có? to za przyb??dy<br />
Maj? ?mia?o?? chodzi? t?dy?<br />
Kto mi domek z pierników objada?<br />
O, to zuchwalstwo nie lada!</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Jasiu, s?yszysz? ?adne rzeczy!<br />
Kto? nam okropnie z?orzeczy.</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Jestem gro?na czarownica,<br />
Cha-cha!<br />
Zna mnie ca?a okolica,<br />
Cha-cha!<br />
Kiedy dnieje, kogut pieje,<br />
Ja si? ?miej?<br />
Ucha-cha!</strong></p>
<p><strong>Mam ja wilka na pos?ugi,<br />
Cha-cha!<br />
Czy to s?oty, czy szarugi,<br />
Cha-cha!<br />
Wicher wieje, z nieba leje,<br />
Ja si? ?miej?<br />
Ucha-cha!</strong></p>
<p><strong>Piernikami dzieci n?c?,<br />
Cha-cha!<br />
Kto tu wszed?, nie wyjdzie wi?cej.<br />
Cha-cha!<br />
Piec si? grzeje, ?arem zieje.<br />
Ja si? ?miej?<br />
Ucha-cha!</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
S?yszysz, co ona ?piewa?<br />
Jasiu, Jasiu, b?dzie krewa!</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Dawno mia?am na was chrapk?,<br />
Wpadli?cie w moj? pu?apk?!<br />
Droga do mnie wydawa?a si? s?odka,<br />
A czy wiece, co teraz was spotka?</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
My?leli?my, ?e pierniki s? dla nas&#8230;</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Dobry z ciebie ananas!</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Niepotrzebnie pani si? z?o?ci,<br />
My?my przyszli do pani w go?ci,<br />
A przecie? ludzie w Polsce s?yn? z go?cinno?ci.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Niech nas pani wypu?ci!</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Wypu?ci? was? A ju?ci!<br />
Zaraz w szpony was pochwyc?<br />
I &#8211; poznacie czarownic?!</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Pani tylko tak straszy&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Nauczyciel w szkole naszej<br />
Od dawna uczy nas przecie,<br />
?e czarownic nie ma na ?wiecie.</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Co? Tego ucz? was w szkole?<br />
Ja drwi? z siebie nie pozwol?!<br />
To zuchwalstwo, daj? s?owo!<br />
Kim wi?c jestem? Owc?? Krow??<br />
Czy mo?e po prostu sow??<br />
W mojej szkole jest inaczej,<br />
Kto nie wierzy, ten zobaczy.<br />
B?d? trzyma? was pod kluczem<br />
I upas?, i utucz?,<br />
Bo nie lubi? chuderlaków -<br />
Mi?so chude jest bez smaku,<br />
A w dodatku ?ykowate.<br />
Potem wrzuc? na ?opat?<br />
I pod blach? wczesnym rankiem<br />
Upiek? was z majerankiem.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Prosz? pani, ja nie wierz?!<br />
Nawet wilk, ?ar?oczne zwierz?,<br />
Cho? by? g?odny, nas oszcz?dzi?.</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Wilk ma w lesie do?? ?o??dzi.<br />
To punkt pierwszy. A punkt drugi -<br />
Wilk jest u mnie na pos?ugi.<br />
Kiedy sid?a me zastawi?,<br />
On ju? wie, co piszczy w trawie.<br />
Mo?e nawet szpetnie szczeknie,<br />
Lecz mojego ?upu nie tknie.<br />
A teraz ju? sko?czmy gadanie,<br />
Jako rzek?am, tak si? stanie.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
My jeste?my dzie?mi drwala,<br />
Tato je?? nas nie pozwala!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
On siekier? ma ze stali<br />
I siekier? mocno wali.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Ma on tak?e ostr? pi??.<br />
Je?li pani ?ycie mi?e&#8230;</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Do?? ju?! Wi?cej ani s?owa!<br />
Klatka dla was jest gotowa.<br />
Wilku, hej! Mój wilku bury,<br />
Do mnie! Wysu? swe pazury,<br />
Poka? k?y zuchwa?ej parce<br />
I niech sko?cz? si? te harce.</strong></p>
<p><strong>Wilk:<br />
Nim zawo?asz po raz drugi,<br />
Jestem ju? na twe us?ugi.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Ojej, wilk! By? grzeczny, g?adki,<br />
Teraz wpycha nas do klatki.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Wilku, nie drap tak, powoli&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Delikatniej, bo j? boli!<br />
Czy to jest obyczaj wilczy?</strong></p>
<p><strong>Wilk:<br />
Niech kawaler lepiej milczy,<br />
Przykro s?ucha? tych z?orzecze?.<br />
Ma by? piecze? &#8211; b?dzie piecze?!</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Ja zabieram klucz od klatki,<br />
A wam daj? czekoladki,<br />
Marmoladki i karmelki,<br />
Strucle, ciastka, piernik wielki,<br />
Wór irysów i ci?gutek -<br />
Jedzcie! By przyspieszy? skutek,<br />
Sprawiam uczt?. Na tej uczcie<br />
Nale?ycie si? utuczcie,<br />
Bo gdy wam przyb?dzie cia?a,<br />
To ja b?d? ucztowa?a.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Pani jest bez serca.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Pani jest ludo?erca!</strong></p>
<p><strong>Wilk:<br />
Przykro s?ucha? tych z?orzecze?.<br />
Ma by? piecze? &#8211; b?dzie piecze?!</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Ich mowa ju? mi obrzyd?a,<br />
Chod?my, wilku, zastawi? sid?a,<br />
Pójdziemy przez bór, przez kniej?,<br />
Zobaczymy, co tam si? dzieje.<br />
Wy za?, dziatki, jedzcie du?o<br />
I niech wam ?akocie s?u??.</strong></p>
<p><strong>Sma??, warz? smo?? w kotle<br />
Cha-cha!<br />
A jak je?d??, to na miotle,<br />
Cha-cha!<br />
Trzeszc? knieje, ?le si? dzieje,<br />
Ja si? ?miej?<br />
Ucha-cha!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Posz?a sobie lasem-borem,<br />
Pewno wróci przed wieczorem,<br />
S?odyczami nas upasie,<br />
No i zje po pewnym czasie.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Niby ?adna, niby m?oda,<br />
A taka niedobra. Szkoda!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Trzeba pój?? po rozum do g?owy,<br />
Pos?uchaj, mam plan gotowy:<br />
Zawsze nosz? drut przy sobie,<br />
Z drutu ró?ne rzeczy robi?,<br />
A tym razem w sposób chytry<br />
Mój drut przerobi? na wytrych.<br />
Pomó? mi, bo drut jest grudy,<br />
Przyst?pi? zaraz do próby.<br />
Krata jest troch? za ?cis?a&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Czy?by wi?c nadzieja prys?a?</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Rozsuniemy troch? krat?,<br />
Ty ci?nij na t?, ja na t?,<br />
