środa, styczeń 18th 2006


Le? - Jan Brzechwa
posted @ 1:45 am in [ Dla dzieci - Wierszyki - Wiersze ]

LE?

Na tapczanie siedzi le?,
nic nie robi ca?y dzie?.
-O wypraszam to sobie!
Jak to? Ja nic nie robi??

A kto siedzi na tapczanie?
A kto zjad? pierwsze ?niadanie?
A kto dzisiaj plu? i ?apa??
A kto si? w g?ow? podrapa??
A kto dzi? zgubi? kalosze?
O o prosz?!

Na tapczanie siedzi le?,
nic nie robi ca?y dzie?.

Przepraszam! A tranu nie pi?em?
A uszu dzisiaj nie my?em?
A nie urwa?em guzika?
A nie pokaza?em j?zyka?
A nie chodzi?em si? strzyc?
To wszystko nazywa si? nic?

Na tapczanie siedzi le?,
nic nie robi ca?y dzie?.

Nie poszed? do szko?y ,
bo mu si? nie chcia?o,
Nie odrobi? lekcji,
bo czasu mia? za ma?o,
Nie zasznurowa? trzewików,
bo nie mia? ochoty,
Nie powiedzia? ”dzie? dobry”,
bo z tym za du?o roboty,
Nie napoi? Azorka,
bo za daleko jest woda,
Nie nakarmi? kanarka,
bo czasu mu by?o szkoda,
Mia? zje?? kolacj?- tylko ustami mlasn??,
Mia? po?o?y? si? spa?- nie zd??y?- zasn??.
?ni?o mu si?,
?e nad czym? ogromnie si? trudzi?;
Tak zm?czy? si? tym snem,
?e si? obudzi?.




środa, styczeń 18th 2006


PINOKIO
posted @ 1:40 am in [ Dla dzieci - Bajki ]

Pinokio

Dawno temu ?y? sobie stolarz D?epeto. Kocha? swoja prac?, lecz by? bardzo samotny. Pewnego dnia D?epeto znalaz? du?y kawa?ek lipowego drewna. “B?dzie z niego pi?kny pajac” pomy?la? i zabra? sie do roboty. Po godzinie z duma popatrzy? na swoje dzie?o: Gdyby? by? prawdziwym ch?opcem , da?bym ci na imi? Pinokio. Us?ysza?a to B??kitna Wró?ka i postanowi?a wynagrodzi? mu lata samotno?ci. Tchn??a ?ycie w drewniane serce pajaca i Pinokio o?y?. D?epeto nie posiada? si? ze szcz??cia. Zrobi? pajacykowi ubranie i kupi? mu elementarz, by jak prawdziwy ch?opiec móg? i?? do szko?y. - B?d? najlepszym uczniem , tato! - zawo?a? Pinokio i pobieg?.
Nagle t?um zagrodzi? mu drog?. Zabrzmia?a weso?a muzyka.
- Oto wielki Giovanni i jego teatr lalek! Kupujcie bilety! “Musz? to zobaczy?” pomy?la? Pinokio. Pobieg? na rynek , sprzeda? elementarz i kupi? bilet.
Teatr tak go zachwyci? , ?e zacz?? ta?czy? z marionetkami.
- Psujesz przedstawienie!- rozz?o?ci? si? Giovanni -Spal? ci? za to w piecu, ?obuzie! Jednak gdy Pinokio opowiedzia? dyrektorowi o tacie , który by za nim bardzo t?skni?, Giovanniemu ?al si? zrobi?o starego stolarza. -Id? - powiedzia? - Napal? w piecu inn? drewnian? lalk?. - Nie!- krzykn?? pajacyk- To ju? lepiej spal mnie! Odwaga Pinokia spodoba?a si? Givanniemu. Da? mu w nagrod? gar?? z?otych monet i obieca?, ?e nie spali ?adnej marionetki. Wtedy Pinokio przypomnia? sobie o szkole. Gdy szed? kupi? nowy elementarz , spotka? kota i lisa. Nowi znajomi poradzili pajacykowi , aby zakopa? monety i poczeka? , a? wyro?nie z nich drzewo pieni?dzy. Naiwny Pinokio zasadzi? monety i… zasn??. Kot i lis tylko na to czekali. Zabrali pieni?dze, biednego pajaca przywi?zali do drzewa i juz ich nie by?o.
- Pomocy! Ratunku! - wo?a? rozpaczliwie Pinokio. Us?ysza?a to B??kitna Wró?ka. Uwolni?a go i spyta?a, co si? sta?o. Pajacykowi by?o wstyd, ?e da? si? oszuka? ,wi?c postanowi? nie powiedzie? wró?ce prawdy. Lecz im bardziej k?ama?, tym jego nos robi? si? d?u?szy…

(more…)




środa, styczeń 18th 2006


KSI??NICZKA NA ZIARNKU GROCHU
posted @ 1:38 am in [ Dla dzieci - Bajki ]

