poniedziałek, styczeń 23rd 2006
Konrad Wallenrod - Adam Mickiewicz
posted @ 11:58 am in [ Lektury i literatura szkolna -
Dramat ]
Konrad Wallenrod
WST?P
Sto lat mijalo, jak Zakon krzyzowy
We krwi poganstwa pólnocnego brodzil;
juz Prusak szyje uchylil w okowy
Lub ziemie oddal, a z dusza uchodzil;
Niemiec za zbiegiem rozpuscil gonitwy,
Wiezil, mordowal, az do granic Litwy.
Niemen rozdziela Litwinów od wrogów:
Po jednej stronie blyszcza swiatyn szczyty
10 I szumia lasy, pomieszkania bogów;
po drugiej stronie, na pagórku wbity
Krzyz, godlo Niemców, czolo kryje w niebie,
Grozne ku Litwie wyciaga ramiona,
Jak gdyby wszystkie ziemie Palemona
Chcial z góry objac i garnac pod siebie.
Z tej strony tlumy litewskiej mlodziezy,
W kolpakach rysich, w niedzwiedziej odziezy,
Z lukiem na plecach, z dlonia pelna grotów,
Snuja sie, sledzac niemieckich obrotów.
20 po drugiej stronie, w szyszaku i zbroi,
Niemiec na koniu nieruchomy stoi;
Oczy utkwiwszy w nieprzyjaciól szaniec,
Nabija strzelbe i liczy rózaniec.
I ci, i owi pilnuja przeprawy.
Tak Niemen, dawniej slawny z goscinnosci,
Laczacy bratnich narodów dzierzawy,
Juz teraz dla nich byl progiem wiecznosci;
I nikt, bez straty zycia lub swobody,
Nie mógl przestapic zakazanej wody.
30 Tylko galazka litewskiego chmielu,
Wdziekami pruskiej topoli necona,
Pnac sie po wierzbach i po wodnym zielu,
Smiale, jak dawniej, wyciaga ramiona
I rzeke krasnym przeskakujac wiankiem,
Na obcym brzegu laczy sie z kochankiem.
Tylko slowiki kowienskiej dabrowy .
Z bracia swoimi zapuszczanskiej góry
Wioda, jak dawniej, litewskie rozmowy
Lub, swobodnymi wymknawszy sie pióry,
40 Lataja w gosci na spólne ostrowy.
A ludzie? - ludzi rozdzielily boje !
Dawna Prusaków i Litwy zazylosc
Poszla w niepamiec; tylko czasem milosc
I ludzi zbliza. - Znalem ludzi dwoje.
O Niemnie i wkrótce runa do twych brodów
Smierc i pozoga niosace szeregi,
I twoje dotad szanowane brzegi
Topór z zielonych ogoloci wianków,
Huk dzial wystraszy slowiki z ogrodów.
50 Co przyrodzenia zwiazal lancuch zloty,
Wszystko rozerwie nienawisc narodów;
Wszystko rozerwie; - lecz serca kochanków
Zlacza sie znowu w piesniach wajdeloty.
(more…)
poniedziałek, styczeń 23rd 2006
Gra?yna - Adam Mickiewicz
posted @ 11:07 am in [ Lektury i literatura szkolna -
Dramat ]
Gra?yna
Coraz to ciemniej; wiatr pó?nocny ch?odzi,
Na dole tuman, a miesi?c wysoko
Po?ród kr???cej czarnych chmur powodzi,
We mgle nie ca?e pokazywa? oko;
I ?wiat by? nakszta?t gmachu sklepionego,
A niebo nakszta?t sklepu ruchomego,
Ksi??yc, jak okno, któr?dy dzie? schodzi.
Zamek na barkach nowogródzkiej góry
Od miesi?cznego bra? poz?ot? blasku;
Po wa?ach z darni i po sinym piasku
Olbrzymim s?upem ?ama? si? cie? bury,
Spadaj?c na fos?, gdzie w?ród wiecznych cie?ni
Dysza?a woda spod zielonych ple?ni.