Mocniej, mocniej! Jeszcze ?dziebko!</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Ty, Jasiu, r?k? masz krzepk?,<br />
A ja&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Pchaj ?okciem, kolanem!<br />
Ju? teraz si? tam dostan?,<br />
Jestem w zamku. Drutem kr?c?&#8230;<br />
Mam troch? za krótkie r?ce&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Musisz si? przecisn?? wi?cej!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Opór w zamku nieco s?abnie&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Ach, jak ty to robisz zgrabnie,<br />
Majster z ciebie i m?drala,<br />
Zna?, ?e jeste? synem drwala!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Zamek zgrzytn??! Do roboty,<br />
Jeszcze tylko dwa obroty,<br />
Lecz r?ka mi ju? omdla?a&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
B?d? j? podtrzymywa?a,<br />
Jasiu, jeszcze chwilka ma?a!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Wytrych znowu si? obraca,<br />
Drut ostatni zatrzask maca,<br />
Wnet sko?czona b?dzie praca.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Z czo?a pot ci sp?ywa strug?,<br />
Trzeba wytrwa?!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Ju? nied?ugo.<br />
Co to? Czy si? zamek zatka??<br />
Nie! To ju?! Otwarta klatka!</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Znów jeste?my wolni! Brawo!<br />
Uciekajmy teraz ?wawo.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Uciekajmy! Mrok zapada.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Ciszej! Kto? ku nam si? skrada.<br />
To na pewno czarownica&#8230;<br />
Skryjmy si?, bo sierp ksi??yca<br />
Na nas rzuca swoje ?wiat?o.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Teraz uciec ju? nie?atwo.</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Co to? Klatka jest otwarta?<br />
Gdzie wi??niowe? Có?, do czarta?!<br />
Pewno w k?t si? gdzie? zaszyli&#8230;<br />
Odezwijcie si? w tej chwili!<br />
Pr?dzej! Nie ma ?artów ze mn?,<br />
Wnet was znajd?, cho? jest ciemno,<br />
Zrewiduj? ca?? klatk?!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Patrz, Ma?gosiu&#8230; Mamy gratk?!<br />
Podkradnijmy si? czym pr?dzej<br />
I zamknijmy w klatce j?dz?.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Ciszej&#8230; Skryjmy si? za drzewa.<br />
Ty id? z prawa, a ja z lewa,<br />
Cichute?ko, bez szelestu,<br />
Gdzie si? podzia? drut mój?</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Jest tu!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
No, to bierzmy si? do dzie?a,<br />
By nam j?dza nie umkn??a.<br />
Jeden ruch drucianym pr?tem&#8230;<br />
Hops! I drzwiczki ju? zamkni?te.</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
W klatce nie ma ich. A co to?<br />
O, smarkaczu! O, niecnoto!<br />
Mnie uwi?zi? tak szkaradnie?<br />
Ci??ka na was kara spadnie!<br />
Wilku, hej! Mój wilku bury,<br />
Do mnie! Wysu? swe pazury,<br />
Ostre k?y i z?by uka?,<br />
Wilcz? paszcz? dzieci ukarz!</strong></p>
<p><strong>Wilk:<br />
Jestem, pani czarownico,<br />
Ale tym si? w?a?nie szczyc?<br />
Wszystkie wilki z mego rodu,<br />
?e cho? kiszki burcz? z g?odu,<br />
?aden z nich nie skrzywdzi dzieci -<br />
I tak jest ju? od stuleci.<br />
?egnaj! Niech si? co chce dzieje,<br />
A ja precz odchodz?, w kniej?.</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
No to koniec ju? zabawy!<br />
Chod?cie do mnie bez obawy,<br />
Powiem wam, jak stoj? sprawy.<br />
Bardzo lubi? za?artowa? -<br />
I was chcia?am wypróbowa?.<br />
Bajka nasza si? nie liczy:<br />
Tu jest fabryka s?odyczy,<br />
Za drzewami, z tamtej strony,<br />
Wida? szklane pawilony.<br />
A te wszystkie czekoladki,<br />
Marmoladki, raczki, krówki<br />
Spad?y dzisiaj z ci??arówki.<br />
Ja pracuj? w magazynie,<br />
Odpowiadam, gdy co? zgnie.<br />
Towar ten to rzecz nietania,<br />
A wy w?a?nie bez pytania<br />
Pozrywali?cie pierniki.<br />
Chcia?am was ukara?, smyki,<br />
Bo cudzego si? nie zjada!</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Wi?c to by?a maskarada?</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Wi?c te dziwy si? nie dziej??</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Czarownice nie istniej??</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
O tym wiecie ju? ze szko?y.<br />
To by? tylko ?art weso?y.<br />
Na nim bajka jest oparta,<br />
Chyba znacie si? na ?artach?</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
No, a chatka piernikowa?</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
To produkcja eksportowa<br />
Dla nabywaców z zagranicy,<br />
Zwie si? Chatk? Czarownicy.<br />
Pakujemy chatki w klatki,<br />
?adujemy je na statki<br />
I tak w?a?nie w ?wiat przez Gdyni?<br />
Towar nasz na zachód p?ynie.</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
No a wilk, co tu, w?ród sosen,<br />
Mówi? do nas ludzkim g?osem?</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
To nie wilk, to pies po prostu,<br />
Lecz wi?kszego nieco wzrostu,<br />
Wilczur &#8211; m?dry, tresowany,<br />
Czy nie znacie tej odmiany?</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Lecz on gada? najwyra?niej.</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Chyba w waszej wyobra?ni.<br />
Pies nie gada, tylko szczeka,<br />
A on szceka? ju? z daleka.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Wilk si? nam przywidzia?? Szkoda!</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Pi?kna by?a to przygoda&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
No to bardzo przepraszamy</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
I wracamy ju? do mamy!</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Tato nas na pewno zgani.<br />
Tak nam przykro, prosz? pani!</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Powiem wam na po?egnanie,<br />
?e?cie dzielni nies?ychanie.<br />
Za to ka?de z was dostanie<br />
Po pude?ku czekoladek,<br />
A dla mamy, na wypadek,<br />
Gdyby bardzo si? gniewa?a,<br />
B?dzie ciastek torba ca?a.<br />
Mo?e Ja? by sam je dobra?&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ma?gosia:<br />
Pani dla nas taka dobra!</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
