Psie smutki
Na brzegu b??kitnej rzeczki
Mieszkaj? ma?e smuteczki.
Ten pierwszy jest z tego powodu,
?e nie mo?na wchodzi? do ogrodu,
Drugi - ?e woda nie chce by? sucha,
Trzeci - ?e mucha wlecia?a do ucha,
A jeszcze, ?e kot musi drapa?,
?e kura nie daje si? z?apa?,
?e nie mo?na gryz? w nog? s?siada
I ?e z nieba kie?basa nie spada,
A ostatni smuteczek jest o to,
?e cz?owiek jedzie, a piesek musi biec piechot?.
Lecz wystarczy pieskowi da? mleczko
I ju? nie ma smuteczków nad rzeczk?.
środa, styczeń 18th 2006
Psie smutki - Jan Brzechwa
posted @ 2:02 pm in [ Dla dzieci - Wierszyki - Wiersze ]
środa, styczeń 18th 2006
Ksi??yc- Jan Brzechwa
posted @ 2:00 pm in [ Dla dzieci - Wierszyki - Wiersze ]
Ksi??yc

Plotkowa?y drzewa w borze:
Pan Ksi??yc jest nie w humorze.
Pan Ksi??yc mia? jakie? przykro?ci.
Pan Ksi??yc jest blady ze z?o?ci.
Pan Ksi??yc ma twarz tak? srog?.
Pan Ksi??yc dzi? wsta? lew? nog?.
Pan Ksi??yc jest troch? nie w sosie.
Pan Ksi??yc dzi? muchy ma w nosie.
Jak tu Ksi??yc si? nie zgniewa:
Có?, my?licie, g?upie drzewa,
?e ja mam przyjemne ?ycie?
Wy s?o?ce tylko cenicie,
Was tylko s?o?ce zachwyca,
Wy kpicie sobie z Ksi??yca,
A ja wam na to odpowiem -
Uwa?am, ?e jest rzecz? po prostu bezwstydn?
Porównywa? s?o?ce ze mn?,
Bo s?o?ce ?wieci we dnie, gdy i tak jest widno,
A ja w nocy, gdy jest ciemno.
środa, styczeń 18th 2006
?uraw i Czapla - Jan Brzechwa
posted @ 1:59 pm in [ Dla dzieci - Wierszyki - Wiersze ]
?uraw i czapla
Przykro by?o ?urawiowi,
?e samotnie ryby ?owi.Patrzy - czapla na wysepce
Wdzi?cznie z b?ota wod? ch?epce.Rzecze do niej zachwycony:
“Pi?kna czaplo, szukam ?ony,B?d? kocha? ciebie, wierz mi,
Wi?c czym pr?dzej si? pobierzmy”.Czapla piórka swe poprawia:
“Nie chc? m??a mie? ?urawia!”Poszed? ?uraw obra?ony:
“Trudno. B?d? ?y? bez ?ony”.A ju? czapla my?li sobie:
“Czy w?a?ciwie dobrze robi??Skoro ?uraw tak namawia,
Chyba wyjd? za ?urawia!”Pomy?la?a, pocz?apa?a,
Do ?urawia zapuka?a.?uraw ?yka? ?urawin?,
Wi?c mia? bardzo kwa?n? min?.“Przysz?am spe?ni? twe ?yczenie”.
“Teraz ja si? nie o?eni?,Niepotrzebnie pani papla,
?egnam pani?, pani czapla!”Posz?a czapla obra?ona.
?uraw my?li: “Co za ?ona!Chyba pójd? i przeprosz?…”
W?o?y? czapk?, wdzia? kaloszeI do czapli znowu puka.
“Czego pan tu u mnie szuka?”” Chc? si? ?eni?”. “Pan na m??a?
Po co pan si? nadwyr??a?Szkoda by?o pa?skiej drogi,
Drogi panie laskonogi!”Poszed? ?uraw obra?ony.
“Trudno. B?d? ?y? bez ?ony”.A ju? czapla my?li: “Szkoda,
Wszak nie jestem taka m?oda,?uraw pro?b? wci?? ponawia,
Chyba wyjd? za ?urawia!”W pi?kne piórka si? przybra?a,
Do ?urawia pocz?apa?a.Tak ju? chodz? lata d?ugie,
Jedno chce - to nie chce drugie,Chodz? wci?? t? sam? drog?,
Ale pobra? si? nie mog?.
środa, styczeń 18th 2006