Miasto ju? spa?, w zamku ognie zgas?y,
Tylko po wa?ach i po basztach stra?e
Powtarzanymi p?osz? senno?? has?y;
Wtem si? co? zdala na polu uka?e:
Jakowi? ludzie bieg? tu po b?oniach,
A ga??? cieniu za ka?dym si? czerni,
A bieg? pr?dko - musz? by? na koniach,
A ?wiec? mocno - musz? by? pancerni.
Zar?a?y konie, zagrzmia?a podkowa.
Trzej to rycerze jad? wzd?u? parowa;
Zjechali, staj? - a pierwszy z rycerzy
Krzyknie i w tr?bk? mosi??n? uderzy;
Uderzy? potem raz drugi i trzeci -
Stra?nik mu baszty rogiem odpowiada -
Brz?k?y wrzeci?dze, pochodnia za?wieci
I most zwodzony z ?oskotem opada.
Na t?tent koni zbiegli si? stra?nicy,
Chc?c bli?ej pozna? i m??e i stroje.
Pierwszy m?? jecha? w zupe?nej zbroicy,
Jak? zwyk? Niemiec przywdziewa? na boje;
I krzy? mia? czarny na bia?ej kapicy,
I krzy? na piersiach u z?otej p?tlicy,
Tr?bk? na plecach, kopij? u toku,
Ró?aniec w pasie i szabl? u boku.
(more…)
środa, styczeń 18th 2006
“Cierpienia m?odego Wertera” - Johann Wolfgang Goethe
posted @ 1:04 am in [ Lektury i literatura szkolna -
Dramat -
Proza ]
FRAGMENTY
8 lipca 1771
O, jakim?e cz?owiek jest dzieckiem! Jak?e ?aknie takiego spojrzenia! O, jakim?e cz?owiek jest dzieckiem! - Poszli?my do Wahlheim; panie wyjecha?y, a podczas naszych przechadzek, zdawa?o mi si?, ?e czytam w czarnych oczach Lotty… - Jestem g?upcem, wybacz mi; gdyby? je widzia?, te oczy! (…) Otó? kobiety wsiadaj?, ko?o karety stoi m?ody W., Selstadt, Audran i ja. Przez okienko karety gaw?dz? z ch?opcami, którzy oczywi?cie byli do?? rozbawieni i swawolni. Szuka?em oczu Lotty. Ach, przechodzi?y z jednego na drugiego! Lecz na mnie! na mnie! na mnie, który sta?em sam, zrezygnowany, nie pad?y! Serce me mówi?o jej tysi?ckrotnie: b?d? zdrowa, a ona nie widzia?a mnie! Kareta przejecha?a mimo. Spojrza?em za ni? ze ?z? w oku. Widzia?em, ?e stroik na w?osach Lotty wysun?? si? z okienka, a ona obejrza?a si?, by mnie zobaczy?. Ach! mnie? Drogi! Czepiam si? tej niepewno?ci! To moja pociecha. Mo?e si? za mn? obejrza?a! Mo?e! Dobranoc! O, jakim?e jestem dzieckiem!
13 lipca 1771
Nie, nie ?udz? si?! Czytam w jej czarnych oczach prawdziwe wspó?czucie dla mnie i mego losu! Tak, czuj? i mog? dowierza? sercu memu, ?e ona - czy? ?miem, czy? mog? wyrazi? niebo w tych s?owach? - ?e ona mnie kocha. (…)
16 lipca 1771
Ach, jaki? dreszcz przebiega wszystkie me ?y?y, gdy palec mój przypadkiem dotknie jej palca, gdy nasze stopy spotykaj? si? pod sto?em! Cofam si? jak przed ogniem, a jaka? tajemnicza moc poci?ga mnie znowu; czuj? zam?t we wszystkich zmys?ach. - O, a jej niewinno??, jej prosta dusza nie czuje, jak bardzo mnie m?cz? te drobne poufa?o?ci. Gdy w rozmowie k?adzie sw? r?k? i w?ród przej?cia si? tematem bli?ej si? do mnie przysuwa, gdy boski oddech jej ust dosi?ga warg moich, zda mi si?, ?e padam jakby ra?ony piorunem. (…)
Jest dla mnie ?wi?ta. Wszelka ??dza milczy w jej obecno?ci. Nie wiem, co si? ze mn? dzieje, gdy jestem przy niej; zda si?, jakby zmienia? si? ka?dy nerw mej duszy. (…)
(more…)