Moja dobro? was zachwyca?<br />
Przecie? jestem czarownica.<br />
Ale o tym &#8211; sza &#8211; nikomu!<br />
Teraz le?cie ju? do domu.</strong></p>
<p><strong>Ja?:<br />
Do widzenie!</strong></p>
<p><strong>Czarownica:<br />
B?dzcie zdrowi.<br />
T?dy, prostu ku domowi!</strong></p>
<p><strong>Ja? i Ma?gosia:<br />
Tak si? ko?czy nasza bajka.<br />
Trala-lala!<br />
Trala-la!<br />
Stara bajka-samograjka.<br />
Trala-lala!<br />
Trala-la!<br />
Bajka nazywa si?<br />
&#8220;Ja? i Ma?gosia.&#8221;<br />
Tu ju? urywa si?<br />
&#8220;Ja? i Ma?gosia.&#8221;<br />
Co z bajk? ?aczy si?,<br />
To dobrze ko?czy si?.<br />
Trala-lala,<br />
Trala-lala,<br />
Trala-lala,<br />
Trala-la!</strong></p>
<p align="center" style="text-align: center"><img width="230" height="293" alt="Ja? i Ma?gosia" src="http://www.parkigry.com/wp-content/Para5.gif" /></p>
<p align="center" style="text-align: center"><strong> </strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong> </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/20/jas-i-malgosia-jan-brzechwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Myszka &#8211; gif</title>
		<link>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/19/myszka-gif/</link>
		<comments>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/19/myszka-gif/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Jan 2006 11:48:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>matteoraggi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[Gify]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bajkiopowiadania.com/bajki/myszka-gif/</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="129" height="259" alt="myszka z ksi??kami" src="http://www.parkigry.com/wp-content/myszkazkasiazkami.gif" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/19/myszka-gif/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kopciuszek &#8211; gif</title>
		<link>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/kopciuszek-gif/</link>
		<comments>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/kopciuszek-gif/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2006 22:23:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>matteoraggi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[Gify]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bajkiopowiadania.com/?p=34</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="294" height="409" alt="Kopciuszek" src="http://www.parkigry.com/wp-content/kopciuszek_1.gif" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/kopciuszek-gif/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kopciuszek</title>
		<link>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/kopciuszek/</link>
		<comments>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/kopciuszek/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2006 22:21:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bajkiopowiadania</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bajkiopowiadania.com/?p=33</guid>
		<description><![CDATA[Kopciuszek Bardzo dawno, mo?e przed wiekiem, Przed dwoma wiekami czy trzema, W pewnym królestwie dalekim, którego dzisiaj ju? nie ma I na mapie go znale?? nie mo?na, Mieszka?a wdowa zamo?na. A taka by?a bogata, ?e sypia?a na pi?ciu piernatach, Otula?a si? w ko?dry puchowe I trzy ja?ki wk?ada?a pod g?ow?. Mia?a trzy krowy, trzy kozy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-family: Arial; color: #6699ff">Kopciuszek</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-family: Arial">Bardzo dawno, mo?e przed wiekiem,<br />
Przed dwoma wiekami czy trzema,<br />
W pewnym królestwie dalekim,<br />
którego dzisiaj ju? nie ma<br />
I na mapie go znale?? nie mo?na,<br />
Mieszka?a wdowa zamo?na.<br />
A taka by?a bogata,<br />
?e sypia?a na pi?ciu piernatach,<br />
Otula?a si? w ko?dry puchowe<br />
I trzy ja?ki wk?ada?a pod g?ow?.</span></strong></p>
<p>Mia?a trzy krowy, trzy kozy,<br />
Trzy konie i trzy powozy,<br />
A do tego dwie córki-brzydule,<br />
Które kocha?a czule,<br />
I pasierbic?-sierot?,<br />
Której w domu najgorsz? dawa?a robot?,<br />
Tak?, co to brudzi i smoli.</p>
<p>Dwie córki-brzydule do woli<br />
Wyleguj? si? w ?ó?ku,<br />
A Macocha sierotk? pogania:</p>
<p>Macocha:<br />
Kopciuszku,<br />
Bierz si? do pracy ostro,<br />
?niadanie podaj siostrom<br />
I rób tak, jak ci mówi?:<br />
Zmyj naczynia, wyczy?? obuwie,<br />
Napal w piecach i wymie? sadze,<br />
A ?piesz si?, ja ci radz?!<br />
Nano? mi drew ze dworu,<br />
Garnki w kuchni wyszoruj<br />
I posprz?taj, bo za ciebie nie sprz?tn?,<br />
A córeczki moje s? w?t?e,<br />
Szkoda ich ka?dego paluszka.<br />
Ruszaj si?! To robota w sam raz dla kopciuszka!</p>
<p>St?d posz?o, ?e sierotk? przezwano Kopciuszkiem.<br />
A ona ociera?a tylko ?zy fartuszkiem.<br />
Szorowa?a, harowa?a,<br />
I przy pracy cichutko tak sobie ?piewa?a:</p>
<p>Kopciuszek:<br />
Hej?e, p?ynie woda,<br />
Woda p?ynie, hej?e,<br />
A ja jestem m?oda,<br />
To si? w wodzie przejrz?!</p>
<p>Niech mi powie woda,<br />
Czyja to uroda,<br />
Czy odbija woda mnie,<br />
Czy to jestem ja, czy nie?</p>
<p>Wezm? wody stru?k?<br />
Zmyj? kurz i sadze,<br />
Nie chc? by? Kopciuszkiem,<br />
Wody si? poradz?.</p>
<p>Niech mi powie woda,<br />
Czyja to uroda,<br />
Czy odbija woda mnie,<br />
Czy to jestem ja, czy nie?</p>
<p>A macocha z corkami siedzia?y w salonie,<br />
Kremem naciera?y d?onie,<br />
Szlifowa?y paznokietki ró?owe<br />
I tak? prowadzi?y rozmow?:</p>
<p>Macocha:<br />
Czemu moja córeczka jest w p?sach?<br />
Czemu moja haneczka si? d?sa?</p>
<p>Haneczka:<br />
Bo lusterko si? ze mnie natrz?sa,<br />
Nie pomog? koronki i tiule,<br />
Gdy wyda?a?, matko, na ?wiat brzydul?<br />
Piegowat? i zezowat?,<br />
I nic nie poradzisz na to!</p>
<p>Macocha:<br />
A ty czemu?, córe?ko, taka krzywa?<br />
Na czym ci, Kasie?ko, zbywa?</p>
<p>Kasie?ka:<br />
Mam ja, matko, zgryzot? nieustann?,<br />
?em brzydka i zostan? star? pann?.<br />
Ja bym ch?tnie wszystkie lustra pot?uk?a,<br />
Bo wygl?dam w nich po prostu jak kuk?a:<br />
Nos perkaty, pod nosem puszek&#8230;<br />
Nie chc? brzydsza by? ni? Kopciuszek!</p>