Król i b?azen - Jan Brzechwa
posted @ 1:58 pm in [ Dla dzieci - Wierszyki - Wiersze ]
Król i b?azen
By? król, co prosto z b?ota
Szed? w pa?acowe wrota
I nie wyciera? nóg,
Chocia? je wytrze? móg?.
Silili si? ochmistrze,
By mie? pod?ogi czystsze,
Lecz brud przynosi? król
Z polowa?, z ??k i pól.
Martwili si? dworzanie,
?e pa?ac jest w tym stanie,
Bo nikt ju? nie mia? si?,
By zmiata? brud i py?.
Pod?oga jest ze z?ota,
Lecz pe?no na niej b?ota,
Osiada wsz?dzie kurz…
Któ? skarci króla, któ??
Wzdycha?y dworskie damy:
“Jak?e? powiedzie? mamy -
Nasz królu, tak a tak…
Odwagi na to brak.”
Radzili ministrowie,
Kto to królowi powie,
Lecz ka?dy z nich si? ba?:
A nu? król wpadnie w sza??
Mia? b?azna król na dworze.
Raz król by? nie w humorze,
Wi?c go?ca wys?a? wnet,
By b?azen zaraz szed?.
I król powiada: “B?a?nie,
Mam humor z?y wyra?nie,
Co? weso?ego mów,
Chc? s?ucha? twoich s?ów!”
Popatrzy? b?azen chytrze:
“Niech król wpierw nogi wytrze,
Nie znosz?, gdy jest brud,
A tu jest brudu w bród.”
Król uniós? w gór? palec:
“A có? to za zuchwalec!”
Wtem rozpogodzi? twarz:
“Wiesz, b?a?nie, racj? masz!
Masz racj?, kiedy wchodz?,
Zostawiam na pod?odze
I brud, i py?, i kurz,
Z tym trzeba sko?czy? ju?!
Hej, s?u?ba! Hej, sprz?taczki!
Przyno?cie wycieraczki!
A kto nie wytrze nóg,
Nie wpuszcza? go przez próg!
Wyciera? trzeba nogi,
Bo brudz? si? pod?ogi,
Kurz wdziera si? do p?uc,
Brudasów ka?? t?uc!”
I odt?d król ten srogi
Dba? bardzo o pod?ogi,
A gdy przez próg szed?, wprzód
Wyciera? ka?dy but.
Ta bajka jest zmy?lona,
Ale zach?ca ona,
Jak ka?dy stwierdzi? móg?,
Do wycierania nóg.
środa, styczeń 18th 2006
Kaczka-Dziwaczka - Jan Brzechwa
posted @ 1:57 pm in [ Dla dzieci - Wierszyki - Wiersze ]
Kaczka-Dziwaczka
Nad rzeczk? opodal krzaczka
Mieszka?a kaczka-dziwaczka,
Lecz zamiast trzyma? si? rzeczki
Robi?a piesze wycieczki.Raz posz?a wi?c do fryzjera:
“Poprosz? o kilo sera!”Tu? obok by?a apteka:
“Poprosz? mleka pi?? deka.”Z apteki posz?a do praczki
Kupowa? pocztowe znaczki.Gryz?y si? kaczki okropnie:
“A niech t? kaczk? g?? kopnie!”Znosi?a jaja na twardo
I mia?a czubek z kokard?,
A przy tym, na przekór kaczkom,
Czesa?a si? wyka?aczk?.Kupi?a raz maczku paczk?,
By pisa? list drobnym maczkiem.
Zjadaj?c tasiemk? star?
Mówi?a, ?e to makaron,
A gdy po?kn??a dwa z?ote,
Mówi?a, ?e odda potem.Martwi?y si? inne kaczki:
“Co b?dzie z takiej dziwaczki?”A? wreszcie znalaz? si? kupiec:
“Na obiad mo?na j? upiec!”Pan kucharz kaczk? starannie
Piek?, jak nale?y, w brytfannie,Lecz zd?bia? obiad podaj?c,
Bo z kaczki zrobi? si? zaj?c,
W dodatku ca?y w buraczkach.
Taka to by?a dziwaczka!
środa, styczeń 18th 2006
Na wyspach Bergamutach - Jan Brzechwa
posted @ 1:54 pm in [ Dla dzieci - Wierszyki - Wiersze ]
Na wyspach Bergamutach

