<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Bajki Opowiadania &#187; Fraszki</title>
	<atom:link href="http://www.bajkiopowiadania.com/Bajki_Opowiadania/fraszki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.bajkiopowiadania.com</link>
	<description>Bajki Opowiadania</description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 Mar 2011 01:12:18 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.3</generator>
		<item>
		<title>Fraszki &#8211; Jan Kochanowski</title>
		<link>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/fraszki-jan-kochanowski/</link>
		<comments>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/fraszki-jan-kochanowski/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2006 00:16:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bajkiopowiadania</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Fraszki]]></category>
		<category><![CDATA[Lektury i literatura szkolna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bajkiopowiadania.com/?p=9</guid>
		<description><![CDATA[KSI?GI PIERWSZE Nie dbaj? moje papiery O przewa?ne bohatery; Nic u nich Mars, chocia srogi, I Achilles pr?dkonogi; Ale ?miechy, ale ?arty Zwyk?y zbiera? moje karty. Pie?ni, ta?ce i biesiady Schadzaj? si? do nich rady. Statek tych czasów nie p?aci, Prac? cz?owiek pró?no traci. Przy fraszkach mi w?dy nalej?, A to wniwecz, co si? ?miej?. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>KSI?GI PIERWSZE</em></strong><em /><br />
Nie dbaj? moje papiery<br />
O przewa?ne bohatery;<br />
Nic u nich Mars, chocia srogi,<br />
I Achilles pr?dkonogi;<br />
Ale ?miechy, ale ?arty<br />
Zwyk?y zbiera? moje karty.<br />
Pie?ni, ta?ce i biesiady<br />
Schadzaj? si? do nich rady.<br />
Statek tych czasów nie p?aci,<br />
Prac? cz?owiek pró?no traci.<br />
Przy fraszkach mi w?dy nalej?,<br />
A to wniwecz, co si? ?miej?.</p>
<p><strong><span style="color: #ff9900">O ?YWOCIE LUDZKIM</span></strong><span style="color: #ff9900" /></p>
<p>Fraszki to wszytko, cokolwiek my?lemy,<br />
Fraszki to wszytko, cokolwiek czyniemy;<br />
Nie masz na ?wiecie ?adnej pewnej rzeczy,<br />
Pró?no tu cz?owiek ma co mie? na pieczy.<br />
Zacno??, uroda, moc, pieni?dze, s?awa,<br />
Wszystko to minie jako polna trawa;<br />
Na?miawszy si? nam i naszym porz?dkom,<br />
Wemkna nas w mieszek, jako czyni? ??tkom.</p>
<p><strong><span style="color: #ff9900">RAKI</span></strong><span style="color: #ff9900" /></p>
<p>Folgujmy paniom nie sobie, ma rada;<br />
Mi?ujmy wiernie nie jest w nich przysada.<br />
Godno?ci trzeba nie za nic tu cnota,<br />
Mi?o?ci pragn? nie pragn? tu z?ota.<br />
Mi?uj? z serca nie patrzaj? zdrady,<br />
Pilnuj? prawdy nie k?amaj? rady.<br />
Wiar? uprzejm? nie dar sobie wa??,<br />
W miar? nie nazbyt ci?gn?? rzemie? ka??.<br />
Wiecznie wam s?u?? na chwil?,<br />
Bezpiecznie wierzcie nierad ja omyl?.</p>
<p><span id="more-9"></span></p>
<p><strong><span style="color: #ff9900">NA BARBAR?</span></strong><span style="color: #ff9900" /></p>
<p>Jako? mi ju? skaczesz s?abo,<br />
Folguj sobie, mi?a Barbaro, prosz? ci?.<br />