<p>Macocha:<br />
To nieprawda, buziaczek masz s?odki&#8230;<br />
Dla mnie obie jeste?cie ?licznotki,<br />
Porówna? was mo?na z kwiatuszkiem,<br />
A nie z takim kocmo?uchem &#8211; Kopciuszkiem!<br />
Ja po prostu g?ow? trac?,<br />
Wymy?lam dla Kopciuszka coraz nowe prace,<br />
Teraz jeszcze schowam myd?o,<br />
Niech wygl?da jak straszyd?o!<br />
W popió? nasypi? grochu,<br />
Niech go wybiera po trochu.<br />
Gdy usmoli si? ohydnie,<br />
Wtedy ju? na pewno zbrzydnie!</p>
<p>Haneczka:<br />
Gdybym wy?adnia?a,<br />
Wszystko bym odda?a:<br />
Sukienk? z koronek<br />
I z?oty pier?cionek.</p>
<p>Haneczka i Kasie?ka:<br />
Oj, mamo, oj, mamo!</p>
<p>Macocha:<br />
Ci?gle w kó?ko to samo!</p>
<p>Haneczka i Kasie?ka:<br />
Lepiej ju? Kopciuszkiem zosta?,<br />
Byle mie?<br />
G?adk? p?e?<br />
I powabn? posta?.</p>
<p>Kasie?ka:<br />
Nie chc? by? ksi??niczk?,<br />
Chc? mie? ?adne liczko<br />
I stopy, i r?ce,<br />
I nie chc? nic wi?cej.</p>
<p>Haneczka i Kasie?ka:<br />
Oj, mamo, oj, mamo!</p>
<p>Macocha:<br />
Ci?gle w kó?ko to samo!</p>
<p>Haneczka i Kasie?ka:<br />
Lepiej ju? Kopciuszkiem zosta?,<br />
Byle mie?<br />
G?adk? p?e?<br />
I powabn? posta?.</p>
<p>Macocha:<br />
Czy s?yszycie, Kasie?ko, Haneczko,<br />
Tr?by graj? gdzie? niedaleczko!<br />
Mo?e z lasu wracaj? my?liwi?<br />
Hey, Kopciuszku! No, ruszaj si?! ?ywiej!<br />
Otwórz okna! Nie tak! Jeszcze szerzej!<br />
Mo?e jad? na turniej rycerze?<br />
Patrzcie! Wida? ju?&#8230; God?a królewskie&#8230;<br />
Na ró?owym tle lilie niebieskie.<br />
Tak! To herold! No, do?? smutnych minek!<br />
Do?? narzeka?! Lecimy na rynek!<br />
Przypudrujcie noski, córuchny,<br />
A ty wracaj, Kopciuszku, do kuchni!</p>
<p>Haneczka:<br />
Mamo, mamo, gdzie r?kawiczki?</p>
<p>Kasie?ka:<br />
Mamo, wolnie, bo pogubi? trzewiczki!</p>
<p>Macocha:<br />
Ciszej! Pos?uchajmy, co herold obwieszcza.</p>
<p>Herold:<br />
Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan&#8230;<br />
Król Jegomo?? kieruje or?dzie:<br />
Niech lub pozdrowiony b?dzie,<br />
I niech ka?dy nadstawi ucha,<br />
I niech ka?dy uwa?nie s?ucha.<br />
Król Jegomo??, wielce wzruszony,<br />
Og?asza na wszystkie strony,<br />
?e, jak ka?e pradawny zwyczaj,<br />
Szuka nadobnej ?ony dla syna-Królewicza,<br />
Gdy? Królewicz jest tak rycerski,<br />
?e porzuci? chce stan kawalerski,<br />
Obwieszczam wi?c wszystkim i wsz?dzie,<br />
?e dnia pierwszego czerwca<br />
W pa?acu bal si? odb?dzie,<br />
I Król z ca?ego serca<br />
Na królewskie komnaty swoje<br />
Zaprasza wszystkie dziewoje.<br />
A któr? Królewicz wybierze,<br />
Któr? pokocha szczerze,<br />
Której da pier?cie? i s?owo,<br />
Ta b?dzie przysz?? Królow?.</p>
<p>Mieszczanin:<br />
Niech ?yje Król mi?o?ciwy,<br />
Dobrotliwy i sprawiedliwy!</p>
<p>Mieszczanka:<br />
Niech ?yje Królewicz m?ody!</p>
<p>Lodziarz:<br />
Lody sprzedaj?, lody!</p>
<p>Sklepikarz:<br />
Hej, do mnie, bia?og?owy!<br />
Mam w sklepie towar nowy,<br />
Wst??ek wybór bogaty,<br />
At?asy i brokaty,<br />
Wszystko paryskiej mody!</p>
<p>Lodziarz:<br />
Lody sprzedaj?, lody!</p>
<p>Mieszczanin:<br />
Spieszcie si?, pi?kne panny,<br />
Agnieszki i Marianny,<br />
Telimeny, Iwonki,<br />
Klementyny, Agaty,<br />
Bierzcie jedwab, koronki,<br />
Sprawiajcie nowe szaty.<br />
?licznotka czy brzydula<br />
Pójdzie na bal do Króla!</p>
<p>Kasie?ka:<br />
Mamo, chc? by? na balu!</p>
<p>Haneczka:<br />
Chc? pój?? w z?ocistym szalu!</p>
<p>Kasie?ka:<br />
Kup dla nas jedwab cienki!</p>
<p>Haneczka:<br />
Spraw nam nowe sukienki!</p>
<p>Macocha:<br />
Ech, wy, córeczki g?upie!<br />
Wszystko w mie?cie wykupi?,<br />
By wam doda? urody.</p>
<p>Lodziarz:<br />
Lody sprzedaj?, lody!</p>
<p>Macocha:<br />
Kopciuszku, do roboty!</p>
<p>Haneczka:<br />
Zawi? mi papiloty!</p>
<p>Macocha:<br />
Kopciuszku, patrz, brudasie,<br />
Jest plama na at?asie!</p>
<p>Kasie?ka:<br />
Przynie? moje po?czoszki!</p>
<p>Haneczka:<br />
Daj mi chusteczk? w groszki!</p>
<p>Kopciuszek:<br />
Ju? nios?, daj?, lec?&#8230;</p>
<p>Macocha:<br />
Kopciuszku, zapal ?wiec?!<br />
Oj, ci??ki los mój wdowi,<br />
Có? to za niedo??ga!<br />
Id?, powiedz stangretowi,<br />
Niech ju? konie zaprz?ga.<br />
Pojedziemy karet?.<br />
No. spiesz si?, bo jak nie, to&#8230;<br />
A szyby przetrzyj szmatk?!</p>
<p>Kopciuszek:<br />
Ju? lec?, pani matko!</p>
<p>Haneczka:<br />
Mamo, jestem gotowa!</p>
<p>Macocha:<br />
Jak ci? ujrzy Królowa,<br />
Chyba jej serce zmi?knie,<br />
Bo wygl?dasz tak pi?knie!</p>
<p>Kasie?ka:<br />
A ja? Co powiesz, mamo?</p>
<p>Macocha:<br />
Ty wygl?dasz tak samo.<br />
Napatrze? si? nie mog?!<br />
Królewicz si? zakocha&#8230;<br />
No, ale czas ju? w drog?!</p>
<p>Kopciuszek:<br />
Pojecha?a Macocha,<br />
Siostry si? wystroi?y&#8230;<br />
A ja ju? nie mam si?y,<br />
Musz? wci?? jak kocmo?uch<br />
Wybiera? groch z popio?u.<br />
Smutny jest los Kopciuszka,<br />
Czy? ja nie mam serduszka?<br />
S?ysz? jego pukanie&#8230;</p>
<p>S?siadka:<br />
To ja pukam, kochanie,<br />
Jestem wasz? s?siadk?,<br />
Lecz bywam tu bardzo rzadko,<br />
Wi?c nie widzia?a? mnie jeszcze.<br />
S?uchaj, dziecko, pokrótce si? streszcz?:<br />
Jestem stara, lecz by?am m?oda,<br />
I m?odo?ci mi twojej szkoda.<br />
Nie masz matki, masz z?? Macoch?,<br />
O tym wszystkim s?ysza?am troch?.<br />
Chc? spe?ni? marzenia twoje,<br />
Po?ycz? ci moje stroje,<br />
Z?oty pier?cie? i z?oty szal,<br />
Pantofelki ze z?otego at?asu&#8230;<br />
Pojedziesz do Króla na bal.<br />
Spiesz si?, dziecko, i nie tra? czasu.<br />
Masz tu jeszcze myde?ko pachn?ce,<br />
Kto si? umyje nim &#8211; ja?niejszy jest ni? s?o?ce.<br />
Spiesz si?, dziecko, b?dziesz czysta i g?adka,<br />
Nie zostanie ?ladu z Kopciuszka.</p>
<p>Kopciuszek:<br />
Chyba ?ni?&#8230; Pani nie jest s?siadka,<br />
Pani pewno jest dobra wró?ka?</p>
<p>S?siadka:<br />
Wró?ka musi by? m?oda, je?li w ogóle wró?ka bywa.<br />
A ja jestem stara i siwa.<br />
Zmyj szybko popió? i sadze<br />
I rób wszystko tak, jak ci radz?.<br />
Zasznuruj? ci teraz staniczek&#8230;<br />
Nie zapomnij te? wzi?? r?kawiczek.</p>
<p>Kopciuszek:<br />
Ach, jak pi?knie, jak pi?knie, mój Bo?e!</p>
