czwartek, styczeń 19th 2006


Czarne Kwiaty - Cyprian Kamil Norwid
posted @ 11:02 pm in [ Proza - Opowiadania ]

CZARNE KWIATY

linia_1

…Mo?na by ciekawe w tym wzgl?dzie rzeczy tu zapisa?, ale zaraz wstr?t cofa pióro i przychodzi na my?l zapytanie: “czy warto!…” Przy poj?ciach albowiem wspó?czesnych o czytelnictwie i o twórczo?ci pi?miennej zatracone jest prawie uczucie, kiedy pisarz stara si? unikn?? stylu przez uszanowanie dla rzeczy opisywanej a z siebie samej zupe?nej i zajmuj?cej, kiedy za?, przeciwnie, nie dopracowawszy formy, styl zaniedbuje… Kiedy chodzi po ziemi, okazuj?c, jak nisko zst?pi? potrafi?? - kiedy za? równie? nisko st?pa, przeto i? wznie?? si? wy?ej nie móg?? Te rozró?nia? odcienia, tak dla pewnych osób jednoznacz?ce, rzadki bardzo czytelnik dzi? potrafi, i dlatego niebezpiecznie jest w jak?kolwiek now? drog? na cal jeden post?pi?, i dlatego najbezpieczniej jest w kó?ko jedne i te? same motywa i formy proporcjonowa? tylko, nic nie wznowiwszy ani dodawszy, ani na uic si? nie odwa?ywszy.

S? wszelako w ksi?dze ?ywota i wiedzy ust?py takie, dla których formu? stylu nie ma, i to w?a?nie sztuka jest niema?a odda? je i zbli?y? takimi, jakimi s?. Maj?? one pozosta? zamkni?tymi osobistymi nabytkami przez obaw? rubasznego krytyka, przywyk?ego do dwóch tylko formu? na wszelki p?ód wyci?tych, jako obowi?zuj?ce malarzy pokojowych wyci?te patrony…

Pierwsz? z tych formu? jest jaki? ksi??kowy klasycyzm, o którym Grek Peryklejski ani Rzymianin za Caesara czasów bynajmniej nie wiedzia?; drug? - pewne formu?y czasowe dziennikarskie, to jest proste techniczne wypadki z rozwini?cia druku samego powsta?e. Jedna z tych ram wszystko obj?? jest w stanie mniej ??czno?ci? pomi?dzy ksi??k? a ?ywotem, druga - wszystko mniej istot? ?róde?, z których ono wszystko p?ynie.

St?d to: niezawodnie snadniej dzi? upowszechni si? udany pami?tnik ?redniowieczny, ni? fakt spó?czesny, sumienie obowi?zuj?cy, nale?ny mu wp?yw wywrze i nale?n? zachowa powag?. Jako? - czytelnicy podobni s? w tym do osoby oddalonej od przyjaciela swego, a maj?cej wizerunek jego na pami?tk?, która, gdy on przyjaciel z drogi wraca: “Nie przeszkadzaj?e mi”, rzecze jemu, “bowiem oto godzina jest, w której na portret patrze? zwyk?am, listy w?a?nie ?e pisa? maj?c”.

(more…)




środa, styczeń 18th 2006


“Cierpienia m?odego Wertera” - Johann Wolfgang Goethe
posted @ 1:04 am in [ Lektury i literatura szkolna - Dramat - Proza ]

FRAGMENTY


8 lipca 1771

O, jakim?e cz?owiek jest dzieckiem! Jak?e ?aknie takiego spojrzenia! O, jakim?e cz?owiek jest dzieckiem! - Poszli?my do Wahlheim; panie wyjecha?y, a podczas naszych przechadzek, zdawa?o mi si?, ?e czytam w czarnych oczach Lotty… - Jestem g?upcem, wybacz mi; gdyby? je widzia?, te oczy! (…) Otó? kobiety wsiadaj?, ko?o karety stoi m?ody W., Selstadt, Audran i ja. Przez okienko karety gaw?dz? z ch?opcami, którzy oczywi?cie byli do?? rozbawieni i swawolni. Szuka?em oczu Lotty. Ach, przechodzi?y z jednego na drugiego! Lecz na mnie! na mnie! na mnie, który sta?em sam, zrezygnowany, nie pad?y! Serce me mówi?o jej tysi?ckrotnie: b?d? zdrowa, a ona nie widzia?a mnie! Kareta przejecha?a mimo. Spojrza?em za ni? ze ?z? w oku. Widzia?em, ?e stroik na w?osach Lotty wysun?? si? z okienka, a ona obejrza?a si?, by mnie zobaczy?. Ach! mnie? Drogi! Czepiam si? tej niepewno?ci! To moja pociecha. Mo?e si? za mn? obejrza?a! Mo?e! Dobranoc! O, jakim?e jestem dzieckiem!

13 lipca 1771

Nie, nie ?udz? si?! Czytam w jej czarnych oczach prawdziwe wspó?czucie dla mnie i mego losu! Tak, czuj? i mog? dowierza? sercu memu, ?e ona - czy? ?miem, czy? mog? wyrazi? niebo w tych s?owach? - ?e ona mnie kocha. (…)

16 lipca 1771

Ach, jaki? dreszcz przebiega wszystkie me ?y?y, gdy palec mój przypadkiem dotknie jej palca, gdy nasze stopy spotykaj? si? pod sto?em! Cofam si? jak przed ogniem, a jaka? tajemnicza moc poci?ga mnie znowu; czuj? zam?t we wszystkich zmys?ach. - O, a jej niewinno??, jej prosta dusza nie czuje, jak bardzo mnie m?cz? te drobne poufa?o?ci. Gdy w rozmowie k?adzie sw? r?k? i w?ród przej?cia si? tematem bli?ej si? do mnie przysuwa, gdy boski oddech jej ust dosi?ga warg moich, zda mi si?, ?e padam jakby ra?ony piorunem. (…)

Jest dla mnie ?wi?ta. Wszelka ??dza milczy w jej obecno?ci. Nie wiem, co si? ze mn? dzieje, gdy jestem przy niej; zda si?, jakby zmienia? si? ka?dy nerw mej duszy. (…)

(more…)