Czart rozskaka? tego swata,<br />
Nie dba nic, cho? kto ma lada co przed sob?.<br />
Okazuje swoje sztuki,<br />
Albo? nie wie, ?e masz w Nuremberku towar?<br />
Ale ty w?dy nie b?d? g?upia,<br />
Nieznajomym nie daj dudkowa? przed sob?.<br />
Nie zwierzaj si? leda komu,<br />
Nie puszczaj mnichów do dobrego mieszkania.<br />
I kap?anów si? wystrzegaj,<br />
Raczej sama zaw?dy letanije ?piewaj!<br />
A chcesz li mi? s?ucha? dalej,<br />
Moja Barbaro, nie szacuj dobrych ludzi!<br />
Zaw?dy raczej szukaj zgody,<br />
Niech za ci? skacze, kto m?otem dobrze robi.<br />
Mo?esz odpru? i te wzorki,<br />
Czy?cie tak nam a z paciorkowym biczykiem.<br />
A nie dufaj w ?adne czary,<br />
I pod pierzem szpetny staro?wietski bieret.<br />
Wiedz?e, co masz czyni? z sob?,<br />
Bo lisi ogon za towar nie uchodzi.<br />
A ?otrowie, co to widz?,<br />
W oczy pi?knie, w k?cie szykuj? swe draby.<br />
Domy?laj?e si? ostatka,<br />
Wszake? ju? swym dziatkom marcypan rozda?a.</p>
<p><strong><span style="color: #ff9900">NA ?WI?TEGO OJCA</span></strong><span style="color: #ff9900" /></p>
<p>?wi?tym ci? zwa? nie mog?, ojcem si? nie wstydz?,<br />
Kiedy, wielki kap?anie, syny twoje widz?.</p>
<p><strong><span style="color: #ff9900">O DOKTORZE HISZPANIE</span></strong><span style="color: #ff9900" /></p>
<p>&#8220;Nasz dobry doktor spa? si? od nas bierze,<br />
Ani chce z nami doczeka? wieczerze.&#8221;<br />
&#8220;Dajcie mu pokój! najdziem go w po?cieli,<br />
A sami przedsi? bywajmy weseli!&#8221;<br />
&#8220;Ju? po wieczerzy, pód?my do Hiszpana!&#8221;<br />
&#8220;Ba, wier?, pód?my, ale nie bez dzbana.&#8221;<br />
&#8220;Puszczaj, doktorze, towarzyszu mi?y!&#8221;<br />
Doktor nie pu?ci?, ale drzwi pu?ci?y.<br />
&#8220;Jedna nie wadzi, daj ci Bo?e zdrowie!&#8221;<br />
&#8220;By jeno jedna&#8221; &#8211; doktor na to powie.<br />
Od jednej przesz?o a? wi?c do dziewi?ci,<br />
A doktorowi mózg si? we ?bie m?ci.<br />
&#8220;Trudny &#8211; powiada &#8211; mój rz?d z tymi pany:<br />
Szed?em spa? trze?wio, a wstan? pijany.&#8221;</p>
<p><strong><span style="color: #ff9900">NA ?LAS?</span></strong><span style="color: #ff9900" /></p>
<p>Sta? ku s?o?cu, a rozdziew g?b?, panie ?lasa,<br />
A ju? nie b?dziem szuka? inszego kompasa;<br />
Bo ten nos, co? to g?by ju? ledwe nie minie,<br />
Na z?bach nam oka?e, o której godzinie.</p>
<p><strong><span style="color: #ff9900">O ?YWOCIE LUDZKIM</span></strong><span style="color: #ff9900" /></p>
<p>Wieczna My?li, która? jest dalej ni? od wieka,<br />
Jesli ci? te? to rusza, co czasem cz?owieka,<br />
Wierz?, ?e tam na niebie masz mi?sopust prawy<br />
Patrz?c na rozmaite ?wiata tego sprawy.<br />
Bo leda co wyrzucisz, to my, jako dzieci,<br />
W taki treter, ?e z sob? wyniesiem i ?mieci.<br />
Wi?c temu r?kaw urw?, a ten czapk? straci;<br />
Drugi tej krotochwile i w?osy przyp?aci.<br />
Na koniec niefortuna albo ?mier? przypadnie,<br />
To drugi, cho?by nierad, czacz porzuci snadnie.<br />
Panie, godno li, niech t? rozkosz z Tob? czuj?:<br />
Niech drudzy za ?by chodz?, a ja si? dziwuj?.</p>