<p>S?siadka:<br />
Jeszcze pier?cie? na palec ci w?o??,<br />
W?osy upn?&#8230; poprawi? sukienk?&#8230;</p>
<p>Kopciuszek:<br />
To sen chyba&#8230;</p>
<p>S?siadka:<br />
A szal we? na r?k?.<br />
Chod?&#8230; Pojedziesz moj? karoc?,<br />
Lecz pami?taj: wró? przed pó?noc?,<br />
Ten warunek musisz spe?ni? dok?adnie,<br />
Bo inaczej wszystko przepadnie,<br />
Wszystko pry?nie, a zostanie niewiele:<br />
Brudne ?achy i groch w popiele,<br />
Wi?c powtarzam&#8230;</p>
<p>Kopciuszek:<br />
Ach, nie ma po co!<br />
Wiem, ?e wróci? mam przed pó?noc?.<br />
Dzi?ki&#8230; dzi?ki&#8230; Jestem taka szcz??liwa&#8230;</p>
<p>S?siadka:<br />
A pami?taj, ?e wró?ek nie bywa.<br />
Id? ju?, dziecko, karoca czeka.<br />
Ja popatrz? tylko z daleka.</p>
<p>Ochmistrz:<br />
Jego Królewska Mo??<br />
Nadchodzi wraz z Królewiczem,<br />
Ka?dy przyby?y go??<br />
Ma przej?? przed ich obliczem.<br />
Ka?da z m?odych dziewoi<br />
Ma sk?oni? si?, jak przystoi.<br />
Do której Któlewicz wyci?gnie d?o?,<br />
Niech ta dziewoja si? zbli?y do?<br />
I niechaj w krótkim s?owie<br />
O sobie mu opowie.<br />
Prosz? wi?c wszystkie damy<br />
I?? za mn?&#8230; Zaczynamy&#8230;</p>
<p>Haneczka:<br />
Spójrz mamo&#8230; Wchodzi po schodach<br />
Jaka? Ksi??niczka m?oda&#8230;</p>
<p>G?os m?ski:<br />
Kto to? Co za uroda!<br />
Jakie ma r?ce, szyj?&#8230;</p>
<p>G?os kobiecy:<br />
Blask jaki od niej bije!</p>
<p>G?os m?ski:<br />
Ksi??niczka czy królewna?</p>
<p>G?os kobiecy:<br />
Królewna! Jestem pewna!</p>
<p>Kasie?ka:<br />
Mamo&#8230;</p>
<p>Macocha:<br />
No co, Kasie?ko?</p>
<p>Kasie?ka:<br />
Jak ona st?pa mi?kko.<br />
Jak lekko&#8230; Daj? s?owo&#8230;</p>
<p>G?os m?ski:<br />
Ciszej,<br />
Bo nic nie s?ysz?!</p>
<p>G?os kobiecy:<br />
Królewicz skin?l g?ow?&#8230;</p>
<p>G?os m?ski:<br />
Królewicz si? u?miechn??&#8230;</p>
<p>G?os kobiecy:<br />
Królewicz patrzy wko?o&#8230;</p>
<p>G?os m?ski:<br />
Królewicz zmarszczy? czo?o&#8230;</p>
<p>G?os kobiecy:<br />
Ciszej,<br />
Bo nic nie s?ysz?!</p>
<p>G?os m?ski:<br />
Ochmistrz damy przedstawia,<br />
Imi? ka?dej wymawia&#8230;</p>
<p>Ochmistrz:<br />
Panna Adela ze Srebrnego Strumyka,<br />
Szlachcianka Fryderyka,<br />
Panna Anna, córka Z?otnika,<br />
Panna Jola spod M?dralina,<br />
Córka wdowy, panna Katarzyna,<br />
Hrabianka Klementyna,<br />
Panna Alina, córka Dworzanina,<br />
Kasztelanka Helena,<br />
Ksi??niczka Telimena,<br />
Dwie panny Doroty:<br />
Jedna &#8211; córka Starosty, druga &#8211; Dowódcy Floty.<br />
A to&#8230; panna nieznana w mie?cie,<br />
Która w skromno?ci niewie?ciej<br />
Nie zdradza i nie wymienia<br />
Imienia ni pochodzenia.</p>
<p>G?os I:<br />
Jaka pi?kna!</p>
<p>G?os II:<br />
Przyjrzyjcie si? jej w?osom i oczom!</p>
<p>G?os III:<br />
Panowie, tak nie mo?na!</p>
<p>G?os IV:<br />
Niech panie si? nie t?ocz?!</p>
<p>Przed tronem zrobi? si? zator,<br />
Wi?c g?os teraz ponownie zabierze Narrator.<br />
Powiem wam, moi drodzy, do uszka,<br />
?e w pannie bezimiennej pozna?em Kopciuszka.<br />
A królewicz si? nagle zap?oni?,<br />
Z tronu powsta? i dwornie si? sk?oni?,<br />
I wyci?gn?? do niej r?ce swe obie<br />
Prosz?c, by mu co? wi?cej powiedzia?a o sobie.<br />
Dziewczyna dumnie wznios?a czo?o blade<br />
I zamiast mówi?, tak? za?piewa?a ballad?:</p>
<p>Ballada Kopciuszka:<br />
Jecha? Królewicz królewsk? drog?,<br />
Spotka? na drodze pann? ubog?,<br />
By? miesi?c maj,<br />
Szumia? gaj&#8230;</p>
<p>Mia?a we w?osach kwiatek niebieski,<br />
Czy mnie poznajesz? Jam syn królewski.<br />
By? miesi?c maj,<br />
Szumia? gaj&#8230;</p>
<p>A jam sierota z biednego domu,<br />
Taka si? przecie? nie zda nikomu.<br />
By? miesi?c maj,<br />
Szumia? gaj&#8230;</p>
<p>Rzecze Królewicz: Pi?kne masz liczko,<br />
Ale nie przysz?a? na ?wiat ksi??niczk?.<br />
By? miesi?c maj,<br />
Szumia? gaj&#8230;</p>
<p>Wi?c ci? za ?on? poj?? nie mog? -<br />
I ka?de w inn? ruszy?o drog?.<br />
By? miesi?c maj,<br />
Szumia? gaj&#8230;</p>
<p>Królewicz:<br />
To nieprawda! Ballada k?amie!<br />
Pozwól, ?e podam ci rami?.<br />
Cho?by? by?a sierot? biedn?,<br />
Z tob? ta?czy? chc?, z tob? jedn?!</p>
<p>G?os m?ski:<br />
Królewicz ta?czy&#8230; To wprost nie do wiary&#8230;<br />
Nie ma chyba wdzi?czniejszej pary!</p>
<p>G?os kobiecy:<br />
Wszyscy ta?czy? przestali,<br />
Oni dwoje zostali na sali.</p>
<p>Królewicz:<br />
Jeste? pi?kna, i lekka, i zwiewna<br />
Jak z bajki wy?niona Królewna&#8230;</p>
<p>Kopciuszek:<br />
Królewiczu, to tylko z?udzenie&#8230;</p>
<p>Królewicz:<br />
Nie z?udzenie, lecz ol?nienie!<br />
Ju? uczu? mych nie odmieni?,<br />
Za twe serce dziewcz?ce<br />
Wszystko dam i po?wi?c?,<br />
Ciebie mie? pragn? za ?on?,<br />
Na twe skronie w?o?? koron?.</p>
<p>Kopciuszek:<br />
Królewiczu, to szcz??cie i zaszczyt,<br />
Ka?da panna si? na to po?aszczy.<br />
Ale ja musz? wraca? do miasta,<br />
Bo ju? pó?noc bije&#8230; Dwunasta!<br />
Nie mam chwili do stracenia.<br />
Królewiczu, do widzenia,<br />
Wypu?? m? d?o? ze swej d?oni&#8230;</p>
<p>Królewicz:<br />
Nie uciekaj! Zaczekaj! Dworzanie!<br />
Zatrzymajcie j?! A kto j? dogoni,<br />
Z?oty pier?cie? ode mnie dostanie!</p>
<p>G?os I:<br />
Pr?dzej&#8230; Pr?dzej&#8230;!</p>
<p>G?os II:<br />
Rozsu?cie si?, panie!</p>
<p>G?os III:<br />
Le?my t?dy&#8230;</p>
<p>G?os IV:<br />
Ju? zbiega po chodach&#8230;</p>
<p>G?os V:<br />
Znik?a&#8230;</p>
<p>G?os VI:<br />
Nie ma jej&#8230;</p>
<p>G?os VII:<br />
A to szkoda&#8230;</p>
<p>Ochmistrz:<br />
Pantofelek zgubi?a na schodach!</p>
<p>G?os I:<br />
Pantofelek&#8230;</p>
<p>G?os II:<br />
Zgubi?a&#8230;</p>
<p>G?os III:<br />
Zgubi?a&#8230;</p>
<p>Ochmistrz:<br />
To sprawa nader zawi?a,<br />
Bo Królewicz w rozpaczy si? miota.</p>
<p>G?os I:<br />
Pantofelek&#8230;</p>
<p>G?os II:<br />
Pantofelek ze z?ota&#8230;</p>
<p>G?os:<br />
Pos?uchajmy, co herold obwieszcza!</p>
<p>Herold:<br />
Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan<br />
Król Jegomo?? kieruje or?dzie:<br />
Stra? Królewska poszukiwa? ma wsz?dzie,<br />
A gdy znajdzie si? w?a?ciciekla<br />
Z?otego pantofelka,<br />
W otoczeniu dam i rycerzy<br />