Na wyspach Bergamutach
Podobno jest kot w butach,
Widziano tak?e os?a,
Którego mrówka nios?a,
Jest kura samograjka
Znosz?ca z?ote jajka,
Na d?bach rosn? jab?ka
W gronostajowych czapkach,
Jest i wieloryb stary,
Co nosi okulary,
Uczone s? ?osowie
W pomidorowym sosie
I tresowane szczury
Na szczycie szklanej góry,
Jest s?o? z tr?bami dwiema
I tylko… wysp tych nie ma.

środa, styczeń 18th 2006
Sójka - Jan Brzechwa
posted @ 1:53 pm in [ Dla dzieci - Wierszyki - Wiersze ]
Sójka
Wybiera si? sójka za morze,
Ale wybra? si? nie mo?e.Trudno jest si? rozsta? z krajem,
A ja w?a?nie si? rozstaj?.Polecia?a wi?c na kresy
Poza?atwia? interesy.Odwiedzi?a najpierw Szczecin,
Bo tam mia?a dwoje dzieci,
W Kielcach by?a dwa tygodnie,
?eby wyspa? si? wygodnie,
Jedn? noc sp?dzi?a w Gdyni
U znajomej gospodyni,
Wpad?a tak?e do Pu?tuska,
?eby w Narwi si? popluska?,
A z Pu?tuska do Torunia,
Gdzie mieszka?a jej ciotunia.
Po ciotuni jeszcze sójka
Odwiedzi?a w Gnie?nie wujka,
Potem matk?, ojca, syna
I kuzyna z Krotoszyna.
Po?egna?a si? z rodzin?,
A tymczasem rok up?yn??.Znów wybiera si? za morze,
Ale wybra? si? nie mo?e.My?li sobie: Nie zaszkodzi
Po zakupy wpa?? do ?odzi.
Kupowa?a w ?odzi jaja,
Targowa?a si? do maja,
Polecia?a do Pabianic,
Da?a dziesi?? groszy za nic,
A ?e ju? nie mia?a wi?cej,
Wi?c siedzia?a pi?? miesi?cy.Teraz - rzek?a - czas za morze!
Ale wybra? si? nie mo?e.Posiedzia?a w Cz?stochowie,
W J?drzejowie i w Miechowie,
Odwiedzi?a Katowice [Mys?owice],
Cieszyn, Trzyniec, Wadowice,
Potem jeszcze z lotu ptaka
Obejrza?a miasto Kraka:
Wawel, Kopiec, Sukiennice,
Pi?kne place i ulice.
Jeszcze wpadn? do Rogowa,
Wtedy b?d? ju? gotowa.
Przesiedzia?a tam do wrze?nia,
Bo j? prosi? o to chrze?niak.
Odwiedzi?a w Gda?sku stryja,
A tu trzeci rok ju? mija.Znów wybiera si? za morze,
Ale wybra? si? nie mo?e.Trzeba lecie? do Warszawy,
Poza?atwia? wszystkie sprawy,
Paszport, wizy i dewizy,
Kupi? kufry i walizy.
Polecia?a, lecz pod Grójcem
Znów si? ?al zrobi?o sójce.
Nic nie strac?, gdy w Warszawie
D?u?ej dzie? czy dwa zabawi?.
Zabawi?a tydzie? ca?y,
Miesi?c, kwarta?, trzy kwarta?y,
Gdy ju? rok przeby?a w mie?cie,
Pomy?la?a sobie wreszcie:
Kto chce zwiedza? obce kraje,
Niechaj zwiedza. Ja - zostaj?.
środa, styczeń 18th 2006
Czarodziejski pies - Jan Brzechwa
posted @ 1:53 am in [ Dla dzieci - Wierszyki - Wiersze ]
Czarodziejski pies