Ksi??niczka na ziarnku grochu

By? sobie pewnego razu ksi??e, który chcia? si? o?eni? z ksi??niczk?, ale to musia?a by? prawdziwa ksi??niczka. Je?dzi? wi?c po ?wiecie, ?eby znale?? prawdziw? ksi??niczk?, ale gdy tylko jak?? znalaz?, okazywa?o si?, ?e ma jakie? “ale”. Ksi??niczek by?o du?o jednak?e ksi??e nigdy nie móg? zdoby? pewno?ci, ?e to by?y prawdziwe ksi??niczki. Zawsze by?o tam co? niezupe?nie w porz?dku. Wróci? wi?c do domu i bardzo si? martwi?, bo tak ogromnie chcia? mie? za ?one prawdziw? ksi??niczk?.
Pewnego wieczora by?a okropna pogoda ; b?yska?o i grzmia?o, a deszcz la? jak z cebra; by?o strasznie. Nagle zapuka? kto? do bramy miasta i stary król wyszed? otworzy?. Przed bram? sta?a ksi??niczka. Ale, mój Bo?e, jak?e wygl?da?a, co uczyni?y z niej deszcz i s?ota! Woda sp?ywa?a z w?osów i sukien, wlewa?a si? strumykami do trzewiczków i wylewa?a si? pi?tami, ale dziewczynka powiedzia?a, ?e jest prawdziwa ksi??niczk?.
“Zaraz si? przekonamy” - pomy?la?a stara królowa, ale nie powiedzia?a ani s?owa, posz?a do sypialni, zdj??a cal? po?ciel, na spód ?ó?ka po?o?y?a ziarnko grochu i u?o?y?a jeden na drugim dwadzie?cia materaców na tym ziarnku grochu, a potem jeszcze dwadzie?cia puchowych pierzyn na tych materacach. I na tym pos?aniu mia?a spa? ksi??niczka. Rano królowa zapyta?a ja, jak sp?dzi?a noc.
-O, bardzo ?le! - powiedzia?a ksi??niczka - ca?? noc oka nie mog?am zmru?y?. Nie wiadomo, co tam by?o w ?ó?ku. Musia?am le?e? na czym? twardym, bo mam ca?e cia?o br?zowe i niebieskie od si?ców. To straszne! Wtedy mieli ju? pewno?? , ze by?a to prawdziwa ksi??niczka , skoro przez dwadzie?cia materaców i dwadzie?cia puchowych pierzyn poczu?a ziarnko grochu. Tak? delikatn? skór? mog?a mie? tylko prawdziwa ksi??niczka.
Ksi??e wzi?? j? za ?on? , bo teraz by? pewny, ?e to prawdziwa ksie?niczka , a ziarenko grochu oddano do muzeum , gdzie jeszcze teraz mozna je ogl?da? ,o ile go kto? nie zabra?.
Widzicie to by?a prawdziwa historia!

ksi??niczka



środa, styczeń 18th 2006


CZERWONY KAPTUREK
posted @ 1:36 am in [ Dla dzieci - Bajki ]

Czerwony Kapturek

Snuj si?, snuj, bajeczko!
A by?o tak: niedaleczko, W?a?nie tutaj, nad rzeczk?,
Mieszka?a wdowa z córeczk?.
Córeczka, chocia? ma?a, swej matce pomaga?a:
Zamiata?a pod?og?, pe??a grz?dki ubogie,
Chrust zbiera?a te? czasem, bo mieszka?y pod lasem,
Nios?a proso dla kurek… A zwa?a si?, - Czerwony Kapturek. Widziano j? bowiem nierzadko, jak krz?ta si? przed chatk?,
W ogródku i na podwórku - w czerwonym kapturku.
Tak si? zwa?a, jak si? zwa?a, cz?sto w niebo spogl?da?a,
W modre niebo, k?dy ptaki szybowa?y po?ród chmurek.
Teraz wiecie, kto to taki, Czerwony Kapturek.

Czerwony Kapturek: “Nie Mruczek, nie Burek, nie je?, nie ptak -
Czerwony Kapturek - to ja zw? si? tak.
Mam warkoczyk, modre oczy,
Buzi? mam jak mak.
Nie Mruczek, nie Burek
Nie je?, nie ptak - Czerwony Kapturek
To ja zw? si? tak.
W tej chatce, przy mamie Mój ca?y ?wiat,
nie psoc?, nie k?ami?, A mam siedem lat.
Nie znam troski, ?piewam piosnki, kocham ka?dy kwiat.
Pobiegn? na wzgórek, a las mi gra,
Czerwony Kapturek To ja, w?a?nie ja!”

(more…)




środa, styczeń 18th 2006


Fraszki - Jan Kochanowski
posted @ 1:16 am in [ Lektury i literatura szkolna - Dla dzieci - Fraszki ]

KSI?GI PIERWSZE
Nie dbaj? moje papiery
O przewa?ne bohatery;
Nic u nich Mars, chocia srogi,
I Achilles pr?dkonogi;
Ale ?miechy, ale ?arty
Zwyk?y zbiera? moje karty.
Pie?ni, ta?ce i biesiady
Schadzaj? si? do nich rady.
Statek tych czasów nie p?aci,
Prac? cz?owiek pró?no traci.
Przy fraszkach mi w?dy nalej?,
A to wniwecz, co si? ?miej?.

O ?YWOCIE LUDZKIM

Fraszki to wszytko, cokolwiek my?lemy,
Fraszki to wszytko, cokolwiek czyniemy;
Nie masz na ?wiecie ?adnej pewnej rzeczy,
Pró?no tu cz?owiek ma co mie? na pieczy.
Zacno??, uroda, moc, pieni?dze, s?awa,
Wszystko to minie jako polna trawa;
Na?miawszy si? nam i naszym porz?dkom,
Wemkna nas w mieszek, jako czyni? ??tkom.

RAKI

Folgujmy paniom nie sobie, ma rada;
Mi?ujmy wiernie nie jest w nich przysada.
Godno?ci trzeba nie za nic tu cnota,
Mi?o?ci pragn? nie pragn? tu z?ota.
Mi?uj? z serca nie patrzaj? zdrady,
Pilnuj? prawdy nie k?amaj? rady.
Wiar? uprzejm? nie dar sobie wa??,
W miar? nie nazbyt ci?gn?? rzemie? ka??.
Wiecznie wam s?u?? na chwil?,
Bezpiecznie wierzcie nierad ja omyl?.

(more…)