Do pa?acu j? sprowadzi? nale?y.</p>
<p>Gdy ta wie?? si? rozesz?a po mie?cie,<br />
Panien chyba ze dwie?cie<br />
Czeka?o, prosz? mi wierzy?,<br />
By z?oty pantofelek przymierzy?.<br />
A królewscy stra?nicy<br />
Chodzili od ulicy do ulicy,<br />
Chodzili od domu do domu<br />
I nic nie wówi?c nikomy<br />
Szukali, gdzie ta nó?ka niewielka,<br />
Która do z?otego pasuje pantofelka.<br />
Przyszli wreszcie do mieszkania Macochy.<br />
A córeczki w jedwabne po?czochy<br />
Stopy swoje przystroi?y<br />
I w z?ory pantofelek pchaj? z ca?ej si?y.<br />
Lecz na nic to si? nie zda?o,<br />
Bo wybranka Królewicza mia?a stopk? bardzo ma??.</p>
<p>Stra?nicy ruszaj? dalej,<br />
Przy kuchni si? zatrzymali,<br />
A Macocha si? z?o?ci,<br />
A? jej oczy migoc?,<br />
Nie chce przepu?ci? go?ci.</p>
<p>Macocha:<br />
Wchodzi? tam nie ma po co.<br />
Jest tam domowa s?u?ka,<br />
Nosi miano Kopciuszka.</p>
<p>Stra?nik:<br />
Czy to s?u?ka, czy szlachcianka bez skazy,<br />
My spe?niamy królewskie rozkazy.<br />
Musimy wej?? i do s?u?ki,<br />
Pantofelek przymierzy? do nó?ki.<br />
Poka?, mi?a panienko,<br />
Czy masz stopk? male?k?.</p>
<p>Kopciuszek:<br />
Jam, panowie, sierota,<br />
Gdzie do mnie pantofelek ze z?ota?</p>
<p>Stra?nik:<br />
Nie mo?emy ci, panienko, wierzy?,<br />
Musimy pantofelek przymierzy?&#8230;<br />
A to ci niespodzianka!<br />
Wi?c to ty jeste? królewska wybranka!<br />
Pantofelek le?y, jak ula?!<br />
Pójdziesz z nami, panienko, do Króla!</p>
<p>Haneczka:<br />
Mamo, ja si? czyba zabij?!</p>
<p>Kasie?ka:<br />
Mamo, ja tego nie prze?yl?!</p>
<p>Macocha:<br />
?wiat si? ko?czy, daj? s?owo,<br />
Nasz Kopciuszek zostanie Królow?!</p>
<p>Ochmistrz:<br />
Jego Królewska Mo??<br />
Wszem i wobec obwieszcza,<br />
Tym z bliska i tym z daleka&#8230;</p>
<p>Królewicz:<br />
Niech Pan Ochmistrz si? streszcza,<br />
Bo ?lubny orszak ju? czeka.</p>
<p>Ochmistrz:<br />
Dobrze, powiem wi?c krótko:<br />
Nadszed? kres wszystkim smutkom,<br />
Jeste?my uszcz??liwieni,<br />
?e nasz Królewicz si? ?eni!<br />
Król nasz wyprawia wesele huczne,<br />
A was wszystkich zaprasza na uczt?!</p>
<p>G?os I:<br />
M?oda para niech ?yje!</p>
<p>G?os II:<br />
Niech ?yje!</p>
<p>Haneczka:<br />
Mamo, ja si? chyba zabij?&#8230;</p>
<p>Macocha:<br />
?wiat si? ko?czy, daj? s?owo&#8230;<br />
Nasz Kopciuszek zostanie Królow?!</p>
<p>Kopciuszek:<br />
Pob?ogos?aw mnie, pani matko,<br />
Bo za chwil? ju? b?d? m??atk?.<br />
Nie gniewajcie si? na mnie, siostrzyczki,<br />
Podaruj? wam z?ote trzewiczki<br />
I z obu was uczyni?<br />
Królewskie ochmistrzynie.</p>
<p>Królewicz:<br />
Spiesz si?, spiesz, mój kwiatuszku,<br />
Nie ma czasu, niestety,<br />
Trzeba zamkn?? drzwi od karety<br />
I w ten sposób zako?czy? bajk? o Kopciuszku.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/kopciuszek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bajka- Boles?aw Prus</title>
		<link>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/bajka-boleslaw-prus/</link>
		<comments>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/bajka-boleslaw-prus/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2006 20:20:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bajkiopowiadania</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bajkiopowiadania.com/?p=32</guid>
		<description><![CDATA[Pawe? i Gawe? Mi?dzy Paw?em i Gaw?em przez szereg lat toczy? si? proces o maj?tek. Pawe? by? to pi?kny i okaza?y szlachcic; Gawe? &#8211; niezgrabny, lecz silny dorobkiewicz. Pawe? mia? jedn? skrzyni? pieni?dzy, a drug? odwiecznych dokumentów; Gawe? mia? dwie skrzynie pieni?dzy i ma?? kopert? z wekslami Paw?a. Nareszcie Pawe? wierzy? w ?wi?to?? starych przywilejów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Pawe? i Gawe?            <img width="105" height="80" alt="miski" src="http://www.parkigry.com/wp-content/misiek_9.jpg" /><br />
</strong></p>
<p><em><strong>Mi?dzy Paw?em i Gaw?em przez szereg lat toczy? si? proces o maj?tek. Pawe? by? to pi?kny i okaza?y szlachcic; Gawe? &#8211; niezgrabny, lecz silny dorobkiewicz. Pawe? mia? jedn? skrzyni? pieni?dzy, a drug? odwiecznych dokumentów; Gawe? mia? dwie skrzynie pieni?dzy i ma?? kopert? z wekslami Paw?a. Nareszcie Pawe? wierzy? w ?wi?to?? starych przywilejów i robi?, co móg?, a?eby upokorzy? Gaw?a; Gawe? za? wierzy?, ?e mie? b?dzie tylko to, co sobie sam zrobi; robi? za? wszystko, co potrzeba, a?eby zbogaci? si? i &#8211; wygra? proces. Poza ta?cami, ucztami i polowaniami, najmilszem zaj?ciem Paw?a by?o obmy?la? sposoby wywy?szenia si? nad Gaw?em. Gdy Gawe? wybudowa? sobie dom, Pawe? wznosi? pa?ac. Gawe? ubra? swoj? s?u?b? w jednakowe sukmany; Pawe? natychmiast sprawi? swojej czerwon? liberj? ze z?oconemi guzikami. Gawe? kupi? czwórk? kasztanów; Pawe? dopóty nie zazna? spokojno?ci, dopóki w stajni nie posiada? o?miu kasztanów w bia?e ?aty. W taki sposób, na ka?dym kroku upokarzaj?c Gaw?a, Pawe? wyda? pieni?dze, które mia? w skrzyni, i jeszcze wystawi? sporo weksli, które Gawe? wykupi? po cichu.</strong></em></p>
<p><em><strong>Gdy wie?? o gospodarce Paw?a rozesz?a si? ju? i w dalszych okolicach, przyjecha? do niego stary przyjaciel rodziny i rzek?:</strong></em></p>
<p><em><strong>- Mój Pawe?ku, s?ysz?, ?e straci?e? ca?? gotówk? po ojcu i jeszcze wlaz?e? w d?ugi. Daj wi?c pokój twoim wy?cigom z Gaw?em, bo ka?dy wy?cig ma t? niedobr? stron?, ?e mo?na na nim kark skr?ci?.</strong></em></p>
<p><em><strong>Pawe? zamy?li? si? i odpar?:</strong></em></p>
<p><em><strong>- Aha! Rozumiem i ju? teraz wiem, co zrobi?!&#8230;</strong></em></p>
<p><em><strong>Lecz gdy dowiedzia? si?, ?e Gaw?owi przyby?a trzecia skrzynia z pieni?dzmi i druga koperta z jego wekslami, gniew Paw?a przerodzi? si? w niepokój, a duma w nienawi??. I postanowi? nie ?ciga? si? z Gaw?em, ale wprost nawet nie robi? tego, co robi Gawe?.</strong></em></p>
<p><em><strong>- Niech ludzie nie my?l? &#8211; mówi? do siebie &#8211; ?e mi?dzy mn?, a tym ga?ganem jest co? wspólnego!&#8230;</strong></em></p>