Przed laty
?y? pies kud?aty.
Nie pokojowy, nie podwórzowy,
Nie miejski, nie wiejski,
Ale od ogona do g?owy
Ca?kowicie czarodziejski.
By? mistrzem Polski w dominie,
I to nie s? bynajmniej przechwa?ki,
Gra? na pianinie,
Chodzi? po linie
I sam zapala? zapa?ki.
Powiecie pewnie, ?e to ?adna sztuka,
?e tego uczy dowolna psia szkó?ka,
Ale zwa?cie, ?e pies ten nie szczeka?,
Lecz kuka? -
Jak rodowita kuku?ka.
A gra? w ping-ponga? Gra?!
A zna? arytmetyk?? Zna?!
Rozumia? po czesku? Rozumia?!
I tylko szczeka? nie umia?.
Mia? pies swego pana,
Nazywa? si? Ko?odziejski.
Raz w poniedzia?ek z rana
Powiedzia? pan: - Panie dziejski,
Po diab?a mi pies czarodziejski?
Potrzeba mi kundla, co szczeka,
A taki pies - to kaleka.
I ?eby d?u?ej nie zwleka?,
Odda? psa do pewnego maga,
Który nauczy? go szczeka? -
Bo si? wi?cej od psa nie wymaga.
środa, styczeń 18th 2006
Siedmiomilowe buty - Jan Brzechwa
posted @ 1:52 am in [ Dla dzieci - Wierszyki - Wiersze ]
Siedmiomilowe buty
Pojecha? Micha? pod Cz?stochow?,
Tam kupi? buty siedmiomilowe.Co st?pnie nog? - siedem mil trza?nie,
Bo Micha? takie buty mia? w?a?nie.Szed? pe?en dumy, szed? pe?en buty,
W siedmiomilowe buty obuty.W pi?tna?cie minut by? ju? w Warszawie:
“Tutaj - powiada - d?u?ej zabawi?!”?ona spojrza?a i zap?aka?a:
“Ju? nie dop?dz? mego Micha?a.”Dzieci go ci?gle tramwajem goni?,
A on ju? w Kutnie, a on ju? w B?oniu.Wybra? si? Micha? z ?on? do kina,
Lecz zaw?drowa? do Radzymina.Chcia? starsz? córk? odwiedzi? w mie?cie,
Adres - wiadomo - Z?ota 30.Poszed? piechot?, bo by?o blisko,
Trafi? na Z?ot?, ale w Grodzisku.Raz si? umówi? z te?ciem na rynku,
Zanim si? spostrzeg? - by? w Ciechocinku.Pobieg? z powrotem, my?l?c, ?e zd??y,
I wnet si? znalaz? na rynku… w ?om?y.Chcia? do Warszawy powróci? wreszcie.
Ale co chwila by? w innym mie?cie:W Kielcach, w Kaliszu, w P?ocku, w Szczecinie
I w Skierniewicach, i w Koszalinie.Nie móg? utrafi?! Wi?c pod Opocznem
J?kn?? ?a?o?nie: “Tutaj odpoczn?!”Usiad? i spojrza? ogromnie struty
Na swoje siedmiomiliowe buty,Zdj?? je ze z?o?ci?, do wody wrzuci?
I na bosaka do domu wróci?.
środa, styczeń 18th 2006
Zoo- Jan Brzechwa
posted @ 1:50 am in [ Dla dzieci - Wierszyki - Wiersze ]
ZOO
Mato?ek raz zwiedza? zoo
I wo?a? co chwila: O-o!
Jaka brzydka papuga!
?yrafa jest za d?uga!
S?o? za wysoki!
A po co komu te foki?
Zebra ma farbowane ?ebra!
Tygrys
Ch?tnie by mnie st?d wygryz?!
Na, a zajrzyjmy pod daszek:
?ó?w - tu?, bratku, tu?!
A to? Ptaszek.
Niez?y ptaszek - Stru?!
Wreszcie zbli?a si? do wielb??da,
Uwa?nie mu si? przygl?da
I powiada wskazuj?c na niego przez kraty:
Owszem, niez?y. Niczego! Szkoda tylko, ?e garbaty!
TYGRYS