<p><!--more--></p>
<p><strong><em>KSI?GI WTÓRE</em></strong></p>
<p><strong><span style="color: #ff6600">NA LIP?</span></strong><span style="color: #ff6600" /></p>
<p>Go?ciu, si?d? pod mym li?ciem, a odpoczni sobie!<br />
Nie dójdzie ci? tu s?o?ce, przyrzekam ja tobie,<br />
Cho? si? nawysszej wzbije, a proste promienie<br />
?ci?gn? pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.<br />
Tu zaw?dy ch?odne wiatry z pola zawiewaj?,<br />
Tu s?owicy, tu szpacy wdzi?cznie narzekaj?.<br />
Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczo?y<br />
Bior? miód, który potym szlachci pa?skie sto?y.<br />
A ja swym cichym szeptem sprawi? umiem snadnie,<br />
?e cz?owiekowi ?acno s?odki sen przypadnie.<br />
Jab?ek wprawdzie nie rodz?, lecz mi? pan tak k?adzie<br />
Jako szczep nap?odniejszy w hesperyskim sadzie.</p>
<p><strong><span style="color: #ff6600">DO PETRY?A</span></strong><span style="color: #ff6600" /></p>
<p>Dawno? nie stoi owa rzecz, Petry?o,<br />
A przedsi?? igra? z niewiastami mi?o.<br />
Wyjad?e? wszytki recepty z apteki<br />
Dla tej oci?tnej i niesta?ej deki.<br />
Wielka cz??? ludzi nie b?dzie wierzy?a,<br />
?e co nie stoj?c &#8211; przedsi? stoi si?a.</p>
<p><strong><span style="color: #ff6600">DO DZIEWKI</span></strong><span style="color: #ff6600" /></p>
<p>Daj, czego? nie ub?dzie, by? nawi?cej da?a;<br />
Daj, czego pró?no dawa? potym b?dziesz chcia?a,<br />
Kiedy? zmarski twarz zorz?, a g?adkie ?wierciad?o<br />
Oka?e to na oko, ?e ci? si?a spad?o.<br />
Ju? tam s?u?y? nie b?d? te pieszczone s?owa:<br />
&#8220;Stachniczku, duszo moja!&#8221; &#8211; rychlej: &#8220;B?d? mi zdrowa,<br />
Maryja, ?aski pe?na!&#8221; &#8211; a w r?ku pacierze,<br />
Na jakie przy ko?ciele baba pieni?dz bierze.<br />
Teraz mo?esz lelij? pi?kny w?os otoczy?,<br />
Teraz mo?esz za?piewa?, mo?esz w ta?cu skoczy?;<br />
Po chwili przydzie druga, któr? przejdziesz laty,<br />
I rzecze?: &#8220;We?m ty k?dziel; przystojniej mnie z swaty.&#8221;</p>
<p><strong><span style="color: #ff6600">DO SNU</span></strong><span style="color: #ff6600" /></p>
<p>?nie, który uczysz umiera? cz?owieka<br />
I ukazujesz smak przysz?ego wieka,<br />
Uspi na chwil? to ?miertelne cia?o,<br />
A dusza sobie niech pobuja ma?o!<br />
Chce li, gdzie jasny dzie? wychodzi z morza,<br />
Chce li, gdzie wieczór ga?nie pozna zorza<br />
Albo gdzie ?niegi panuj? i lody,<br />
Albo gdzie wysch?y przed gor?cem wody.<br />
Wolno jej w niebie gwiazdom si? dziwowa?<br />
I spornym biegom z bliska przypatrowa?,<br />
A jako ko?a w spo?ecznym mijaniu<br />
Czyni? d?wi?k barzo wdzi?czny ku s?uchaniu.<br />
Niech si? nacieszy nieboga do woli,<br />
A cia?o, które odpoczynek woli,<br />
Niechaj tym czasem tesknice nie czuje,<br />
A co to nie ?y?, w czas si? przypatruje.</p>
<p><strong><span style="color: #ff6600">O PROPORCYJEJ</span></strong><span style="color: #ff6600" /></p>
<p>Atoli patrz?c na swe jajca silne,<br />
My?li?em rzeczy moim zdaniem pilne:<br />
Jesli mi? chce mie? szcz??cie w tym nierz?dzie,<br />