<p><em><strong>Gdy wi?c Gawe? zacz?? ulepsza? swoj? ziemi? sztucznemi nawozami, Pawe? zapowiedzia? rz?dcom, aby nie wa?yli si? sprowadza? do jego maj?tków nawet ?uta sztucznego nawozu. Gdy Gawe? postawi? nowe obory dla byd?a i nowe domy dla czeladzi, Pawe? kaza? trzyma? byd?o w wal?cych si? oborach, a parobkom mieszka? w izbach, które nie mia?y drzwi i okien. Gdy Gawe? pocz?? u siebie zaprowadza? p?odozmian, Pawe? nabra? nagle ochoty do trzypolówki i twierdzi?, ?e ten jest najlepszy system rolnictwa w warunkach obecnych.</strong></em></p>
<p><em><strong>Dzi?ki takim praktykom, d?ugi Paw?a wzros?y, a Gawe? posiada? ju? trzeci? kopert? weksli swojego przeciwnika. Wówczas do Paw?a znowu przyjecha? w odwiedziny stary przyjaciel i rzek?:</strong></em></p>
<p><em><strong>- Do tej pory, mój Pawle, przypuszcza?em, ?e nie masz do?wiadczenia, ale dzi? widz?, ?e ty nie masz rozs?dku&#8230;</strong></em></p>
<p><em><strong>- A to znowu co?&#8230; &#8211; oburzy? si? Pawe?.</strong></em></p>
<p><em><strong>- Tylko zastanów si? &#8211; mówi? stary przyjaciel. &#8211; Przez szereg lat chcia?e? Gaw?a upokorzy? wydatkami na rzeczy zbytkowne i nadszarpn??e? maj?tek. Dzi? znowu, przez ?lep? nienawi??, rzuci?e? si? w drug? ostateczno?? i nie chcesz robi? nic z tego, co on robi, cho?by to by?o najlepsze; no &#8211; i rujnujesz swój maj?tek do reszty&#8230;</strong></em></p>
<p><em><strong>- A jak?eby pan poczyna? sobie z tym ga?ganem, b?d?c na mojem miejscu?&#8230; &#8211; zapyta? nieco skruszony Pawe?.</strong></em></p>
<p><em><strong>- Przede wszystkiem, nie zajmowa?bym si? Gaw?em &#8211; odpar? przyjaciel &#8211; i robi?bym nie jemu na z?o??, ale sobie na po?ytek. Owszem, na?ladowa?bym go w rzeczach dla mnie korzystnych, i nawet nie waha?bym si? przyznawa? mu pierwsze?stwa, o ile naprawd? zrobi?by co? lepiej ode mnie&#8230;</strong></em></p>
<p><em><strong>Pawe? zamy?li? si? i odpar?:</strong></em></p>
<p><em><strong>- Aha!&#8230; Teraz ju? wiem, co zrobi?!</strong></em></p>
<p><em><strong>Ale nie zrobi? nic, poniewa? Gawe?, zebrawszy dostateczn? ilo?? jego weksli, uzyska? wyrok s?dowy i przy pomocy komorników wyrzuci? Paw?a z maj?tku.</strong></em></p>
<p><em><strong>Niedaleko zajdzie kulawy rozs?dek, chocia?by pycha z nienawi?ci? prowadzi?y go pod r?ce.</strong></em></p>
<p><em><strong><br />
</strong></em><em><strong> </strong></em></p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/bajka-boleslaw-prus/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Psi pazur &#8211; Jan Brzechwa</title>
		<link>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/psi-pazur-jan-brzechwa/</link>
		<comments>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/psi-pazur-jan-brzechwa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2006 15:58:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bajkiopowiadania</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bajkiopowiadania.com/?p=30</guid>
		<description><![CDATA[Psi pazur ?y? sobie raz pewien Mazur. Mia? Mazur oczy jak lazur, A zwa? si? Mazur Psipazur. Psipazur mierzy? trzy cale, Ale w nadmiernym zapale Wci?? wykrzykiwa? zuchwale: &#8220;Hej, niedo??gi i tchórze, Który chce dosta? po skórze, Niech zjawi si? tu, a nu?e!&#8221; Wygra?a? tak raz i drugi, A mia? na swoje us?ugi Zapa?k? zamiast [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><strong><em><span style="font-family: Arial; color: #003366">Psi pazur</span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><em><span style="font-family: Arial"><br />
?y? sobie raz pewien Mazur.<br />
Mia? Mazur oczy jak lazur,<br />
A zwa? si? Mazur Psipazur.</p>
<p>Psipazur mierzy? trzy cale,<br />
Ale w nadmiernym zapale<br />
Wci?? wykrzykiwa? zuchwale:</p>
<p>&#8220;Hej, niedo??gi i tchórze,<br />
Który chce dosta? po skórze,<br />
Niech zjawi si? tu, a nu?e!&#8221;</p>
<p>Wygra?a? tak raz i drugi,<br />
A mia? na swoje us?ugi<br />
Zapa?k? zamiast maczugi.</p>
<p>Dziewcz?ta si? ogl?da?y,<br />
Ch?op ka?dy wytrzeszcza? ga?y,<br />
?e Mazur, a taki ma?y.</p>
<p>Dzieci wo?a?y: &#8220;S?siedzie,<br />
Uwa?aj, bo b?dziesz w biedzie,<br />
Jeszcze ci? kundel przejedzie!&#8221;</p>
<p>Psipazur grozi? zapa?k?:<br />
&#8220;Oj, dam ja po skórze ?mia?kom!<br />
Ut?uk? wszystkich na mia?ko!&#8221;</p>
<p>Roze?mia? si? gruby piekarz:<br />
&#8220;Chcesz bi? si?, to czemu zwlekasz?<br />
Ju? d?u?ej czeka? mi nie ka?!&#8221;</p>
<p>Pispazur rzek?: &#8220;Daj? skok, o!&#8221;<br />
I podskoczywszy wysoko,<br />
Zapa?k? dziabn?? go w oko.</p>
<p>Ukry? si? potem na so?nie,<br />
A piekarz j?kn?? ?a?o?nie<br />
I uciek? tam, gdzie pieprz ro?nie.</p>
<p>Mazur za? dalej szed? drog?,<br />
Spotka? ?o?nierza. Ten srogo<br />
Zawo?a?: &#8220;Straszy? chcesz? Kogo?&#8221;</p>
<p>Psipazur uda?, ?e s?ucha,<br />
Podskoczy?, i krzycz?c &#8220;u-ha&#8221;<br />
Wbi? mu zapa?k? do ucha.</p>
<p>Zwia? ?o?nierz w krzaki pobliskie<br />
Wo?aj?c z p?aczliwym piskiem:<br />
&#8220;Ugodzi? mnie swym pociskiem!&#8221;</p>
<p>Tu wpad? na Mazura m?ynarz:<br />
&#8220;Ju? troch? si? zapominasz,<br />
?le sobie, bratku, poczynasz!</p>
<p>Lecz teraz ci si? dostanie!<br />
Za twoje z?e zachowanie<br />
Pot??ne spuszcz? ci lanie!&#8221;</p>
<p>Psipazur spojrza? z ukosa,<br />
Podskoczy? i z?y jak osa<br />
Wbi? mu zapa?k? do nosa.</p>
<p>M?ynarz zatoczy? si?, kichn??,<br />
A? sobie szcz?k? wywichn??<br />
I z j?kiem do m?yna czmychn??.</p>
<p>Psipazur za? po tej scenie<br />
Wpakowa? r?ce w kieszenie<br />
I odszed? dumny szalenie.</p>
<p>Na Rynku wszed? do gospody,<br />
Gdzie siedzia? Wyrwid?b m?ody<br />
I jad? ?mietankowe lody.</p>
<p>Psipazur rzek?: &#8220;Tu u?yj?!<br />
Mam w gar?ci kij, co sam bije,<br />
Podstawiaj do bicia szyj?!&#8221;</p>
<p>Wyrwid?b za?mia? si? z cicha:<br />
&#8220;A có? to za stwór, u licha,<br />
Który do ucha mi prycha?!&#8221;</p>
<p>Wsta? z ?awy, niedba?ym ruchem<br />
Dwa palce uniós? nad zuchem<br />
I schowa? go za pazuch?.</p>
<p>&#8220;Ja ci si? zaraz przys?u??!<br />
W kurniku ci?, Psipazurze,<br />
Dam na kolacj? pstrej kurze!&#8221;</p>
<p>Pobieg? poprzez ?cierniska,<br />
Bo droga by?a niebliska,<br />
A je?ca r?k? przyciska?.</p>
<p>Gdy bieg? przez most na Zarzecze,<br />
Zawo?a? nagle: &#8220;Cz?owiecze!<br />
Ratunku! Pali mnie! Piecze!</p>
<p>Co robisz, ty pch?o, ty mucho?!<br />