Co s?ycha?, panie tygrysie?
A nic. Nudzi mi si?.
Czy chcia?by pan wyj?? zza tych krat?
Pewnie. Przynajmniej bym pana zjad?.
STRU?
Stru? ze strachu
Ci?gle g?ow? chowa w piachu,
Wi?c ma opini? mazgaja.
A nadto znosi jaja wielko?ci strusiego jaja.
PAPUGA

Papu?ko, papu?ko,
Powiedz mi co? na uszko.
Nic nie powiem, bo? ty plotkarz,
Powtórzysz ka?demu, kogo spotkasz.
LIS
Rudy ojciec, rudy dziadek,
Rudy ogon - to mój spadek,
A ja jestem rudy lis.
Ruszaj st?d, bo b?d? gryz?.
WILK
Powiem ci w s?owach kilku,
Co my?l? o tym wilku:
Gdyby nie by? na obrazku,
Zaraz by ci? zjad?, g?uptasku.
?Ó?W
?ó?w chcia? pojecha? kolej?,
Lecz koleje nie taniej?.
?ó?wiowi szkoda pieni?dzy:
Pójd? pieszo, b?d? pr?dzej
ZEBRA
Czy ta zebra jest prawdziwa?
Czy to tak naprawd? bywa?
Czy te? malarz z bo?ej ?aski
Pomalowa? os?a w paski?
KANGUR

Jakie pan ma stopy du?e,
Panie kangurze!
Wiadomo, dlatego kangury
W skarpetkach robi? dziury.
?UBR
Pozwólcie przedstawi? sobie:
Pan ?ubr we w?asnej osobie.
No, poka? si?, ?ubrze. Zrób?e
Min? uprzejm?, ?ubrze.
DZIK
Dzik jest dziki, dzik jest z?y,
Dzik ma bardzo ostre k?y.
Kto spotyka w lesie dzika,
Ten na drzewo szybko zmyka.
RENIFER
Przysz?y dwie panie do renifera.
Renifer na nie spoziera
I rzecze z galanteri?: Bardzo mi przyjemnie,
?e b?d? panie mia?y r?kawiczki ze mnie.
MA?PA
Ma?py skacz? niedo?cigle,
Ma?py robi? ma?pie figle,
Niech pan spojrzy na pawiana:
Co za ma?pa, prosz? pana!
KROKODYL
Sk?d ty jeste?, krokodylu?
Ja? Znad Nilu.
Wypu?? mnie na kilka chwil,
To zawioz? ci? nad Nil.
?YRAFA
?yrafa tym g?ównie ?yje,
?e w gór? wyci?ga szyj?.
A ja zazdroszcz? ?yrafie,
Ja nie potrafi?.
LEW

Lew ma, wiadomo, pazur lwi,
Lew sobie z wszystkich wrogów drwi.
Bo jak lew tylko ryknie,
To wróg natychmiast zniknie.
NIED?WIED?

Prosz? pa?stwa, oto mi?.
Mi? jest bardzo grzeczny dzi?,
Ch?tnie pa?stwu ?ap? poda.
Nie chce poda?? A to szkoda.
PANTERA
Pantera jest ca?a w c?tki,
A przy tym ma bieg taki pr?dki,
?e chocia? tego nie lubi,
Biegn?c - w?asne c?tki gubi.
S?O?

Ten s?o? nazywa si? Bombi.
Ma tr?b?, lecz na niej nie tr?bi.
Dlaczego? Nie b?d? ciekawy -
To jego prywatne sprawy.
WIELB??D
Wielb??d d?wiga swe dwa garby
Niczym dwa najwi?ksze skarby
I jest w bardzo z?ym humorze,
?e trzeciego mie? nie mo?e.