Niech mi da wedle proporcyjej m?dzie.</p>
<p><strong><em>KSI?GI TRZECIE</em></strong></p>
<p><strong><span style="color: red">DO GÓR I LASÓW</span></strong><span style="color: red" /></p>
<p>Wysokie góry i odziane lasy!<br />
Jako rad na was patrz?, a swe czasy<br />
M?odsze wspominam, które tu zosta?y,<br />
Kiedy na statek cz?owiek ma?o dba?y.<br />
Gdziem potym nie by?? Czegom nie skosztowa??<br />
Ja?em przez morze g??bokie ?eglowa?,<br />
Ja?em Francuzy, ja Niemce, ja W?ochy,<br />
Ja?em nawiedzi? Sybilline lochy.<br />
Dzi? ?ak spokojny, jutro przypasany<br />
Do miecza rycerz; dzi? miedzy dworzany<br />
W pa?skim pa?acu, jutro zasi? cichy<br />
Ksi?dz w kapitule, tylko ?e nie z mnichy<br />
W szarej kapicy a z dwojakim p?atem;<br />
I to czemu nic, jesli?e opatem?<br />
Taki by? Proteus, mieni?c si? to w smoka,<br />
To w deszcz, to w ogie?, to w barw? ob?oka.<br />
Dalej co b?dzie? Srebrne w g?owie nici,<br />
A ja z tym trzymam, kto co w czas uchwyci.</p>
<p><strong><span style="color: red">DO FRASZEK</span></strong><span style="color: red" /></p>
<p>Fraszki nieprzep?acone, wdzi?czne fraszki moje,<br />
W które ja wszytki k?ad? tajemnice swoje,<br />
B?d? ?askawie Fortuna ze mn? post?puje,<br />
B?d? inaczej, czego sna? wi?cej si? najduje.<br />
Obra?liby si? kiedy kto tak pracowity,<br />
?eby z was chcia? wyczerpa? umys? mój zakryty:<br />
Powiedzcie mu, niech pró?no nie frasuje g?owy,<br />
Bo si? w dziwny Labirynt i b??d wda takowy,<br />
Sk?d ?adna Aryjadna, ?adne k??bki tylne<br />
Wywie?? go móc nie b?d?, tak tam ?cie?ki mylne.<br />
Na koniec i sam cie?la, który to mistrowa?,<br />
Aby tu rogatego ch?opobyka chowa?,<br />
Nie zaw?dy do wrót trafi, a? pióra szychtuje<br />
Do ramienia, to? ledwe wierzchem wylatuje.</p>
<p><strong><span style="color: red">NA DOM W CZARNOLESIE</span></strong><span style="color: red" /></p>
<p>Panie, to moja praca, a zdarzenie Twoje;<br />
Raczy? b?ogos?awie?stwo da? do ko?ca swoje!<br />
Inszy niechaj pa?ace marmórowe maj?<br />
I szczerym z?otog?owem ?ciany obijaj?,<br />
Ja, Panie, niechaj mieszkam w tym gnia?dzie ojczystym,<br />
A Ty mi? zdrowiem opatrz i sumieniem czystym,<br />
Po?ywieniem u?ciwym, ludzk? ?yczliwo?ci?,<br />
Obyczajmi zno?nymi, nieprzykr? staro?ci?.</p>
<p><strong><span style="color: red">NA ZDROWIE</span></strong><span style="color: red" /></p>
<p>?lachetne zdrowie,<br />
Nikt si? nie dowie,<br />
Jako smakujesz,<br />
A? si? zepsujesz.<br />
Tam cz?owiek prawie<br />
Widzi na jawie<br />
I sam to powie,<br />
?e nic nad zdrowie<br />
Ani lepszego,<br />
Ani dro?szego;<br />
Bo dobre mienie,<br />
Per?y, kamienie,<br />
Tak?e wiek m?ody<br />
I dar urody,<br />
Mie?cia wysokie,<br />
W?adze szerokie,<br />
Dobre s?, ale -<br />
Gdy zdrowie w cale.<br />
Gdzie nie masz si?y,<br />
I ?wiat niemi?y.<br />
Klinocie drogi,<br />
Mój dom ubogi<br />
Oddany tobie<br />
Ulubuj sobie!</p>
<p class="MsoNormal">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bajkiopowiadania.com/2006/01/18/fraszki-jan-kochanowski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