Daj spokój, bo b?dzie krucho!<br />
Wszak ogie? mam za pazuch?!</p>
<p>Ach, nie wierz moim przechwa?kom,<br />
Ju? puszcz? ci?, bo zapa?k?<br />
Na w?giel spalisz mi cia?ko!&#8221;</p>
<p>To mówi?c Wyrwid?b m?ody<br />
Rzuci? si? z mostu do wody,<br />
By w rzece szuka? och?ody.</p>
<p>A Mazur na brzeg wyskoczy?,<br />
Ledwie podeszwy zamoczy?,<br />
I mru??c z?o?liwie oczy</p>
<p>Zawo?a?: &#8220;Zdechlaki! Tchórze!<br />
Który chce dosta? po skórze,<br />
Niech zjawi si? tu! A nu?e!&#8221;</span></em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/psi-pazur-jan-brzechwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Depesza- Jan Brzechwa</title>
		<link>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/depesza-jan-brzechwa/</link>
		<comments>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/depesza-jan-brzechwa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2006 15:55:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>matteoraggi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bajkiopowiadania.com/?p=29</guid>
		<description><![CDATA[Depesza Miasto Klouszki Ulica Ko?ciuszki Numer dwadzie?cia, U swego te?cia Mieszka Leszek Kulesza. Do Leszka Przysz?a depesza: OB KULESZA KO?CIUSZKI KOLUSZKI STOP PRZYJE?D?AJ DO KIELC NA RACUSZKI BOB Listonosz depesz? bierze I spieszy I spieszy I spieszy Na rowerze Na rowerze Na rowerze Z t? depesz? do Leszka Kuleszy. &#8220;Czy tu mieszka pan Leszek Kulesza? [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><strong><span style="color: maroon">Depesza</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><img width="71" height="100" align="right" alt="kubu? puchatek" src="http://www.parkigry.com/wp-content/7.gif" /></p>
<p class="MsoNormal"><strong><br />
Miasto Klouszki<br />
Ulica Ko?ciuszki<br />
Numer dwadzie?cia,<br />
U swego te?cia<br />
Mieszka<br />
Leszek Kulesza.<br />
Do Leszka<br />
Przysz?a depesza:</strong></p>
<p><strong>OB<br />
KULESZA KO?CIUSZKI KOLUSZKI<br />
STOP<br />
PRZYJE?D?AJ DO KIELC NA RACUSZKI<br />
BOB</strong></p>
<p><strong>Listonosz depesz? bierze<br />
I spieszy<br />
I spieszy<br />
I spieszy</strong></p>
<p><strong>Na rowerze<br />
Na rowerze<br />
Na rowerze</strong></p>
<p><strong>Z t? depesz? do Leszka Kuleszy.</strong></p>
<p><strong>&#8220;Czy tu mieszka pan Leszek Kulesza?<br />
Jest do pana Kuleszy, depesza.&#8221;</strong></p>
<p><strong>&#8220;Nie ma go, prosz? pana.<br />
W?a?nie we wtorek z rana<br />
Wyjecha? do Warszawy<br />
Za?atwi? wa?ne sprawy.<br />
Zamieszka? pod pi?tym na Bema,<br />
A tu go, niestety, nie ma.&#8221;</strong></p>
<p><strong>Listonosz z rozp?du na rower &#8211; hops!<br />
Przyje?d?a do urz?du zziajany jak mops,<br />
Biegnie do naczelnika<br />
I ze s?ów jego w?a?nie wynika,<br />
?e nie dor?czy? depeszy,<br />
Gdy? nie ma w Koluszkach Kuleszy.</strong></p>
<p><strong>Naczelnik telegrafu, cz?ek obowi?zkowy,<br />
Rzek?, nie wdaj?c si? w zb?dne rozmowy:<br />
&#8220;Co? Kulesza wyjecha?? Znajdziemy Kulesz?!<br />
Do Warszawy w ?lad za nim wy?lemy depesz?.&#8221;</strong></p>
<p><strong>Dwaj telegrafi?ci przy dwóch aparatach<br />
T? sam? depesz? ?l? do adresata:<br />
Wystukuj? kolejne litery<br />
Stuk-stuk-stuk<br />
Jedna, dwie, trzy, cztery&#8230;<br />
Litery</strong></p>
<p><strong>Biegn? po drucie<br />
Stuk-stuk-stuk<br />
W Warszawie w tej samej minucie<br />
Telegrafista odbiera:<br />
Ka &#8211; litera, U &#8211; litera, eL &#8211; litera<br />
Kul&#8230; Kule&#8230; Kulesza&#8230;<br />
Uk?ada si? z liter depesza:</strong></p>
<p><strong>KULESZA BEMA WARSZAWA<br />
JEST WA?NA NIEZMIERNIE SPRAWA<br />
STOP<br />
PRZEKAZUJ? DEPESZ? KOLUSZKI<br />
STOP<br />
PRZYJE?D?AJ DO KIELC NA RACUSZKI<br />
BOB</strong></p>
<p><strong>Listonosz depesz? bierze<br />
I spieszy<br />
I spieszy<br />
I spieszy</strong></p>
<p><strong>Na rowerze<br />
Na rowerze<br />
Na rowerze</strong></p>
<p><strong>Z t? depesz? do Leszka Kuleszy.</strong></p>
<p><strong>&#8220;Czy tu mieszka pan Leszek Kulesza?<br />
Jest do pana Kuleszy, depesza.&#8221;</strong></p>
<p><strong>&#8220;Owszem, mieszka? na Bema,<br />
Lecz go od wczoraj ju? nie ma.<br />
Wyjecha? do Krakowa,<br />
Adres: ulica Basztowa,<br />
Numer domu pi?tna?cie,<br />
Tam mu depesz? przeka?cie.&#8221;</strong></p>
<p><strong>Listonosz wraca, rzecz oczywista,<br />
Znów wystukuje telegrafista<br />
Szereg tych samych liter i znaków:</strong></p>
<p><strong>KULESZA BASZTOWA KRAKÓW&#8230;</strong></p>
<p><strong>Znów listonosz depeszy dor?czy? nie mo?e,<br />
Bo Kulesza wyjecha? nad morze.<br />
I znów aparat stuka,<br />
I znów listonosz szuka:</strong></p>
<p><strong>KULESZA S?ONECZNA SOPOT&#8230;</strong></p>
<p><strong>I znowu z Kulesz? k?opot,<br />
Bo wyjecha? do ?om?y, do stryja.<br />
Znów telegraf litery wybija,<br />
Za Kulesz? depesza pod??a:</strong></p>
<p><strong>KULESZA TRAUGUTTA ?OM?A&#8230;</strong></p>
<p><strong>Ale w ?om?y ta sama nowina -<br />
Wyjecha? do Szczecina!<br />
Depesza w ?lad za nim leci:</strong></p>
<p><strong>KULESZA PORTOWA SZCZECIN&#8230;</strong></p>
<p><strong>A w Szczecinie ta sama nowina -<br />
Wyjecha? do Lublina.<br />
Z Lublina do Olsztyna,<br />
Z Olsztyna do Raszyna,<br />
Z Raszyna do Cieszyna&#8230;</strong></p>
<p><strong>Tak? mia? z nim telegraf robot?!<br />
Wreszcie wróci? do domu w sobot?.<br />
Ledwo wróci?, przychodzi depesza:</strong></p>
<p><strong>OB<br />
KULESZA KO?CIUSZKI KOLUSZKI<br />
WARSZAWA KRAKÓW SOPOT<br />
?OM?A SZCZECIN LUBLIN<br />
OLSZTYN RASZYN CIESZYN KOLUSZKI<br />
STOP<br />
PRZYJE?D?AJ DO KIELC NA RACUSZKI<br />
BOB</strong></p>
<p><strong>Ledwo przysz?a depesza,<br />
Skoczy? Leszek Kulesza<br />
I po chwili ju? by? w autobusie,<br />
Bo bardzo spieszy?o mu si?.</strong></p>
<p><strong>Przyjecha? do Kielc w sam? por?<br />
Wieczorem,<br />
Kiedy na stó? wnoszono racuszki.<br />
A racuszki &#8211; wprost liza? paluszki,<br />
Takich nigdzie i nikt wam nie poda!</strong></p>
<p><strong>Nie proszono was?<br />
A szkoda!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/depesza-jan-brzechwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

